NA ANTENIE: I KNOW YOU'RE OUT THERE SOMEWHERE/THE MOODY BLUES
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik

Profesor UAM: "Jacek Jaśkowiak będzie jedną z aktywniejszych osób kampanii"

Publikacja: 27.05.2020 g.10:28  Aktualizacja: 27.05.2020 g.10:56
Wiesław Ratajczak, prof. Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, był gościem porannej rozmowy Radia Poznań Kluczowy Temat.
Prof. Wiesław Ratajczak
Fot.

Piotr Tomczyk: Trwa najbardziej nietypowa kampania wyborcza w historii po okrągłostołowej Polski. Czy pan też ma takie wrażenie?

Wiesław Ratajczak: Tak samo jak nietypowe jest wszystko co robimy od końca lutego i początku marca. Świat się zmienił. Usiłowałem przejrzeć sytuację na świecie i mam wrażenie, że nigdzie poza Polską, wybory prezydenckie nie były planowane. Więc jest to swego rodzaju poligon doświadczalny dla całego świata.

Pierwszy raz w historii polskiej demokracji kandydat na prezydenta zapłakał przed kamerami. Zmiany kandydata w wyborach prezydenckich pierwszy raz w historii dokonała największa partia opozycyjna. Jeden z kandydatów został zatrzymany przez policję. Mamy więc dużo pobocznych wątków.

Jesteśmy oryginalnym narodem. Bez wątpienia potrafimy zachowywać się w sposób niestandardowy. Mówię to pół żartem pół serio. Oczywiście emocje towarzyszące pandemii bardzo komplikują przebieg kampanii wyborczej, także konieczność przerwania procedury wyborczej, która wynikała z braku porozumienia politycznego, wpływa na to, że kandydaci i partie zachowują się w sposób niestandardowy.

Porozmawiajmy o wspomnianej zmianie kandydata. W Platformie Obywatelskiej były prawybory. Teraz okazało się, że nie miały one żadnego znaczenia. Jak pan to ocenia?

Można na to patrzeć z różnych perspektyw. Z perspektywy kultury politycznej czy kultury osobistej w ogóle, to ta zmiana, o ile z punktu widzenia interesów największej partii opozycyjnej była zapewne nieunikniona, to dokonała się w sposób, który budzi moje daleko idące wątpliwości. Pani marszałek Kidawa-Błońska, wykonała sporą pracę dla swojego ugrupowania. W tym niełatwym czasie usiłowała prowadzić swoją kampanię wyborczą. Natomiast została w pewnej chwili potraktowana w sposób mało elegancki. Można było to zrobić tak, aby również wyborcy poczuli, że w polskiej polityce traktuje się ludzi poważnie i odpowiedzialnie, że nie są to tylko pionki, które można wymienić. Konferencje prasowe, na których opinia publiczna była informowana o zmianie, nie miały charakteru podziękowania za wysiłek. To jest aspekt nie najważniejszy, ale jednak rzutujący na taką ogólną kulturę polityczną. Mam też wrażenie, że zmiana kandydata sprawia, że kampania prowadzona przez Platformę Obywatelską jest znacznie ostrzejsza, bardziej zaczepna, żeby nie powiedzieć agresywna. Chyba takiej kampanii musimy się spodziewać w najbliższych tygodniach.

Jaka rola przypadła w tej rozgrywce prezydentowi Poznania Jackowi Jaśkowiakowi, który był przecież drugim z kandydatów? Wydawało się, że w sposób naturalny zajmie miejsce zwolnione przez Małgorzatę Kidawę-Błońską.

Trzeba byłoby zapytać o to członków partii. Ja przyznaję, że nie słyszałem, aby pojawił się wewnątrz Platformy Obywatelskiej jakiś bardzo ważny ruch protestu przeciwko naruszeniu dobrych obyczajów czy wewnątrzpartyjnej demokracji. Powiedzieliśmy jednak, że czasy są nadzwyczajne, a członkowie partii zdyscyplinowani. Natomiast teraz, prezydent Poznania, Jacek Jaśkowiak, po zmianie kandydata będzie chyba jedną z aktywniejszych osób kampanii. Mam wrażenie, że Rafał Trzaskowski zechce się oprzeć na takim nieformalnym, ale bardzo wyraźnym sojuszu prezydentów miast, którzy prowadzą w swoich miastach wyrazistą politykę kulturowej zmiany, którzy są krytyczni wobec obecnych rządów. Myślę, że samorządy kilku wielkich miast w Polsce będą bardzo zaangażowane w kampanię prezydencką. Jeśli się okażę, że mam rację, to chyba nie będzie to najkorzystniejsze dla tych miast i dla mieszkańców Poznania, Gdańska, Warszawy czy Krakowa.

Czegokolwiek byśmy nie powiedzieli o estetyce działań politycznych PO, to jednak trzeba przyznać, że skuteczność jest widoczna gołym okiem. Wcześniejsza kandydatka miała kilka procent poparcia w sondażach, Rafał Trzaskowski ma już ponad dwadzieścia procent poparcia. Skąd taka różnica?

Niekoniecznie trzeba to rozpatrywać w kategoriach wzrostu poparcia. Jednak ta sytuacja związana z niejasnym statusem osoby kandydującej, pani marszałek Kidawy-Błońskiej, która kandydowała, brała udział w wyborach, jednocześnie jej partia i ona sama, prawdopodobnie udziału nie weźmie. To oczywiście miało wpływ na sondaże, na znacznie mniejszą deklarowaną frekwencję. Jeśliby się przyjrzeć analitycznie sondażom, co zapewne socjolodzy czynią, to okazałoby się, że o potężnym wzroście mówić nie można. Raczej jest to powrót do sytuacji pierwszych dni kampanii, kiedy jeszcze wydawało się, że wybory odbędą się w trybie zwyczajnym, kiedy byliśmy po prawyborach w Platformie Obywatelskiej, wtedy jak pamiętamy, kandydatka PO notowała wynik w okolicach dwudziestu kilku procent, a w niektórych sondażach w okolicach trzydziestu procent. Myślę, że to jest powrót do tamtego stanu po czasie pewnych zawirowań, niejasności, po czasie, kiedy spora część wyborców PO deklarowała, że na wybory nie pójdzie. Teraz oni wrócili do puli i tym samym wynik jest taki jak przed dwoma miesiącami.

Rafał Trzaskowski tłumacząc, dlaczego nie przedstawia programu wyborczego powiedział: "Nie rozpoczęła się jeszcze kampania wyborcza, w momencie kiedy będzie zarejestrowany komitet, rozpocznie się kampania, będę wtedy jasno mówił o swoim programie". Czy możemy wywnioskować, że brak programu, może spowodować większą popularność?

Specyfika wyborów prezydenckich jest taka, że głosuje się na konkretną osobowość, kierując się jej urokiem osobistym, innymi tego typu cechami, ale oczywiście program jest walorem niezbędnym. Natomiast wobec programu obecnego prezydenta, który ma w swoich zasadniczych punktach potwierdzenie w działaniach pana prezydenta podczas pierwszej kadencji, sformułowanie programu przez nowych kandydatów jest oczywiście czymś trudnym. Trudno jest przebić te propozycje, które zostały nie tylko pięć lat temu wprowadzone przez Andrzeja Dudę do obiegu publicznego, ale także realizowane. Przyznaję, że nie dziwię się, iż kandydat zwleka, raczej kampania wyborcza, jak sądzę, będzie polegała na oczekiwaniu błędów przeciwnika, a przede wszystkim jego otoczenia. Myślę, że prezydent Andrzej Duda może mieć powody, żeby cytować Napoleona, który mówił: „Zajmijcie się moimi przyjaciółmi, z wrogami poradzę sobie sam” i Andrzej Duda też może mieć tego typu kłopoty. Ale poczekajmy także na propozycje programowe Rafała Trzaskowskiego.

Pojawił się sondaż, którego przedmiotem była ocena urody kandydatów. Tutaj zdecydowane zwycięstwo odniósł Rafał Trzaskowski przed Andrzejem Dudą. Rafał Trzaskowski wypowiada się także na temat swojej światowości: „Byłem na spotkaniu Grupy Bilderberg”. Czy takie aspekty decydują o kolejności w wyborach?

To temat bardzo ważny. Być może to jest najważniejsza kwestia, jaka się rozstrzyga podczas wyborów prezydenckich. To stosunek kandydatów do kwestii relacji między polską suwerennością, a obecnością Polski w strukturach międzynarodowych, tych w pełni oficjalnych, jak Unia Europejska, jak i tych mniej formalnych, jak Grupa Bilderberg. Temat bardzo istotny, oby nie został strywializowany w trakcie kampanii, bo mówienie o tajnych czy nie całkiem formalnych wpływach w polityce może być odwrócone w teorie spiskowe i wyśmiane. Natomiast sprawą istotną jest to, w jaki sposób w swojej dotychczasowej działalności politycznej: jako parlamentarzysta europejski, jako minister spraw zagranicznych i jako prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, przenosił część odpowiedzialności za sprawy polskie, do instytucji poza polskich. Myślę o poparciu Rafała Trzaskowskiego dla rozmaitych rezolucji i debat, które toczyły się w Parlamencie Europejskim, a dotyczyły Polski. To trzeba dokładnie przeanalizować, także udział pana Trzaskowskiego w radzie ECFR-u, czyli organizacji istniejącej przy Fundacji Batorego. To są kwestie poważne, które oby nie zostały obrócone w żart.

Czy demokracja w Polsce już upadła? Politycy opozycji twierdzili, że jeśli prezydent Andrzej Duda, nie wybierze na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego sędziego Wróbla, który miał największą liczbę głosów wśród kolegów, to będzie to świadczyło o upadku demokracji. Stało się. Prezydent powołał na stanowisko sędzię Małgorzatę Manowską.

Jeśli upadkiem demokracji jest wypełnianie przepisów prawa i korzystanie ze swoich konstytucyjnych obowiązków, ze swoich konstytucyjnych uprawnień, to oczywiście można tak sprawę postawić.

http://radiopoznan.fm/n/n3MsIe
KOMENTARZE 1
W G
Wredny 27.05.2020 godz. 12:48
Myślę, że czas się zastanowić czym jest tajemnicza Grupa Bilderberg, której członkiem jest właśnie Trzaskowski i Sikorski, oraz jakie ma cele ta nieoficjalna grupa. Oto kilka z nich:
"Państwo w stanie permanentnego braku równowagi. Sztucznie wywoływane kryzysy spowodują w społeczeństwie ciągły stan przymusu - fizycznego, umysłowego i emocjonalnego - co pozwoli utrzymać je w stanie permanentnego braku równowagi. Ludzie zbyt zmęczeni, by decydować o swoim losie, zostaną zdemoralizowani i ogłupienie do tego stopnia, że "wobec zbyt wielu możliwości wyboru przeważy apatia na masową skalę"."
"Tożsamość światowa. Przekazanie władzy ciałom międzynarodowym pozwoli zniszczyć wszelką tożsamość narodową. Bilderberg zamierza stworzyć jeden system wartości, a w przyszłości nie dopuścić do powstawania innych systemów."
"Zerowy wzrost gospodarczy. W okresie postindustrialnym konieczny będzie zerowy wzrost gospodarczy, ponieważ tylko w ten sposób będzie można zniszczyć pozostałość dobrobytu. Tam gdzie istnieje dobrobyt, pojawia się postęp. Dobrobyt i postęp uniemożliwiają represje, a represje są konieczne, by podzielić społeczeństwo na właścicieli i niewolników."
"Scentralizowana kontrola. Za pomocą kontroli umysłów skłoni całą ludzkość, by słuchała poleceń Bilderberg. Ten mrożący krew w żyłach plan został przedstawiony w książce Zbigniewa Brzezińskiego "Technotronic Era" (Era technotroniczna). Przewiduje , że w Nowym Światowym Ładzie nie będzie klasy średniej, a jedynie władcy i rządzeni."
Co ciekawe o scentralizowanej kontroli i ogólnoświatowej pandemii, i to od kilku lat mówi nie kto inny jak sam Bill Gates. Pytanie skąd wiedział, że kilkanaście miesięcy później świat ogarnie pandemia? Przypadek? Czy przypadkiem jest fakt, że od jakiegoś czasu Gates skupił się na produkcji szczepionek i testowaniu ich na afrykańskich kobietach i dzieciach, u których notabene wywołują bezpłodność? I wreszcie to w jego umyśle zrodziła się myśl o ogólnoświatowych szczepieniach przeciw wirusom i zaczipowaniu ludzi przejmując w ten sposób kontrolę nad ich umysłami. Warto też dodać, że wprowadzony czip w chwili jego uszkodzenia ma wywołać niemal natychmiastowy zgon jego nosiciela. Na YT można znaleźć dwa lata temu zamieszczone filmy, które mówią o nadchodzących światowych pandemiach. Czy to wszystko jest dziełem przypadku? A jak nazwać przymuszenie ludzi do założenia na twarz kagańców w postaci maseczek? Czyż nie jest to symbolicznym zniewoleniem ludzi przez ich zastraszenie? Już dzisiaj mówi się o nawrocie pandemii jesienią. Dziwne? A może sterowane i zamierzone?

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 19:00 20:00 21:00 22:00 23:00

@TWITTER