NA ANTENIE: Dwie godziny dla radiowej rodziny
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Dr W. Świder: w ustawie o PPK zostały już uwzględnione wszystkie wady OFE

Publikacja: 14.04.2020 g.12:41  Aktualizacja: 14.04.2020 g.13:01
Poznań
Koronawirus mocno namieszał w polskiej gospodarce. Wymuszone przez epidemię zmiany dotyczą także Pracowniczych Planów Kapitałowych.
Dr Wojciech Świder - Archiwum prywatne
Fot. Archiwum prywatne

O PPK porozmawiamy dziś z dr. Wojciechem Świdrem z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Piotr Tomczyk: Od początku roku pracownicy firm liczących co najmniej 50 osób mieli przystępować do PPK. Na razie jednak nie przystępują. Co się zmieniło w ich sytuacji?

Dr Wojciech Świder: Przypomnijmy, że w zeszłym roku do PPK przystąpili pracownicy dużych firm czyli takich, które zatrudniają powyżej 250 pracowników. Od początku tego roku średnie firmy rozpoczęły procedury wdrażania PPK, ale przez nadzwyczajną sytuację zostały one przełożone i firmy średnie będą wchodziły do tego programu razem z firmami małymi. Te procedury rozpoczną się 1 lipca tego roku.

Ten termin został przesunięty o pół roku.

Tak jest. Te procedury się rozpoczynają 1 lipca. Trzeba wybrać instytucję, która będzie zarządzała aktywami, podpisać umowy. W praktyce pierwsze wpłaty do PPK powinny trafić na konta w listopadzie tego roku.

A co z najmniejszymi firmami? Czy tutaj również będzie przesunięcie terminu?

Te firmy najmniejsze, zatrudniające do 20 pracowników, z tego co na razie wiemy przystąpią do PPK normalnie - tak jak miały, czyli te procedury mają się rozpocząć 1 stycznia 2021 roku.

W tych średnich firmach niektórzy pracownicy zdążyli zrezygnować z przystąpienia do programu. Pracownik, który poinformował wcześniej firmę, że rezygnuje z udziału w PPK, może teraz na nowo złożyć deklarację?

Tak, z ustawy wynika, że jeżeli pracownik zrezygnuje z programu, to w każdej chwili może złożyć pismo, że chce do tego programu wrócić. Wtedy od kolejnego miesiąca ta wpłata do PPK jest transferowana.

To się w ogóle opłaca?

Jeśli ktoś chce oszczędzać na emeryturę, to się zdecydowanie opłaca. W najgorszym wypadku wszystko to, co wpłacimy plus 30 proc. wpłat od pracodawcy możemy wypłacić zawsze, na zasadach takich, jakbyśmy to zainwestowali w fundusz inwestycyjny. Resztę dopłat od pracodawcy plus dopłaty od państwa po prostu będziemy mogli wypłacić wtedy, gdy osiągniemy odpowiedni wiek i spełnimy te warunki zapisane w ustawie: możemy wypłacić jedną czwartą kapitału jednorazowo, gdy skończymy 60 lat i resztę przez 10 lat w 120 miesięcznych ratach, co najmniej. To jest po to, by wspierać tę emeryturę z ZUS, która prawdopodobnie będzie dosyć niska.

Jakie koszty ponosi tutaj pracownik, jakie pracodawca, a jakie budżet państwa?

Pracownik przekazuje 2 proc. swojego wynagrodzenia brutto, z tym że można tę część pracownika zwiększyć o kolejne 2 proc. Jeśli chodzi o pracodawcę, to on wpłaca 1,5 proc. wynagrodzenia brutto. Może też to zwiększyć o dodatkowe 2,5 proc. czyli gdyby pracownik i pracodawca wpłacali maksymalną kwotę, to byśmy otrzymali łącznie 8 proc. wynagrodzenia brutto czyli już całkiem sporo. Dodatkowo państwo dopłaca 250 zł opłaty powitalnej plus 240 zł dopłaty rocznej. Trzy strony się na to składają. Oszczędzamy nie tylko my, ale też pracodawca i państwo dokładają.

Tutaj pojawia się zagadka. Jaka część spośród uprawnionych już przystąpiła do PPK? Chodzi o te największe firmy.

Z danych wynika, że to jest ok. 40 proc. pracowników.

Dlaczego tak mało?

Wydaje mi się, że jest to związane z pewnym podkopaniem zaufania do instytucji państwa w kontekście funduszy emerytalnych. Chodzi mi o to, co się stało z OFE. Wiadomo, że w roku 2014 ta część obligacyjna została umorzona, no bo obligacje to dług państwa. I wtedy państwo po prostu miało ten dług na zbyt wysokim poziomie i ten dług po prostu został umorzony. Te obligacje były aktywami zgromadzonymi na tych OFE. Ten dług został umorzony i zamieniony na zobowiązania ZUS w przyszłości. W sumie - realne aktywa zostały zamienione na wirtualną obietnicę. Co prawda ZUS nie upadnie, no bo i tak jest dotowany z budżetu i ta obietnica zostanie spełniona, ale wiadomo że, co realne aktywa, to realne aktywa. 

Czym PPK różni się od tych funduszy znanych wcześniej czyli funduszy inwestycyjnych OFE?

PPK były w sferze medialnej porównywane do OFE, dlatego uważam, że poziom partycypacji na ten moment nie jest zbyt wysoki. Uważam, że w ustawie o PPK zostały już uwzględnione wszystkie wady OFE. Na przykład: w przypadku OFE nie było wiadomo, nie wynikało to z ustawy, czy są to środki prywatne czy publiczne. Jak rząd chciał umorzyć tę część obligacyjną, to musiał orzekać Trybunał Konstytucyjny i orzekł, że to są środki publiczne, mimo że gdy były te reklamy propagujące przystąpienie do OFE, tam była sugestia że to środki prywatne.

Czyli reklamy OFE były oszustwem?

Sugerowały, że to filar kapitałowy czyli w domyśle prywatny. Można z tego było wyciągnąć wniosek, że to są środki prywatne. Potem się okazało, że jednak publiczne. Niestety, to podważyło zaufanie do tego typu programów i PPK w tym miejscu jest o tyle lepszy, że w ustawie jest zapis, że to są środki prywatne. To znaczy, że można je wypłacić w każdej chwili - oczywiście jeśli wypłacimy je przed tym określonym wiekiem, to utracimy część dopłat i benefitów. Ale to co my wpłaciliśmy -  zawsze możemy wypłacić. Są to środki prywatne i dziedziczone. Jeśli ktoś nie dożyje odpowiedniego wieku, to te środki będą dziedziczone przez jego spadkobierców.

Ta sytuacja już się nie powtórzy, tzn. środki prywatne rozumiemy jako środki prywatne, ale czy nagle sądy nie uznają, że jednak te prywatne środki są publiczne?

Moim zdaniem nie, ponieważ w przypadku takich zapisów te środki w PPK mają taką samą formę prawną jak lokaty w bankach. Zdarzały się sytuacje w historii, gdy lokaty w bankach były nacjonalizowane też, ale to przypadki bardzo skrajne. Tutaj bym się nie obawiał. 

A czy sytuacja na giełdzie nie przestraszy potencjalnych uczestników PPK, nie zniechęci ich?

Spadki na giełdzie były duże, ale zanim odpowiem na to pytanie, to jeszcze wrócę do tego, że OFE różnią się od PPK też tym, że w OFE były ogromne opłaty za zarządzanie. Instytucje finansowe nabijały sobie portfele na emerytach, pobierały ogromne procenty za samo zarządzanie. Portfel mógł zyskiwać, ale emeryt i tak nie zyskiwał zbyt dużo, bo pobierano duży procent tych zysków. 

OFE były opłacalne, ale nie dla tych, którzy oszczędzali, tylko dla tych, którzy zarządzali tymi funduszami?

Tak uważam. W ustawie o PPK zostało sztywno określone, że opłaty za zarządzanie plus opłata za dobre wyniki, nie może wynosić więcej niż 0,6 proc. To jest naprawdę tani fundusz. To jest na plus. Jeśli chodzi o koniunkturę na giełdzie, to rzeczywiście - im młodszy pracownik, tym więcej funduszy jest lokowanych w akcje. Oczywiście wyniki tego portfela zależą od koniunktury na rynku akcji, z tym że pamiętajmy: giełda jest dosyć cykliczna. Jeśli teraz są duże spadki, to wchodząc po tych cenach, mamy dużo większe szanse na dużo lepszy wynik portfela w przyszłości. To jest plus, ale rzeczywiście - osobę, która się tym nie zajmuje, te spadki na giełdzie mogą wystraszyć. 

Czyli nie przerażamy się aktualną sytuacją na giełdzie, bo w oszczędzaniu liczy się trend wieloletni?

Tutaj może być wystraszony rząd. Teraz w ramach reformy OFE, która miała być w czerwcu, rząd miał pobrać 15 proc. opłaty za przekształcenie od osób, które zdecydują się przenieść środki z OFE na konta IKZE. Przypomnijmy, że to opcja domyślna. Rząd miał pobrać 15 proc. od wartości tych funduszy, a przez spadki na giełdzie ich wartość się gwałtownie skurczyła. Te wpływy do budżetu będą jeszcze niższe.

http://radiopoznan.fm/n/NKse11
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 16:00 17:00 18:00 19:00 20:00

@TWITTER