Z racji zawodowych szukam informacji o rynku muzycznym w setkach źródeł. O pracy nad płytą lub o koncertach dowiaduję się od samych artystów, tych z bliska i daleka. Informacji dostarczają również ciągle zabiegające o uwagę wytwórnie płyt, biura menadżerskie, agencje koncertowe i realizatorzy dźwięku z różnych studiów nagrań. Czasem posiadanie nieoficjalnych informacji, bardzo przeszkadza, bo nie można się nimi podzielić, przez całe długie tygodnie. Dopiero co zrecenzowałem płytę Artysty X i dowiaduję się, że on już kończy następną, ale o tym sza! Tym razem przypadkowo internet sprawił, że coś przykuło moją uwagę. Mignęła okładka, nazwa The Medley a dalej tytuł „Bilet w jedną stronę”. No skandal, coś krajowego, co muszę szybko rozszyfrować z pełnego braku orientacji.
The Medley to zespół reprezentujący – czasem lekceważoną - wspaniałą niszę muzyki country. Rzeczywiście krajowa scena nie jest bardzo liczna, znaczące festiwale da się policzyć na palcach jednej ręki. Jednak kto już trafi przypadkiem na dobrą imprezę z country w nazwie, zobaczy spontanicznie bawiących się ludzi, tańce i kulturę słuchania. To nieprawda, że country jest tylko dla starszych odbiorców. Bywa, że wykonawcy country są prowincjonalni i zbyt prostaccy, lecz to nie dotyczy tylko tego gatunku muzyki. Na tym polega zaskoczenie w przypadku właśnie wydanej płyty. Kto ceni melodie, harmonię, nieskomplikowaną rytmikę, wysoki poziom instrumentalny i pozytywny przekaz, znajdzie to wszystko i dużo więcej, w ofercie najlepszych wykonawców country.
The Medley tworzą muzycy, których nazwiska wiele mówią. Siedmioosobowy zespół prowadzą Przemysław Myszkowski i Janusz Musielak, autorzy większości z 10 piosenek na płycie. Pierwszy gra na gitarze akustycznej, jest głównym wokalistą i to Myszkowski najczęściej pisze teksty. Z kolei Janusz Musielak to jeden z najlepszych gitarzystów w kraju, dźwięki jego gitary elektrycznej wypełniły dziesiątki cenionych płyt. Od pierwszego przesłuchania płyty „Bilet w jedną stronę”, byłem zaskoczony warstwą instrumentalną. Wielość wykorzystanych instrumentów, niczym nieróżniąca się od nagrań country ze studiów w Nashville. Jest gitara stalowa pedałowa, bandżo, dobro, buzuki i skrzypce. Wszystkie instrumenty brzmią soczyście a partie instrumentalne umieszczono w klarownej przestrzeni. Istotne jest też to, że między instrumentami zachowano balans, żaden nie dominuje i wpływa na ogólny charakter muzyki. Od strony brzmieniowej muzyka jest łagodna i miękka, jak stare nagrania The Eagles, Crosby, Stills, Nash and Young czy Poco. Śpiew Przemysława Myszkowskiego również czysty i miły w odbiorze, bez śladu większej ekspresji. Są za to chórki w harmonii męskich głosów. Zespół The Medley hołduje klasycznej, tradycyjnej stylistyce country. Piosenki w większości są o drodze, podróżach, tęsknocie i oczywiście o miłości. W country to wątki wałkowane od niepamiętnych czasów. Jednak w przypadku tej płyty, nie ma kalek i szablonów, słowa piosenek są szczere i wiarygodne. Większość utworów utrzymuje klasyczną formę. Piosenka „Z miasta do miasta” wprowadza więcej dynamiki rockowej, świetną partię solową gitary i w całości przypomina przebojowe piosenki z lat 60. Zupełnie wyjątkowym nagraniem jest instrumentalny utwór „Róża pustyni”, brawurowy pokaz zespołowej gry na światowym poziomie. Jest napięcie, atmosfera i soczyste brzmienie. Generalnie imponuje zmysł aranżacyjny muzyków w poszczególnych piosenkach. W tych drobiazgach współbrzmień, ornamentów i akcentów instrumentalnych słychać kreatywność muzyków. Może byłoby jeszcze ciekawiej, gdyby zespół przekroczył strefę retro country i spróbował wzbogacić stronę rytmiczną utworów. Kto przepada za brzmieniami gitar z lat 60., będzie zachwycony tą płytą. Świetna oldschoolowa muzyka, która sprawia wielką przyjemność i pokazuje wysoką markę zespołu The Medley.