NA ANTENIE: KOCHAM WOLNOSC (LIVE)/CHLOPCY Z PLACU BRONI
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik

W. Czarnecki: Nie koronawirus, a złe decyzje prywatyzacyjne z przeszłości powodem zwolnień w konińskiej elektrowni

Publikacja: 25.05.2020 g.10:43  Aktualizacja: 25.05.2020 g.10:52 Łukasz Kaźmierczak
- To nie koronawirus, ale złe decyzje prywatyzacyjne z przeszłości są powodem zapowiadanych zwolnień w Elektrowni Pątnów-Adamów–Konin – uważa poseł Witold Czarnecki.
witold czarnecki pis - Leon Bielewicz
Fot. Leon Bielewicz

Szef wielkopolskich struktur PiS odniósł się dziś w Radiu Poznań do informacji, że w konińskim zakładzie szykowane są zwolnienia grupowe.

Myślę, że jednak związek to ma poważny z działaniami, które prowadziła kiedyś Platforma Obywatelska i PSL. Rząd, który oddał kopalnie w ręce prywatnego przedsiębiorcy. I on kieruje się tylko i wyłącznie racjami ekonomicznymi. On ma prawo jako biznesmen tak działać, natomiast politycy maja obowiązek dbać o interesy ogółu i nie powinni oddawać w ręce Pana Solorza tej kopalni. Dzisiaj próba z mojej strony nawiązania kontaktu z panem Solorzem żeby ustalić, wiedzieć czego żąda, zakończyły niepowodzeniem, bo on ma własne strategie i nie chce mówić jakie są jego zamiary.     

Witold Czarnecki deklaruje, że rząd jest gotów pomóc Elektrowni Pątnów - Adamów – Konin w utrzymaniu miejsc pracy. Według informacji portalu Money.pl w zakładzie należącym do biznesmena Zygmunta Solorza pracę może stracić ok. 240 pracowników.

-------------------

Łukasz Kaźmierczak: Zacznę od pana terenu, od Konina - to jest taki "nasz Śląsk". Na Górnym Śląsku jest teraz najwięcej zakażeń koronawirusem. Nie słychać, żeby coś takiego było w Koninie, gdzie też są górnicy.

Witold Czarnecki:  W okręgu konińskim jest najmniej zachorowań, bo np. w kolskim nikt nie jest chory, w tureckim jest kilka przypadków. Gorzej jest z południową Wielkopolską. Kopalnie zamknięte, podziemne są inne, niż te u nas. Większe zagrożenie jest w kopalniach węgla kamiennego, mniejsze u nas, gdzie wydobywa się węgiel brunatny.  Cieszymy się, że nie ma zachorowań, zakłady stosują się do zaleceń.

Z tego możemy się cieszyć, gorzej jest prognozami dotyczącymi bezrobocia. Okręg koniński był najbardziej zagrożony. Niedawno stopa bezrobocia wynosiła 5,3 proc. W weekend Money.pl podał, że Elektrownia Pątnów-Adamów planuje zwolnienia grupowe. Wzrośnie bezrobocie u was.

Nie przypuszczam, że ma to jakikolwiek związek z koronawirusem. Kiedyś PO i PSL oddały kopalnię prywatnemu przedsiębiorcy - Zbigniewowi Solorzowi - który kieruje się tylko racjami ekonomicznymi. Ma prawo jako biznesmen tak działać. Natomiast politycy mają obowiązek dbać o interesy ogółu i nie powinni oddawać tej kopalni Solorzowi. Moje próby skontaktowania się z władzami kopalni skończyły się niepowodzeniem, on nie chce mówić, jakie są jego zamiary.

Ponad 200 pracowników ma stracić pracę...

Deklarowałem prezesowi spółki, że jeżeli potrzeba pomocy ze strony państwa, to pomoc będzie udzielona, nie patrząc na to, czy to spółka prywatna, czy państwowa. My jesteśmy zainteresowani rozwojem tego regionu.

Chodzi o pieniądze na uratowanie miejsc pracy?

Nie wiemy, co pan Solorz chce. Nie ma współpracy z nim.

Trudno nie zgodzić się, że koronawirus nie wpłynął na ekonomię. To także będzie miało wpływ nie tylko na Pątnów-Adamów, ale na cały region.

Świat nigdy nie będzie taki sam, jak przed koronawirusem, natomiast jeśli chodzi o specyfikę subregionu to ważniejsze i decydujące było sprzedanie kopalni panu Solorzowi. Mam nadzieję, że dojdzie do współpracy z władzami spółki.  A jeśli chodzi o ekonomiczne skutki koronawirusa to będą podobne, jak w innych regionach.  Koronawirus będzie wpływał negatywnie, może z wyjątkiem niektórych specyficznych gałęzi przemysłu (np. producentów trumien)

Czy wybiera się pan na kolejne rozmowy do Zygmunta Solorza?

Współpracy nie widać, bo my nie wiemy, czego pan Solorz chce.  Piękna wizja regionu posła Tomasza Nowaka okazała się fikcją. My przewidywaliśmy, że będzie źle i tak jest.

Pan jest umysłem ścisłym, lubi pan matematykę - zapytam więc o wyliczenia posła Porozumienia, Andrzeja Sośnierza: jego zdaniem rządowe statystyki zakażeń koronawirusem są mocno zaniżone, on uważa, że tych zakażeń jest więcej: 150 tys. Opiera się na konkretnych analizach.

Konkretne analizy powinny opierać się na faktach. Codziennie analizuję światowe statystyki. Wnioski są bardzo ciekawe. Singapur ma więcej zakażeń niż w Polsce i ma niesamowitą umieralność. Tam ten wirus jest chyba zmutowany.

Nie sieje tak bardzo, jak w Europie?

Tak, tam jest na poziomie promila [umieralność], a w Polsce jest 4,7 proc [umieralność w stosunku do zakażonych]. To co mówi pan Sośnierz świadczy o tym, że jest osłem - ja tak powiedziałem w rozmowie z synem.  U mnie by egzaminu nie zdał, trzeba się opierać na faktach.

On podaje porównanie śmiertelności na zachodzie i u nas. W krajach europejskich umieralność wynosi ok. 1 proc. , a w Polsce mamy 900 zmarłych, to co najmniej musi być zakażonych 90 tys. osób.

Nie wiem, jak on rozumuje. Nie wiem, jak można być tak przewrotnym i tak głupim. Ja nad tymi liczbami siedzę, porównuję uczciwie. Patrzę, ilu jest zakażonych, ilu aktywnych. Jest grupa ludzi "płaskoziemców", którzy są przekonani o tym, że Ziemia jest płaska.

A jak się ma ta niższa śmiertelność w krajach wschodnich?

Najwyższa śmiertelność jest w Belgii: na milion mieszkańców zmarło 800, w Hiszpanii - 615, w Niemczech - 100, w Polsce - 26. Aktywnych zakażonych w Polsce dwa razy więcej niż w Niemczech. Nie można dyskutować z kimś, kto nie przyjmuje faktów.

W krajach Europy Wschodniej ta śmiertelność jest zdecydowanie niższa, niż na zachodzie. Z czego to się bierze?

Stąd, że ten proces chorobowy się nie skończył. Niemcy mają przez bardzo długi czas ponad 100 tys. zakażonych, a dziś mają śmiertelność 4,7 proc. Proces umierania w stosunku do zakażenia jest przesunięty w czasie.  Jeżeli państwo ma sprawną służbę zdrowia to proces umierania przeciąga się długo. Dlaczego u nas nie ma takiej sytuacji jak we Włoszech czy Hiszpanii - bo podjęliśmy właściwe działania.

Jeszcze o liczbach, ale w innym temacie: notowania prezydenta Andrzeja Dudy spadają. Patrzę na takie zestawienie 7-8 ostatnich sondaży z udziałem zdecydowanych wyborców - wynika z nich, że Andrzej Duda stracił 10-11 proc. w ciągu miesiąca. Martwi się pan tym?

Oczywiście, że się martwię, bo uważam, że prezydentura Andrzeja Dudy byłaby Polsce bardzo potrzebna. Mamy przypadek pana Trzaskowskiego, który zmienił sytuację. Jeżeli wielka grupa polityczna - PO - ma kandydata beznadziejnego, to wyborcy nie chcąc się kompromitować nie zagłosują na takiego kandydata. A teraz dostali przedsiębiorczego, młodego kandydata - to na niego głosują.

Tym bardziej lampki powinny wam się zapalić.

Lampki się zapaliły, jest kampania wyborcza, gra zaczyna się od nowa, po tym, jak nie doszło do wyborów 10 maja. Trzeba wszystko zresetować, teraz mamy nową sytuację.

Być może w tym tygodniu poznamy termin wyborów prezydenckich.

Senat nie chce rozpocząć prac nad ustawą, bo gdyby chciał, to już by pracował. Mamy poniedziałek, zapowiedzi są we wtorek, być może w czwartek.

Mam nadzieję, że w Koninie nie pada.

Dobrze, że pada, bo poziom rzek jest bardzo niski.

To niech pada....

http://radiopoznan.fm/n/ilmwS8
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 19:00 20:00 21:00 22:00 23:00

@TWITTER