NA ANTENIE: Motosygnały
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Joanna Jodełka o zbrodni nieco egzotycznej

Publikacja: 07.12.2023 g.14:43  Aktualizacja: 07.12.2023 g.14:49 Joanna Divina
Poznań
Recenzja Joanny Diviny.
"Zabójstwa w kraju uśmiechu" Joanna Jodełka - Joanna Divina - Radio Poznań
Fot. Joanna Divina (Radio Poznań)

„Zabójstwo w kraju uśmiechu. Thai crime” to najnowszy kryminał poznańskiej pisarki Joanny Jodełki. Kryminał dla wielbicieli Agathy Christie, zwłaszcza jej najpopularniejszej powieści „I nie było już nikogo” z 1939 roku. Joanna Jodełka nie ukrywa, że to jej ulubiony literacki tytuł, prawdziwy majstersztyk ułożenia fabuły, do którego wraca bardzo często. I podobnie, jak mistrzyni kryminałów, tajemnic i zagadek Agatha Christie, też i ona buduje swoją powieść z dziesięcioma bohaterami.

Joanna Jodełka mówi, że pomysł, by umieścić akcję kryminalną w Tajlandii pojawił się nagle i niespodziewanie w małym barze Tawan Eco Bar na wyspie Ko Kut, podczas podróży po Azji Południowo-Wschodniej. W tym barze znajduje się ściana, do której właściciel Jong przybił kilkadziesiąt deseczek z wypisanymi imionami i nazwiskami osób z różnych części świata, które pomogły mu podczas pandemii, a później po powodzi, uratować bar. Udało się naprawić szkody i przetrwać najgorszy czas. To miejsce przetrwało dzięki pomocy wielu ludzi. A Jong w podziękowaniu umieścił ich imiona i nazwiska na ścianie. Piękna to historia o pomaganiu, dawaniu i czynienia dobra.

Nic dziwnego, że w takim miejscu pojawiła się wena

– mówi Jodełka!

I Joanna Jodełka pożyczyła do swojej powieści imiona i nazwiska dziesięciu osób, między innymi Anabell Seseke, Luzi Lu, Lorenzzo Capella, Simon Holemans, Mia Jacobee, Scott Whitus…

Nawet nie wiem, z jakiego kraju pochodzą i kim są. Luzi Lu nie jest węgierską instagramerką, bo jedyna Węgierka, jaką spotkałam w podróży, miała na imię Furia. Poznałam ją w Laosie, gdy rozmawiałam z Finem… z nieśmiertelnikami na szyi. Ale to już zupełnie inna historia.

Historia zaczyna się od… zwłok pewnego Polaka wyłowionych z rzeki Chaos Phraya. Anna Strąg, była żona ofiary, postanawia wyjaśnić zagadkę tej śmierci. Nie wierzy, że był to nieszczęśliwy wypadek. Siedem osób różnej narodowości otrzymuje tajemnicze zaproszenia na rajską wyspę. Jodełka zamyka ich w wakacyjnym resorcie położonym na leżącej na tajskich wodach terytorialnych wyspie Ko Tan. Zaczyna wiać silny wiatr, który w tamtym rejonie nazywa się Dragon Wind. Bohaterowie zostają uwięzieni na wyspie, całkowicie odcięci od świata.

„I to jest dosłowny cytat z Agathy Christie. Tylko, że później wszystko dzieje się troszkę inaczej.”

W „Zabójstwie...” mamy egzotykę, przyrodę, barwy, zapachy i smaki Tajlandii. I znajdziemy tutaj też wiele odniesień do symboliki języka chińskiego, który jest wieloznaczny.

„Jeden wyraz potrafi mieć dwa znaczenia, zupełnie odmienne. Na przykład słowo „fu” znaczy jednocześnie nietoperz a jego drugie znaczenie to szczęście. Bardzo mi się to spodobało. To się gdzieś w książce przewija. Nie będę zdradzać, gdzie dokładnie, bo wokół tego słowa toczy się akcja. Było to dla mnie bardzo symboliczne. I chciałam też pokazać, jak nie do końca się rozumiemy, bo na poziomie symboli patrzymy czasem na coś zupełnie inaczej.”

A na deser Jodełka częstuje nas jeszcze opisami dań kuchni azjatyckiej! Znajdziecie tu solidną porcję okry w tempurze, pączki ze słodkiego ziemniaka, smażone warzywne spring rollsy z podwójną ilością słodko-kwaśnego sosu i zupę z ptasich gniazd jerzyków!

Wartka akcja w połączeniu z bardzo dobrze zarysowanymi postaciami, barwnymi opisami przyrody i humorem na najwyższym poziomie gwarantuje czytelnikowi niezłą rozrywkę. A kto lubi tajemnice, zagadki i zabawę w detektywa, to ten przeżyje fantastyczną tajską przygodę nie ruszając się na krok z domu.

http://radiopoznan.fm/n/j5ACEE
KOMENTARZE 0