Drewniana kładka niedaleko Malty w najwyższym miejscu ma 13 metrów wysokości. Jest zamknięta od 31 grudnia po tym, jak konstrukcja została zaatakowana przez grzyby. Naprawa wciąż nie ruszyła.
Dyrektor Zakładu Lasów Poznańskich Łukasz Polakowski przyznał, że w tej sprawie jeszcze nie zlecono ekspertyzy, która ma określić dokładny stan konstrukcji.
Wszystko będzie zależało właśnie od rozmiaru prac i oczywiście od finansów, od zabezpieczenia środków na ewentualne prace modernizacyjne, bo mogą to być znaczne kwoty
- mówił Łukasz Polakowski.
Według dyrektora, jeszcze w tym tygodniu ma być wyłoniony wykonawca, który dokładnie sprawdzi konstrukcję i określi, jakie prace są konieczne.
Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to ekspertyza ma być gotowa w czerwcu i dopiero później będzie można zająć się szukaniem pieniędzy na naprawę i samą naprawą. Dziś szef miejskich leśników nie chciał szacować, kiedy ścieżka może być ponownie dostępna.
Trasa w koronach drzew w Poznaniu powstała sześć lat temu. Zbudowano ją w Dolinie Szklarki. Ma długość 250 metrów.