NA ANTENIE: LIKE A STONE/AUDIOSLAVE
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Przygotowujemy się do piątej fali, związanej z omikronem - mówi szefowa wielkopolskiego NFZ

Publikacja: 17.01.2022 g.14:27  Aktualizacja: 17.01.2022 g.14:42 Łukasz Kaźmierczak
Wielkopolska
Agnieszka Pachciarz, która była gościem Kluczowego Tematu Radia Poznań, powiedziała, że nasz region znajduje się obecnie w spadku czwartej fali pandemii. W związku z tym część łóżek w szpitalach jest uwalnianych dla pacjentów niecovidowych, nawet na kilka tygodni.

Podkreśla jednak, że najnowsza mutacja koronawirusa jest bardziej zaraźliwa, chociaż mniej groźna. "Przygotowujemy sie do zwiększenia liczby łóżek covidowych" - mówiła Agnieszka Pachciarz

Na ten moment mamy w tzw. drugim poziomie, czyli bez tych łóżek obserwacyjnych, buforowych, 2356 i na wczoraj po południu było 1044
wolne łóżka i 170 wolnych w szpitalu tymczasowym. 

A ma być ponad 4 tys. 

Tak, ale proszę zobaczyć, że jest trend spadkowy i od prawie trzech tygodni mamy dzień po dniu więcej łóżek. Zrobiliśmy nawet w uzgodnieniu ze szpitalami... ale szykujemy się na zwiększenie. Dostosowujemy liczbę łózek do chorych. Dbamy o chorych niecovidowych również.

Agnieszka Pachciarz zachęcała też do przyjęcia trzeciej, przypominającej dawki szczepienia przeciwko wirusowi SARS-CoV2, a także do udziału w rehabilitacji pocovidowej, dostępnej w ramach świadczeń NFZ.

 

Poniżej pełny zapis rozmowy:

Łukasz Kaźmierczak: O publicystyce covidowej nie będziemy rozmawiali, ale o twardy liczbach już tak. Statystyki, a przede wszystkim prognozy na najbliższy czas są fatalne. Mówi się, że 70 tys. nowych zakażeń dziennie, to będzie liczba optymistyczna.

Agnieszka Pachciarz: Rzeczywiście omikron, który jest wariantem bardziej zakaźnym, może mniej zjadliwym, czyli choruje się lżej, jak widzimy po danych z innych państw, nie wróży dobrze. Ponieważ mamy dużą część społeczeństwa niezaszczepioną, więc jeśli porównujemy się z Francją, Wielką Brytanią, gdzie ten procent zaszczepienia jest wyższy, a liczba zachorowań i hospitalizacji rośnie, to u nas też będzie rosła.

Stąd ten mały optymizm, jeżeli chodzi o statystyki.

To prawda. Staramy się przygotować do tej fali. Jesteśmy dosyć dużym krajem, więc te warianty przychodzą nam nierówno. Widzimy między województwami taki trend i przepływ. W pięciu województwach mamy wzrost tych zakażeń, a u nas w Wielkopolsce mamy spadek czwartej fali. Ewidentnie widzimy to po wynikach testów, ale też po hospitalizacjach.

To nie jest tak, że ludzie wolą się przetestować sami w domu, żeby nie wejść do systemu i nie poddawać się izolacji, albo rodziny kwarantannie?

Liczba testów PCR, które mamy w systemie, za które płacimy, jest dość dość stabilna. Po weekendach jest trochę mniej, czyli te niedzielne i poniedziałkowe są trochę mniejsze, ale wciąż widzimy, że jest dużo. Wiemy o takiej praktyce. Ludzie robią testy dostępne w aptekach czy nawet sklepach, po czym, jak jest dodatni, to idą zrobić ten test właściwy. Apelujemy o odpowiedzialność, bo jeżeli już mamy podejrzenie, że jesteśmy chorzy, to powinniśmy chronić siebie i swoje otoczenie. Trzeba też postąpić uczciwie wobec swoich współpracowników. Po dwóch latach życia w pandemii, mamy to wypraktykowane. Wszyscy, którzy pracujemy w otoczeniu ludzi, przekazujemy tę informację. NFZ też jest dużą firmą i co tydzień mamy takie zgłoszenia, więc te osoby z kontaktu zostają w domu i w zależności jak wolą, to pracują zdalnie, albo biorą urlop.

Oby tak było, że ludzie są uczciwi, bo wygodnictwo też czasami zwycięża. Taka moja dziennikarska rola, żeby powątpiewać.

Stąd apel, żeby uczciwie zgłaszać te zachorowania, ponieważ obyśmy nie ryzykowali swojego zdrowia i życia najbliższych.

Mówiła Pani o tych niższych statystykach, ale nie uspokajamy się, bo mam ciągle w głowie dane, o których mówiliście kilka dni temu, że będzie potrzeba zwiększenia bazy łóżkowej w Wielkopolsce. To ma być 1,5 tys. dodatkowych łóżek covidowych. No nie w kij dmuchał.

Można tak powiedzieć. Na ten moment mamy w tzw. drugim poziomie, czyli bez tych łóżek obserwacyjnych, buforowych, 2356 i na wczoraj po południu było 1044 wolne łóżka i 170 wolnych w szpitalu tymczasowym.

A ma być ponad 4 tysiące.

Tak, ale proszę zobaczyć, że jest trend spadkowy i od prawie trzech tygodni mamy dzień po dniu więcej łóżek. Zrobiliśmy nawet w uzgodnieniu ze szpitalami... ale szykujemy się na zwiększenie. Dostosowujemy liczbę łózek do chorych. Dbamy o chorych niecovidowych również.

Każde zwolnione łóżko to jest łóżko na normalną specjalizację?

Oczywiście. W związku z tym, od 2 stycznie uwolniliśmy ponad 100 łóżek w trzech szpitalach. W ostatnich dniach, kolejne 200. One zostaną przywrócone. Jesteśmy umówieni, że szpitale przyjmą na tydzień, dwa pacjentów, którzy na to czekają, bo te łóżka stały już puste od parunastu dni. W związku z tym kadra może się zająć tymi pacjentami, ale jak trend się odmieni, to przywrócimy te łóżka, a także zwiększymy bazę do ponad 4 tys.

To nie będzie łatwe, bo będzie trzeba uruchomić kolejne oddziały w szpitalu tymczasowym, czy poznański szpital miejski im. Strusia przekształcić w całkowicie covidowy.

W planie jest tak, żeby zrobić to subregionami. W Poznaniu również. Jesteśmy dużym regionem, w związku z tym móimy o całej Wielkopolsce. Mieliśmy już taką sytuację. Co prawda teraz zakładamy, że może być więcej, ale w szczycie trzeciej fali, która była bardzo trudna, dzień, w którym mielimy najwięcej pacjentów w szpitalach, to było 3133 pacjentów.

Zawsze jest jakiś bufor założony? To była już sytuacja testowana wcześniej?

Tak. Zakładamy, że teraz, w piątej fali, może być gorzej, jednak tę liczbę 4 tys. łóżek już braliśmy pod uwagę. Te szpitale, które były w całości, czyli Czarnków, Ostrzeszów, Grodzisk, Rawicz znowu będą w planach do przywrócenia. Część znakomicie się sprawdziła. Jak ktoś się mniej sprawdził organizacyjnie, to rozmawiamy o tym, żeby to poprawić. Te szpitale, które Pan wymienił, czyli tymczasowy i im. Strusia też są brane pod uwagę.

Jest taka ewentualność, że szpital Strusia może stać się szpitalem całkowicie covidowym?

Jest taka ewentualność. Na ten moment mamy tam zaangażowanych ponad 150 łóżek i też jest dosyć dużo wolnych. Rozmawiamy z dyrekcją, czy nie zwolnić jednego, albo dwóch oddziałów, chociażby na krótko dla pozostałych chorych, ale bierzemy pod uwagę przywrócenie w całości.

To teraz szklanka do połowy pusta. Wyobrażam sobie, że lekarze wracają na dwa tygodnie, ale okazuje się, że jest taki wzrost pandemiczny, że ci lekarze idą do działań covidowych i każda para rąk mniej na innych oddziałach, oznacza nieleczenie pacjentów niecovidowych.

Oznacza mniejszy dostęp do specjalności, dlatego staramy się to równoważyć. W ogóle nie angażujemy łóżek onkologicznych.

One są święte...

Tak. Oczekujemy, żeby te oddziały nie zwalniały, a nawet trzeba namawiać pacjentów, którzy się boją, że zwłoka jest dla nich problemem. Apelujemy do państwa, żeby nie czekać z przypadkami onkologicznymi. Te szpitale i oddziały mają państwa leczyć. Oczywiście pewne ograniczenia są. Te szpitale, które są w całości, to chirurgia i interna też jest zaangażowana, ale w pozostałych szpitalach staramy się żeby kluczowe oddziały, kardiologia, neurologia, były jednak dostępne.

Nie ma zapaści, jeżeli o to chodzi? Krążą legendy, jak to ciężko się dostać na różne zabiegi, a te planowe są często przekładane. Tak to statystyki pokazują.

Planowe rzeczywiście mogą być przekładane w szczycie, ale jak analizowaliśmy i pewnie też to po minionym roku pokażemy, to na przykład w kwestii zawałów... Była taka grupa zawałów nieokreślonych, o których ciężko powiedzieć, że to świadczenie planowane, bo takie też są, czy diagnostyczne. Przygotowanie do by-passów czy koronarografia diagnostyczna, więc było 15% takich zawałów, co do których lekarze sami przyznawali, że to była kwestia interpretacji i te nam właściwie zniknęły. Było to nieco bardziej odpowiedzialne, bym powiedziała.

Czyli lekarze nie szarżowali w diagnozie?

Tak. Czasami decydowali się na inną formę obserwacji. Co było niebezpieczne, a co obserwowaliśmy w pierwszej i drugiej fali i wspólnie z kardiologami apelowaliśmy, aby nie czekać. Ludzie w gorszym stanie przyjeżdżali na kardiologię. Jeżeli ktoś przeoczy tzw. „złotą godzinę”, kiedy powinien trafić na chemodynamikę, to jego serce jest w gorszym stanie. Apelujemy, bo kardiologie i oddziały zawałowe będą dostępne, podobnie jak udarowe.

Jak to wygląda, jeżeli chodzi o leczenie podstawowe? Skarżą nam się słuchacze, że to jest leczenie na telefon, taka fikcja. Czy wy wystawiacie jakiś kij w kierunku przychodni, bo to jest powszechne zjawisko. Wydaje mi się, że za dużo osób się na to skarży, żeby to lekceważyć.

Rzeczywiście pojawił się taki trend, być może w niektórych przypadkach nadmiarowy. Jeżeli pacjenci maja takie sygnały, to prosimy je do nas zgłosić mailowo czy pisemnie. My je rozpatrujemy. Mamy dział skarg, który to analizuje. Część się potwierdza, a część nie. Sprawdzamy to także w ten sposób, że nasz pracownik dzwoni i próbuje się umówić. Pacjenci zgłaszają, że nie można się dodzwonić i w zeszłym tygodniu na przykład okazało się, że skarga jest niezasadna, ponieważ nasz pracownik dodzwonił się o różnych porach. Z 8 rozmów 6 było natychmiast odebranych. Rzeczywiście są poradnie i bywa tak, że w poradni jest czterech lekarzy, a jedna lekarka konsekwentnie dążyła do tego, żeby się w ogóle z pacjentami nie spotykać. Mieliśmy taki casus w północnej Wielkopolsce. Taki zawód sobie medycy wybrali, który wymaga odpowiedzialności. Lekarze są zaszczepieni, a pacjenci w większości także. Bardzo ważną rolą lekarzy jest to, żeby zachęcać do szczepień, co część lekarzy podejmuje. Liczymy na to, że teraz będzie lepiej niż było w trzeciej fali, ale jeżeli są problemy, to prosimy o informację, co do konkretnego miejsca, bo to nie jest zjawisko powszechne.

My też do państwa o to apelujemy. Skoro o szczepieniach mowa, to co się z nami, Wielkopolanami, stało, że byliśmy na drugim miejscu, jeżeli chodzi o zaszczepienie dwoma dawkami, a dawką przypominającą zaszczepiło się zaledwie 18%? To jest 9. miejsce w kraju.

Na końcu ubiegłego tygodnia byliśmy chyba na 6. miejscu i to nie jest to miejsce, gdzie jesteśmy wciąż na drugim, bo ponad 60% Wielkopolan jest zaszczepionych drugą dawką, uznawaną za pełne zaszczepienie. Jednak, jak pokazują publikacje, to trzecia dawka, co warto podkreślić, gwarantuje zdecydowanie większą odporność.

Spotykamy się, więc to pewnie jakiś przykład na to, że to działa, ale dopiero 18% Wielkopolan...

Tak, to jest rzeczywiście słaby wynik. Prosimy, jeżeli ktoś już może się zaszczepić, bo musi minąć odpowiedni czas od drugiego szczepienia, a także z uwagi na wiek, ale już mogą się szczepić kolejne roczniki, więc apelujemy o odpowiedzialność. Zjawisk jest kilka. Mieliśmy w Wielkopolsce trochę wolny rozruch. Mazowsze czy Pomorze trochę wcześniej zaczęły szczepić, więc te skierowania na szczepienia dla naszych pacjentów mogły pojawić się trochę później. Jest to więc element pewnej statystyki. Druga rzecz, to dosyć dużo zachorowań mieliśmy w listopadzie i grudniu, a wiadomo, że tam jest pewien termin na zaszczepienie. Jeżeli ktoś może, to bardzo prosimy, żeby zdążyć przed omikronem.

Jeszcze parę słów o rehabilitacji pocovidowej. Niewiele osób wie, że jest możliwość skorzystania z czegoś takiego. Ci, którzy już przechorowali. Może warto przypomnieć te podstawowe informacje.

Bardzo za to dziękuję. Jest to rzeczywiście taka nowa usługa, która rozpropagowała się za mało. Ma ona bardzo różne formy, bo jest to i rehabilitacja stacjonarna, gdzie mieliśmy w całej Wielkopolsce ponad 600 pacjentów, z czego połowa z nich w Wielkopolskim Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii, czy w Osiecznej i szpitalu wojewódzkim w Poznaniu. Chciałam ich pochwalić, bo to znaczy, że oni zaczęli się w tym specjalizować. Także ambulatoryjne świadczenia, wszelka forma rehabilitacji...

I domowa, że ktoś do nas przyjedzie, tak?

Tak, rownież. Widzę, żę ta fizjoterapia ambulatoryjna się rozwija. Idziemy w takim cyklu spotkań, gdzie nas prowadzi rehabilitant. Dlaczego warto to robić? Covid wiąże się z licznymi powikłaniami. Im wcześniej weźmiemy się za siebie, żeby organizm wrócił do formy, tym lepiej. U wielu pacjentów te powrót jest widoczny.

Dodam tylko, że to lekarz rodzinny kwalifikuje do tego, żeby taką rehabilitację przejść. Kaszel, zaburzenia neurologiczne, nadmierne osłabienie jest efektem covidu.

To prawda, więc zadbajmy o siebie, żeby nie zachorować, a jak już zachorujemy, to żeby dojść do formy.

http://radiopoznan.fm/n/lBGLPz
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 16:00 17:00 18:00 21:00 22:00

@TWITTER