NA ANTENIE: CHANGE/LISA STANSFIELD

Z. Dolata o ostatnich marszach równości: "To amok, szaleństwo!"

Publikacja: 17.06.2019 g.10:41  Aktualizacja: 17.06.2019 g.14:03 Łukasz Kaźmierczak
Poseł PiS odniósł się dziś na naszej antenie m.in. do marszu w Częstochowie. Jego uczestnicy nieśli wizerunki z tęczową Matką Boską Częstochowską.
zbigniew dolata poseł pis - Leon Bielewicz
/ Fot. Leon Bielewicz

- Naprawdę trudno zrozumieć tych ludzi, którzy z jednej strony mają na sztandarach wypisane hasła tolerancji, równości, a z drugiej obrażają  większość Polaków. W tej szaleńczej metodzie osiągnęli jedno w wyborach do Parlamentu Europejskiego: zmobilizowali znaczną część elektoratu, która wcześniej nie chodziła na te wybory, żeby jednak na te wybory pójść i żeby pokazać, że tego typu szaleństwo Polacy odrzucają - mówił.

Zbigniew Dolata był także pytany o ostatnie posiedzenie klubu parlamentarnego PiS. Jak mówił, było ono poświęcone mobilizacji polityków obozu rządzącego przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi. Przyznał także, że ze strony prezesa PiS padła zapowiedź, że większość obecnych parlamentarzystów otrzyma miejsca na listach partii w wyborach do Sejmu i Senatu. Jarosław Kaczyński zastrzegł jednak, że nie dotyczy to sytuacji, które obciążałyby danego posła w jego działalności parlamentarnej.

 

Ł.K  Łukasz Kaźmierczak, poranna rozmowa Radia Poznań. Dziś z nami w studiu Zbigniew Dolata - Prawo i Sprawiedliwość. Dzień dobry Panie pośle.

Z.D Dzień dobry Państwu.

Najpierw zapytam Pana o zaległości poweekendowe. W piątek odbyły się wyjazdowe posiedzenie klubu Prawa i Sprawiedliwości - takie powyborcze i korci mnie, żeby zapytać czy prezes Kaczyński głaskał Was po głowie, czy raczej tonował "hurra nastroje", które u Was zagościły?

Szczerze mówiąc nie odczuwam w gronie posłów i senatorów Prawa i Sprawiedliwości "hurra nastrojów", bo mamy wielką pokorę wobec werdyktu wyborców, który akurat 26 maja był dla nas bardzo korzystny, ale mamy świadomość, że jesienią w wyborach do Sejmu i Senatu czeka nas poważna kampania.

I to Wam prezes Kaczyński przez cały czas wbijał do głów?

My tę świadomość mamy, ale prezes rzeczywiście zwracał uwagę na to, że wybory nie wygrywają się same, że to wymaga ciężkiej pracy i że musimy być wśród ludzi. Tak jak byliśmy przez ostatnie 3,5 roku, tak i teraz - na finiszu kampanii, bo można powiedzieć, że cała kadencja jest kampanią, ale teraz wchodzimy już w okres najbardziej gorący.

Permanentna kampania - to co politolodzy mówią od lat o tym co się dzieje w naszym kraju. Mam Panu gratulować miejsca na liście wyborczej? Podobno prezes Kaczyński obiecał wszystkim posłom, którzy byli na sali, że będą mieli zachowane te miejsca.

Padły słowa, które na to wskazywały - wszak z pewnym zastrzeżeniem. Oczywiście, gdyby były takie sytuacje, które obciążałyby jakiegoś posła, to nie może on traktować takiej wypowiedzi jako takiego immunitetu. Oczywiście czegoś takiego jak: "hulaj dusza - piekła nie ma, mogę robić co tylko mi przyjdzie do głowy" nie ma.

Ale jest Pan spokojniejszy?

Ja jestem w ogóle spokojnym człowiekiem.

Niespotykanie spokojny człowiek, tak? Ciekawe czy jak będę dalej Pana pytał, Pan ten spokój zachowa (śmiech). Mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński powiedział to, co powiedział parę dni wcześniej Grzegorz Schetyna - że politycy Platformy nie będę mieli w te wakacje wakacji, że "działacze, proszę ruszać w teren, bo jest kampania wyborcza".

My jesteśmy w terenie i rzeczywiście tutaj jest pewna różnica między Platformą a Prawem i Sprawiedliwością. PO dopiero po 26 maja zdała sobie sprawę z tego, że jednak nasza aktywność (nie tylko w powiatach, ale przecież my schodziliśmy do gmin; właściwie było po kilka spotkań w jednej gminie) jest skuteczna. Wtedy rzeczywiście padły takie słowa z ust Grzegorza Schetyny, że politycy Platformy powinni trafiać do ludzi nie tylko w metropoliach, ale również w powiatach, gminach.

To poczujecie oddech na plecach - żebyście nie spotkali się np. na jednym rynku!

Na takim spotkaniu trzeba mieć jeszcze coś do powiedzenia, mieć propozycje, a z tym w Platformie jest krucho.

Wasze propozycje? To pewnie będzie kontynuacja programów z plusem w nazwie, bo to Wam przyniosło spodziewany efekt. Dokładnie coś już na ten temat wiadomo?

Z tego co obiecywaliśmy w kampanii wyborczej w 2015 roku, wywiązaliśmy się. Za nami jest poważny atut wiarygodności.

Nie ze wszystkiego się wywiązaliście np. z obniżki podatku VAT.

To jest taki temat, który jest dla nas chyba najbardziej korzystny. To co my zrobiliśmy, jeżeli chodzi o ściągalność VAT-u jest wielkim przewrotem. Platforma mówiła, że tego podatku nie da się ściągać skutecznie, a my pokazaliśmy, że się da.

Dla ludzi jeszcze lepszym przewrotem byłoby, gdybyście z tych 23 procent zeszli na te magiczne 22.

To jest oczywiście pewnie kwestia przyszłości, ale ja też bym tego nie demonizował. Naprawdę obniżka o jeden procent to w skali ceny jednego produktu nie jest rzeczą zauważalną dla przeciętnego kupującego.

To zależy pewnie od wartości produktu.

Oczywiście. Myślę, że zrealizowaliśmy 99 procent naszego programu i Polacy to widzą.

Panie pośle, Jarosław Kaczyński dużo mówił o wojnie obyczajowej, która przez te kilka miesięcy będzie się toczyła w naszym kraju, te zapowiedzi są. Teraz w Częstochowie Marsz Równości, blisko wałów Jasnej Góry - tam doszło do też do starć między kontrmanifestantami, był wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej tęczowej i wygląda na to, że ta wojna będzie coraz mocniejsza. To naprawdę zaczyna się podgrzewać.

Trudno zrozumieć ludzi, którzy z jednej strony mają na sztandarach wypisane hasła tolerancji i równości, a z drugiej strony po prostu obrażają większość Polaków - bo przecież większość Polaków to katolicy. Nie wiem co chcą w ten sposób osiągnąć. W tej szaleńczej metodzie osiągnęli jedno w wyborach do Parlamentu Europejskiego - zmobilibowali znaczną część Polaków, która wcześniej nie chodziła na tego typu wybory do tego, aby jednak na te wybory pójść i żeby pokazać, że Polacy odrzucają tego typu szaleństwo. Myślę, że politycznie zadziałało to na korzyść Prawa i Sprawiedliwości.

Tak, ale nie zadziałało jak kubeł zimnej wody, bo zdaje się, że kolejne próby będą podejmowane. Pewnie Pan jako zagorzały uczestnik życia politycznego, który już dosyć długo to zna, wie, że ta fala rośnie.

Dlatego też nazywam to szaleństwem albo jakimś amokiem, bo ci ludzie chyba w tym zacietrzewieniu w ogóle nie dostrzegają, że konsekwencje ich działań są dokładnie przeciwne od tych, które zapewne zamierzali, żeby były.

Gdyby był Pan zwolennikiem świeckiego Państwa, to nie zbierałby Pan podpisów pod kościołami? To co działo się też w ten weekend.

Czemu służą takie prowokacje? Podgrzewaniu nastrojów, ale w konsekwencji mobilizują tych wszystkich, którzy są katolikami i którzy być może nie angażowaliby się szczególnie, ale jeśli widzą taką agresję ze strony tych środowisk, to w tym momencie aktywizują się. Pokazują to chociażby Marsze dla Życia i Rodziny.

Mimo wszystko ten podział jest duży i ten konflikt światopoglądow wykracza poza sferę polityczną, a nawet zaczyna tą polityką kręcić.

Powiedzmy sobie szczerze - to jest zdecydowana mniejszość społeczeństwa - bardzo głośna, hałaśliwa, agresywna, ale jednak mniejszoś, na szczęście.

Wrócę jeszcze do ubiegłotygodniowego posiedzenia Sejmu, tam została uchwalona jedna bardzo ważna rzecz - nowelizacja karty Nauczyciela i podwyżka, która była wynegocjowana z Solidarnością - 9 procent w tym roku. Czy to wystarczy do tego, żeby ten strajk nie ruszył znowu? Pan jest nauczycielem, członkiem Komisji Edukacji i Oświaty, więc pewnie ma Pan ten feedback ze strony nauczycieli.

Przede wszystkim byłem wnioskodawcą i sprawozdawcą komisji, jeżeli chodzi o tę ustawę. Byłem więc bardzo zaangażowany w proces jej uchwalenia przez Sejm i rzeczywiście główne zapisy tej ustawy to wypełnienie tego porozumienia z sekcją Krajową Oświaty i Wychowania Solidarności z 7 kwietnia bieżącego roku. Podwyżka jest znacząca, bo biorąc pod uwagę podwyżkę styczniową - pięcioprocentową, to od pierwszego września dodajemy podwyżkę blisko 10 procent, pierwotnie była ona planowana na 1 stycznia 2020 roku i w mniejszej wysokości, bo zaledwie 5 procent, teraz łącznie w ciągu 2019 roku - 15 procent. Możemy powiedzieć, że nigdy wcześniej nauczyciele nie otrzymali tak znaczącej podwyżki.

Opozycja postulowała o 30 procent.

Posłowie Ruchu Kukiz'15 żartowali, że oni mogliby zaplanować 50 procent, ktoś tam rzucił: "a dlaczego nie 100 procent" - to są zupełnie niepoważne historie, zwłaszcza, że jak rządziła Platforma to przez 4 lata nie było podwyżek. Oprócz tego jeszcze - bo w tej nowelizacji jest również zapis, że dajemy taką kwotę minimalną, zapisaną w Karcie Nauczyciela - dla nauczycieli wychowawców 300 złotych dodatku.

I skrócona ścieżka awansu zawodowego.

Obecnie ten dodatek to jest średnio - zaledwie 128 złotych. Sto tysięcy nauczycieli - wychowawców ma mniej niż sto złotych.

Czy nie podgrzewacie trochę nastrojów? jest nowy szef MEN - Dariusz Piątkowski, który zamiast tonować te emocje, mówi o tym, że strajk był cyrkiem. Słąwomir Broniararz znowu jest wywołany do tablicy i mówi, że to oburzające.

Szczerze mówiąc nie znam tej wypowiedzi pana ministra, ale generalnie wsłuchuje się w to co on mówi - jest to zresztą mój bardzo dobry kolega, jest człowiekiem bardzo zrównoważonym, spokojnym.

On będzie gasił ten pożar?

Myślę, że jak nauczyciele na spokojnie przypatrzą się zmianom, które wprowadziliśmy, to naprawdę te nastroje się poprawią.

We wrześniu będzie strajk?

Mam nadzieję, że tego strajku nie będzie, bo on nie służyłby niczemu dobremu, nauczyciele i tak otrzymają te podwyżki i planujemy kolejne podwyżki na 2020 i kolejne lata.

Zbigniew Dolata, Prawo i Sprawiedliwość. Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję Panie redaktorze, dziękuję Państwu.

Łukasz Kaźmierczak
http://radiopoznan.fm/n/940HYK
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 14:00 16:00 17:00 19:00 23:00

@TWITTER