NA ANTENIE: Sportowa arena

Protestujący na UAM bez przywilejów strajku studenckiego

Publikacja: 14.06.2018 g.17:20  Aktualizacja: 14.06.2018 g.17:36 Piotr Jaśkowiak
Samorząd studentów UAM zapadł się pod ziemię, a uczelniany NZS nie miesza się do protestu w sprawie reformy szkolnictwa wyższego.
protest uam studenci student sen materac podłoga (2) - Magda Konieczna
Fot. Magda Konieczna

Od dwóch dni nie ma szansy skontaktować się z przedstawicielami samorządu, by zapytać ich, czy popierają protest. Natomiast przedstawicielka NZS mówi, że choć stowarzyszenie popiera nową ustawę, to nie wzywa do przerwania okupacji ani też nie namawia do protestów. 

Przewodnicząca NZS na UAM Milena Adamczyk przypomina, że resort nauki konsultował reformę ze studentami.

- Stanowisko na UAM-ie jest takie samo, jak stanowisko ogólnokrajowe. Już od dwóch lat jesteśmy pochyleni nad tą ustawą i odpowiednie osoby w naszych szeregach zajmują się konsultowaniem tej sprawy. Poparliśmy tę ustawę i nie nawołujemy do tego, aby studenci protestowali. Nie nawołujemy też do tego, aby studenci przestali protestować - wyjaśnia Milena Adamczyk.

NZS poparł tzw. ustawę 2.0 w liście do wicepremiera Jarosław Gowina. 

"Wierzymy, że sama Konstytucja dla Nauki to dopiero początek gruntownej przebudowy szkolnictwa wyższego" - napisała w lutym przewodnicząca Niezależnego Zrzeszenia Studentów Maria Cholewińska. 

Próbowaliśmy uzyskać komentarz na temat protestu w rektoracie od Parlamentu Samorządu Studentów UAM, ale jego przedstawiciele od środy nie odbierają telefonów. 

Od wtorku korytarz rektoratu UAM okupuje kilka osób.

---

Protest w Collegium Minus nie ma przywilejów strajku studenckiego - uważa prawnik Jacek Sokołowski. 

Od wtorku kilka-kilkanaście osób okupuje hol w rektoracie Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. To studenci, doktoranci i pracownicy uczelni. Protestują przeciwko reformie szkolnictwa wyższego przygotowanej przez resort nauki. 

- To nie jest strajk, o którym jest mowa w ustawie o szkolnictwie wyższym. Choć znaczeniu potocznym tak go możemy nazwać. Jest on pewną formą protestu politycznego, która w państwie demokratycznym nie powinna budzić specjalnego zdziwienia. Ludzie czasem chcą wyrazić swoje niezadowolenie z różnych rzeczy poza ramami wyznaczonymi przez ustawodawcę i niekoniecznie to musi znaczyć, że popełniają czyny zabronione  - mówi ekspert Klubu Jagiellońskiego doktor Jacek Sokołowski.

Uczestnikom strajku studenckiego według przepisów ustawy nic nie grozi, jeśli są nieobecni na zajęciach. W ocenia Jacka Sokołowskiego protestujący w Collegium Minus nie mają takiego przywileju.

- Studenci podjęli pewne działanie, które nie jest przewidziane przepisami ustawy. To oznacza, ze jeśli opuszczają zajęcia po to, żeby protestować przeciwko reformie ministra Gowina, to mogą nie uzyskać zaliczenia z tych zajęć i będzie to zgodne z prawem - dodaje Jacek Sokołowski.

Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym jest w Sejmie i ma być przegłosowana jeszcze w czasie trwającego posiedzenia. Resort nauki zapowiada złożenie do niej 50 poprawek w trzecim czytaniu.

Piotr Jaśkowiak
http://radiopoznan.fm/n/cq9JEO
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 16:00 17:00 18:00 19:00 22:00

@TWITTER