NA ANTENIE: Planeta country
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Kapitan Malcher: Niemcy i ekologowie chcą „zdziczenia” Odry. Bo żegluga Odrą to konkurencja dla Berlina

Publikacja: 21.06.2022 g.11:09  Aktualizacja: 21.06.2022 g.11:18
Poznań
Na wniosek niemieckich ekologów, mających poparcie niemieckich landów, sąd w Warszawie nakazał wstrzymanie pogłębiania Odry, tak by była ona znowu żeglowna. „Żeglugą na Odrze zainteresowane są dwa kraje – Polska i Czechy. W normalnym świecie byłby zainteresowany byłby także trzeci kraj, Niemcy, ale uznaje on, że byłaby to konkurencja dla żeglugi śródlądowej u nich.

Wszystko to zasłania się powodami ekologicznymi. To jest stały numer. W skrócie największym, to jest po prostu mały fragment dużej polityki wobec Polski, polityki utrzymywania Polski w pozycji kraju nie do końca rozwiniętego” – powiedział kapitan żeglugi wielkiej Marek Malcher w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem w „Wywiadzie z chuliganem”.

Zdaniem kapitana Malchera, autora książki „Przepustka na ląd”, traktowanie Odry głównie jako rzeki granicznej to niemiecka uzurpacja.

Niemcy są zaledwie współgospodarzami 20 proc. długości rzeki. Wspólna granica Polski i Niemiec na Odrze to 182 km z jej 854- kilometrowej długości. W pozostałej części jedynymi gospodarzami są Polacy, a na ostatnich 100 kilometrach górnego biegu - Czesi. Oba te państwa są w żywotny sposób zainteresowane tym, aby Odra była żeglowna.

- mówi kapitan Malcher.

Jeszcze w latach 90. widok barki z węglem płynącej z Gliwic nie był na Odrze niczym nadzwyczajnym. Z kopalń Górnego Śląska, Kanałem Gliwickim łączącym się z Odrą w Kędzierzynie i potem dalej do Szczecina. Jak mówi kapitan Malcher, można też było wcześniej, między Gubinem a Świeckiem włączyć się kanałem Odra–Sprewa w system żeglugi śródlądowej Niemiec i dalej do Holandii. 

W III RP z jakichś powodów tor wodny jednak zaniedbano i wymaga on doprowadzenia go ponownie do klasy IV, czyli do stanu umożliwiającego żeglugę międzynarodową. W skrócie to głębokość toru 2,5m i możliwość przepływania barek o nośności do 1500 ton. 

W 2014 r. paru kapitanów żeglugi śródlądowej, kapitanów barek, postanowiło sprawdzić, jak duże inwestycje potrzebne są, żeby uczynić znów Odrę żeglowną. Okazało się, że one wcale nie byłyby takie duże. Bo wciąż istnieje poniemiecka infrastruktura stopni wodnych na Odrze.

- mówi.

Gdy Polska zaczęła prowadzić takie prace, spotkało się z protestami ekologów. 

Dla mnie jest przedziwne, jak wielu ludzi, włączając w to przeważającą część kadry uniwersyteckiej w Polsce, wydaje się nie zdawać z tego sprawy, że Niemcy nie są naszym przyjacielem. Są naszym partnerem, ale nasze interesy są różne. W interesie Polski Niemiec jak i Rosji nigdy nie była silna Polska i to jest ten najogólniejszy powód. A jednym z aspektów tego jest potyczka prawna o to, czy Odra ma być rzeką zdziczałą, bo taki tytuł pojawił się w Gazecie Wyborczej w wydaniu zielonogórskim. Czyli niemieccy i polscy ekologowie występują razem w celu zdziczenia Odry. Można i tak widzieć rozwój Polski, ale ja widzę do zdecydowanie inaczej. Wolałbym, że te barki po Odrze pływały.

- powiedział w „Wywiadzie z chuliganem” kapitan Marek Malcher.

http://radiopoznan.fm/n/pgZMkk
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 20:00 21:00 07:00 08:00 09:00

POLECANE W TEJ KATEGORII

@TWITTER