NA ANTENIE: Serwis informacyjny

Wyniki wyborów zaskoczyły?

Publikacja: 16.10.2019 g.09:41  Aktualizacja: 16.10.2019 g.09:46
Znamy już ostateczne wyniki wyborów parlamentarnych - przyszedł czas na wnioski.
głosowanie wybory parlamentarne urna - Wojtek Wardejn - Radio Poznań
Fot. Wojtek Wardejn (Radio Poznań)

Kto wygrał? Kto przegrał? Skąd rozbieżności między sondażami a wynikami wyborów? Gościem Piotra Tomczyka w porannej audycji Kluczowy Temat był dr hab. Jerzy Kaczmarek.

Piotr Tomczyk: Panie profesorze, mieliśmy sporo wyborczych niespodzianek. Którą możemy uznać za największą?

Jerzy Kaczmarek: Mnie wyniki wyborów tak naprawdę nie zaskoczyły, ponieważ mieliśmy od wielu miesięcy podawane sondaże, które były w miarę stabilne. Wynik za bardzo mnie nie zaskoczył. Zaskoczył rozkład głosów, bo wcześniej, jak patrzyliśmy na mapę, to Polska była podzielona na pół: na kolor pomarańczowy i niebieski.

Teraz jest połowa większa i połowa mniejsza.

Teraz właściwie cała Polska jest niebieska. Także ten zakres poparcia dla PiS-u dosyć szybko nastąpił, bo jeszcze w poprzednich wyborach do Parlamentu Europejskiego, ten podział był pół na pół, a teraz bardzo szybko ten kontur Polski zrobił się niebieski, więc być może to jest takim zaskoczeniem - że tak szybko PiS zdobywa różne szańce.

A co z frekwencją? Ponad 61 procent, czyli wynik niespotykany od 30 lat, a w Poznaniu blisko 74 procent z nas poszło głosować. Co się stało?

Generalnie w Polsce i również w Poznaniu stało się to, że rzeczywiście wyborcy posłuchali tych różnych nawoływań, które były z różnych stron opozycyjnych, od prezydentach, od partii rządzących, od różnych autorytetów. Czynniki kościelne wzywały do pójścia na wybory, więc to była bardzo zmasowana akcja. Wyborcy w dużej mierze poszli dlatego, że - skoro usłyszeli, że wszystkim zależy, żeby szli, wreszcie być może zrozumieli, że "ode mnie" zależy coś. Skoro chcą, żebym poszedł, to znaczy, że jestem dla nich ważny, coś ode mnie zależy, więc została pobudzona inicjatywa obywatelska. Ponad 60 proc. to bardzo dobry wynik, ale z drugie strony pesymista powie, że 40 proc. ma to gdzieś, ale rzeczywiście, była wielka mobilizacja, która odniosła skutek. Myślę, że ludzie poczuli się bardziej podmiotowo - komuś zależy, żeby poszli.

Ten wynik imponuje w porównaniu z poprzednimi. Znowu nasuwa się takie pytanie, jak to się stało, że w Poznaniu ta frekwencja była dużo wyższa, niż w innych porównywalnych miastach, bo wyższa frekwencja niż w Poznaniu była jedynie w Warszawie. Skąd ten wynik poznański?

To jest bardzo interesujące. Być może chodzi o pewną mentalność mieszkańców Poznaniu, którzy rzeczywiście jest takie nawoływanie, to wtedy ta solidność poznańska się ujawnia. Poznaniak nauczony tej solidności, akuratności - to pójdzie. To jest interesujący obiekt do badań - skąd taka duża frekwencja. Myślę, że nawoływania komitetów wyborczych, partii - przyniosły tutaj skutek. Pójście na wybory, podczas tych wyborów - miało taki kontekst: my idziemy, bo albo jesteśmy zwolennikami partii rządzącej i jeżeli pójdziemy, to będzie miała jeszcze lepszy wynik. A z drugiej strony, jeśli jesteśmy zwolennikami opozycji, to pójdziemy, żeby partia rządząca już nie rządziła. To jest ten kontekst.

Jeśli chodzi o interpretację tego wyników wyborów już przed wyborami. Pojawiły się takie głosy wśród aktorów, że to folwarczni chłopi zdecydowali o wynikach wyborów, zemścili się na swoich prześladowcach, bo przez kilkaset lat byli prześladowani i zagłosowali, i z tego powodu zagłosowali na PiS. Czy to ma jakiś sens?

Nie wydaje mi się. Nie ma chyba żadnych podstaw naukowych. Jako socjolog powiedziałbym "zróbmy badania, może coś z tego wyjdzie". Wiele osób, które w taki sposób się wypowiadały, same są potomkami tych chłopów folwarcznych. Gdybyśmy zbadali, choć pewnie to trudne, w której partii jest osób z takim rodowodem... Myślę, że to diagnoza nietrafna.

Okazuje się, że socjologowie mylą się, np. profesor Ryszard Markowski wróżył kasandrycznie wynik PiS-u między 5 a 6 milionów. Rozpaczał, że aż tylu ludzi zagłosuje na PiS. Zagłosowało ponad 8 milionów. Czy to nie znaczy, że socjologowie są troszeczkę bezradni wobec rzeczywistości, jeżeli przedstawiają tego rodzaju wróżby. Potem okazuje się, że rzeczywistość poszła w zupełnie innym kierunku. Jak można coś takiego wytłumaczyć? Naukowiec, profesor, socjolog - i tego rodzaju pomyłki.

Niektórzy naukowcy, przedstawiciele nauk społecznych, są bardzo zaangażowani politycznie, po jednej albo drugiej stronie. Często właśnie to zaangażowanie trochę fałszuje rzeczywistość. Wypowiadają się w sposób nienaukowy. Badania sondażowe, w jakiejś mierze sprawdziły się. Były sondażownie, gdzie było nawet kilkanaście punktów procentowych różnicy, między sondażami a rzeczywistym wynikiem. Po uśrednieniu tych różnych wyników, mieliśmy miarodajny wynik. To, co dziś wiemy, mniej więcej odbijało się w sondażach. Myślę, że tak źle z socjologami nie jest - coś tam przewodzili. Są pewne osoby bardzo ideologicznie i politycznie zaangażowane, które nie pojmują rzeczywistości w sposób naukowy, ale ideologiczny. Ideologia zaciemnia nam rzeczywistość.

Może na podsumowanie tego wyniku. Wszyscy robią wrażenie zadowolonych z wyników, a kto tak naprawdę wygrał, kto przegrał. Jak można to ocenić?

Tutaj są różne zaklinania rzeczywistości, wśród różnych komitetów, ale prawda jest jedna, PiS wygrał z ogromną większością, zdobywając o wiele więcej głosów niż podczas ostatnich wyborów parlamentarnych - znów będzie miał samodzielne rządy. To jest jednoznaczne zwycięstwo PiS-u, pomimo tego, że w Senacie zabrakło dwóch czy trzech głosów, co też nie ma znaczenia, jeśli chodzi o sprawowanie władzy. Zwycięzcą jest PiS.

Kolejne wybory parlamentarne za cztery lata, wybory prezydenckie za rok.

http://radiopoznan.fm/n/qerTkH
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 19:00 20:00 21:00 22:00 23:00

@TWITTER