NA ANTENIE: Wielkopolskie popołudnie

Memento mori w Wenecji

Publikacja: 18.05.2019 g.17:31  Aktualizacja: 20.05.2019 g.12:38 Maciej Mazurek
8 maja w Wenecji rozpoczęła się jedna z najbardziej prestiżowych imprez związanych ze sztuką współczesną, a mianowicie weneckie Biennale. Polski pawilon otworzyła Pani minister Wanda Zwinogrodzka.
Wenecja - wikipedia.org
Fot. (wikipedia.org)

Sztuka w zsekularyzowanych społeczeństwach zachodnich zyskała moc wręcz para-religijną, zatem Wenecja zaludniła się artystami, miłośnikami sztuki, koneserami, handlarzami, którzy odprawiają nieformalne rytuały związane z funkcjonowaniem tej sfery. Ilość wydarzeń, imprez towarzyszących Biennale może przyprawić o zawrót głowy. Sytuacja sztuki współczesnej, i to właśnie Biennale uświadamia, przypomina ogromną wielohektarową halę, w której znajdują się setki fortepianów. Każdy z artystów wystukuje swoją ekspresyjną muzykę. Wytwarza to szum i jazgot.

Większość wali w klawiaturę jak cepem, ale to nie znaczy, że gdzieś nie snuje swojej wyrafinowanej kantyleny jakiś Bunin lub Rubinstein.Mówi się, że Biennale to maraton polowań na nowe arcydzieła. Jednak jak znaleźć arcydzieło wiedzą tylko ci, co zawodowo zajmują się handlem sztuką i potrafią inwestować gigantyczne pieniądze w dzieła, które ze względu na sumy zainwestowane, najprawdopodobniej staną się szybko klasyką sztuki nowoczesnej. Jak się okazuje, siła wielkich pieniędzy jest wielka a czasy artystów-geniuszy, za życia przymierających głodem, czekających na odkrycie po śmierci, to przeszłość. To poszukiwanie nowych „arcydzieł” zakłada warunek: arcydzieło musi być czymś nowym, czego dotąd nie było. A że wynalazczość artystów jest nieskończona, można spotkać w Wenecji dzieła tak osobliwe, tak oryginalne, że nie mają szans znaleźć się nawet w śnie mojego kota. Ponadto na miłość do sztuki w Wenecji łatwiej zapaść niż każdym innym miejscu na ziemi, bo miasto samo w sobie jest arcydziełem. Pielgrzymi zatem przyjeżdżają, by zakochać się i odkryć nową twarz sztuki, co potwierdza pewną zasadę, że jak bardzo czegoś człowiek pragnie, to się to spełnia. Stają się miłośnikami sztuki nowoczesnej w starożytnym, można by rzec, mieście.

Wybuch miłości w Wenecji do sztuki jest ułatwiony, bo jak ktoś patetycznie zauważył, w tym mieście można zakochać się nawet w latarni. Każdy jedzie do Wenecji z mglistą nadzieją, że przydarzy mu się tu coś pięknego, niesamowitego. Można byłoby trochę zrzędliwie zauważyć, że łatwiej o miłość do latarni niż do większości dzieł wystawianych na Biennale. Dotyczyło to zwłaszcza głównej ekspozycji w Arsenale, gdzie prezentowana jest kuratorska wystawa Ralpha Rugoffa. Zebrał on prace artystów z całego świata według motta przez sobie napisanego. A brzmi ono tak „Abyś żył w ciekawych czasach”. To sarkastyczne, przypisane jakiemuś brytyjskiemu politykowi powiedzenie, ponoć odnosi się szczególnie do naszych czasów. Nie mam poczucia, że czasy są szczególne, jeśli weźmie się pod uwagę historię. Jest pokój w Europie i dobrobyt. W tym sensie czasy są właśnie ciekawe, bo spokojne.

O sztuce na tej wystawie w Arsenale trudno coś powiedzieć en globe, prędzej o światopoglądzie kuratora. Dużo agresji, perwersji i rozliczeń z kolonialnym dziedzictwem białego człowieka. Zatem lewicowy standard. A hasło „abyś żył w ciekawych czasach” jest tak pojemne, że można w jego polu semantycznym umieścić właściwie wszystko, co jest sztuką nowoczesną. Tak czy inaczej, taka międzynarodowa wystawa realizuje zawsze jakąś tezę kuratorów niemożliwą do potwierdzenia ani zaprzeczenia i obejmuje tak dużo artystów, że trudno tu mówić o uznaniu dla nich. jest to raczej sytuacja, w której kurator zamieniając się w artystę, buduje gigantyczną wielką instalację z dzieł artystów przez sobie wybranych, pasujących do jego artystycznej wizji. A ta główna wystawa buduje złudzenie, że być może to są globalne artystyczne tendencje za sprawą intuicji tegoż kuratora. Ta funkcja kuratora na Biennale, to potwierdzenie statusu najwyższego kapłana w tej religii dla ateistów, jak nazwała sferę sztuki Sarah Thorton, autorka błyskotliwej książki pt:”Siedem dni w świecie sztuki”.

Pierwsze Biennale Wenecji odbyło się w 1895 roku i miało swoje korzenie w światowych targach i salonach akademickich. Motywacja była handlowa, aby ożywić ruch turystyczny. W przeciwieństwie do targów sztuki, gdzie wystawy organizowane są przez uczestniczące galerie, zasadniczo struktura Biennale określona jest przez tożsamość narodową. Paradoksalnie, mimo że internacjonalistyczna elita chciałaby to zignorować, okazuje się, że narodowość jest jednym z podstawowych z czynników, który buduje napięcie podczas Biennale i daje mu trwałość sięgającą dziewiętnastego wieku. Bez narodowych pawilonów i krajów, które ubiegają się o akces, Biennale nie byłoby tym czym jest. Ta wielka impreza wystawiennicza, owszem wpisuje się w globalne tendencje, ale nie za sprawą skuteczności propagowania ponadnarodowej ideologii przez nurt tzw. sztuki krytycznej, co raczej przez przekształcenia samej sztuki, która zamienia się w rozrywkę. Tu nie ma miejsca na kontemplację. Artysta zaproszony na Biennale staje zawsze przed dylematem, jak poradzić sobie z ulotną uwagą oglądających z zasadami jakich uczono w akademiach. Można przykuć uwagę ostrym komuniukatem, dowciwem lub obrazami obsenicznymi. Obscenia już nie działają. Pozostał dowcip. I tak sztuka zamienia się w rozrywkę dla elity, która udaje, że jest demokratyczna i nie lubi hierarchii i władzy, co jest przejawem nowoczesnej hipokryzji.

Tak się złożyło że polska realizacja “Lot” Romana Stańczaka jest dziełem które przykuwa uwagę widzów. Jest to wrak samolotu zakupiony w jakinś samolotowym tzw. szrocie, całkowite zaprzeczenie arcydzieła elegancji i gracji jakim są nowoczesne samoloty. Obraz takiej destrukcji robi wrażenie, gdyż wiekszośc widzów do Wenecji przybyła samolotami, które koniec końców mogą się błyskawicznie zamienić w coś podobnego do dzieła Stańczaka. Artystyczna wartość tej rzeźby tkwi w nowoczesnym ujęciu starej sentencji “Memento mori”, bo to śmierć czyni nas ludźmi. Można by rzecz że “Lot” Stańczaka to swoisty portret trumienny nowoczesnej epoki, która ze wszystkim sobie radzi doskonale. Ze wszystkim wyjąwszy śmierci.

Maciej Mazurek
http://radiopoznan.fm/n/1YstW8
KOMENTARZE 1
Internetowy pokój w 20.05.2019 godz. 23:52
Kolejne wypracowanie

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 12:00 13:00 14:00 15:00 16:00

@TWITTER