NA ANTENIE: GAMBLER/KENNY ROGERS

Od kontrkultury do nazizmu w Kościele!

Publikacja: 26.07.2019 g.18:00  Aktualizacja: 25.07.2019 g.11:27 Maciej Mazurek
Felieton Macieja Mazurka.
krzyż betonowy kościół religia - Fotolia/Radio Poznań
/ Fot. Fotolia/Radio Poznań

Jeden z moich autorskich programów pt. „kierunek Europa” w Radio Poznań poświęciłem kontrkulturze. Postawiłem tezę, że kontrkultura zdewastowała Zachód. Teza była dość stanowcza. Uprzedziłem słuchaczy, że wchodzę w buty prokuratora, co nie przyszło mi zresztą trudno, biorąc pod uwagę krytyczny stosunek do kontrkultury. Do rozmowy zaprosiłem intelektualistę, o którym wiedziałem, że kontrkultury będzie bronił. Nota bene ów obrońca, o czym także wiedziałem jest katolikiem, z czym się nie kryje i przedstawicielem społeczności akademickiej. Zawsze ceniłem jego wyważone sądy. Nie przeszkadzał mi jego umiarkowany antyklerykalizm. Szukanie kompromisu i wartości w tym brutalnym świecie to rzecz bardzo cenna. Tę dyspozycję u siebie szanujemy. Zatem cała rozmowa, jak mi się zdało, będzie pożyteczna. Chciałem, aby słuchacze mogli usłyszeć argumenty dwóch stron. Pomyliłem się, co do przewidywalności rozmowy. Mój rozmówca zbijając moje argumenty od głównego tematu audycji czyli od kontrkultury uciekał, uciekł aż tak daleko, że wzbudził moją konsternację, jakiś rodzaj bezsilności i smutku. O tym za chwilę. Mój rozmówca bronił kontrkultury używając argumentu, że za procesami historycznymi stoi jakiś hipotetyczny duch dziejów. Takie myślenie jest dość charakterystyczne dla lewicowej i liberalnej inteligencji. Sam ów tajemniczy duch dziejów to konstrukcja stworzona przez następców Hegla, ale bardzo popularna, bo pozwala tej inteligencji obsadzać się w roli jedynych egzegetów tego ducha. Trochę to przypomina jakiś rodzaj świeckiej intelektualnej religii. A skoro konkurencję w głoszeniu ezoterycznych tajemnych prawd trzeba zlikwidować, antyklerykalizm pojawia się jako coś oczywistego. Skoro ten duch dziejów stworzył kontrkulturę to znaczy, że to dobra rzecz. Koniec, kropka.

Podczas rozmowy było wiele kontrowersji, odmiennych stanowisk, zwłaszcza jeśli chodzi o ocenę wpływu twórcy psychoanalizy Freuda na kontrkulturę, ale generalnie ton przyjazny. W pewnym momencie zwróciłem uwagę na rok 1968, na Paryż. Duża część profesorów Sorbony sympatyzujących z marksizmem popierała bunt studentów. Studenci palili Kartezjusza, by zaczytywać się w pismach Mao, który w tym samym czasie w Chinach przeprowadzał rewolucję kulturalną. Ta rewolucja pochłonęła miliony ofiar. Na Sorbonie kształcił się Pol Pot. Wiele obłędnych idei powstało na uniwersytetach. Mój rozmówca przyznał, że owszem takie błędy i wypaczenia były i że uniwersytety nie rozliczyły się ze swoją marksistowską przeszłością, tak jak Kościół katolicki nie rozliczył się ze swoich uwikłań w nazizm. Powinienem zaoponować, co ma jedno z drugim wspólnego? Nie zrobiłem tego, gdyż zostałem zaskoczony i rozbrojony tym stwierdzeniem akademika i katolika.

Pomyślałem o tej wielkiej liczbie polskich i nie tylko polskich księży i zakonników zamęczonych w nazistowskich obozach zagłady. Pomyślałem o polityce Hitlera, który odkładał zniszczenie Kościoła do zakończenia wojny, mimo nalegań jego palatynów, aby zrobić to natychmiast. Pomyślałem o sprzeciwie niemieckiego Arcybiskupa Galena wobec nazistowskiego programu eutanazji upośledzonych umysłowo. Nie było praktycznie poparcia katolików dla ruchu nazistowskiego w wyborach 1933 roku. Pomyślałem o tym, że mój rozmówca kolportuje tezę stworzoną przez komunistów, tezę bardzo pomocną w walce z Kościołem. Zastanawiałem się jak może powstać w głowie intelektualisty takie zdanie, taka, mówiąc delikatnie, jednostronna opinia?

Otóż ma to miejsce wtedy, kiedy moralne sądy zostają oderwane od materii historycznej, od całego splotu i uwarunkowań jakie narzuca ludziom twarda materia życia. To się pojawia gdy w miejsce analizy i szczegółowych badań, wkracza ideologia.

Maciej Mazurek
http://radiopoznan.fm/n/GWQJL3
KOMENTARZE 1
Henryk Krzyżanowski
Henryk Krzyżanowski 27.07.2019 godz. 12:48
Świetny tekst. Przy wszelkiego rodzaju dyskusjach o Kościele zawsze mnie zadziwia pewność siebie, z jaką intelektualiści - interpretatorzy ducha czasu orzekają o bliższej i dalszej przyszłości. katolicy wierzą w istnienie Ducha Św., z którym łączność ma papież (w ściśle określonych i nieczęstych przypadkach).
Ale łączność z duchem dziejów? Sądząc z historii, łatwiejszy z nim kontakt od intelektualistów miewali wąsaci pruscy generałowie.

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 15:00 16:00 17:00 20:00 21:00

@TWITTER