NA ANTENIE: OPPOSITES ATTRACT/PAULA ABDUL
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Czy Jan Filip Libicki będzie kandydatem opozycji w wyborach do Senatu? [ROZMOWA]

Publikacja: 17.05.2023 g.10:02  Aktualizacja: 17.05.2023 g.15:07 Łukasz Kaźmierczak
Poznań
Wielkopolski polityk PSL - Koalicji Polskiej sprawuje mandat senatora już trzecią kadencję.

W porannej rozmowie Radia Poznań Jan Filip Libicki mówił o akceptacji jego kandydatury w ramach paktu senackiego.

Dla mnie jako prostego senatora rozmówcą jest ten, kto ze strony PSL negocjuje pakt senacki i wiem od pana marszałka Zgorzelskiego, że wszystkie formacje, które chcą tworzyć pakt senacki, mnie zaakceptowały i mnie to na dziś wystarczy. Ja panu mówię o pewnej rozmowie, którą odbyłem z marszałkiem Zgorzelskim

- mówi Jan Filip Libicki.

Jan Filip Libicki zaznaczył jednak, że ogłoszenie kandydatów następuje w momencie, kiedy wszyscy wychodzą i mówią, że są drużyną kandydatów.

Wskazywał też na swoją aktywność w okręgu.

Ta moja aktywność powoduje, że tych chętnych do startu do Senatu jest też trochę mniej

- dodał gość porannej rozmowy.

Poniżej zapis rozmowy:

Łukasz Kaźmierczak: Dziś w porannej rozmowie senator Jan Filip Libicki - PSL - koalicja Trzecia droga. Trzecia droga - pan się widzi na tej drodze z Szymonem Hołownią? Bo to już ten alians jest przyklepany.

Jan Filip Libicki: Trudno, żebym się nie widział, oczywiście, że się widzę. Jeśli pan mnie pyta, co rozumiem pod pojęciem Trzeciej drogi - to przede wszystkim myślę, to, co pierwsze przychodzi mi na myśl, to to pewne wyjście z tej prawie już 20 lat toczonej awantury między dwoma największymi partiami.

20 lat trzecia droga próbuje powstać.

Tak, że to jest mniej więcej tak, że z automatu, jeśli jedna strona coś powie, to druga musi być przeciwko bez specjalnej analizy. Ja bym powiedział tak: oczywiście, że jest jasne, że my podtrzymujemy, bo nie możemy nie podtrzymywać, naszych zastrzeżeń, co do praworządności, co do Trybunału Konstytucyjnego i bardzo wielu złych posunięć obecnie rządzących, ale to nie znaczy, żeby koniecznie w każdej sytuacji wpisywać się w tę walkę plemion. Wystarczy wejść na Twittera, żeby zobaczyć, co się tam dzieje, tak, jakby w mikroskali.

Próbuje pan między bańkami się poruszać, bo to jest bardzo trudne. Można się tak zaczytać, że właściwie nie wychodzi się z jakiejś jednej narracji. Tak dziś wygląda Twitter.

I myślę, że warto jest próbować to zrobić, warto jest powiedzieć sobie, że są pewne sprawy, które nie muszą być koniecznie i każda z nich elementem przepychanki.

Nie pytam przez przypadek o Szymona Hołownię, bo pan widzi się z Szymonem Hołownią, ale gorzej z Szymonem Hołownią. Pamięta pan jego reakcję na pański wpis na temat Tomasza Terlikowskiego i tej jego krucjaty przeciwko pedofili w Kościele. Szymon Hołownia mówi tak: będę miał bardzo poważne obiekcje co do obecności pana senatora Libickiego po tak absurdalnym, niemądrym wpisie. Szymon Hołownia pana nie chce, tak to rozumiem.

Po pierwsze, jak już wielokrotnie tłumaczyłem i jeszcze raz uznaję pana pytanie za dobrą okazję, żeby to wytłumaczyć. W moim wpisie nie chciałem w żaden sposób, powtarzam, umniejszać cierpienia ofiar pedofilii. To jest straszna zbrodnia, czy się dzieje w Kościele czy poza Kościołem. Z całą pewnością w Kościele tych przypadków jest więcej niż się wielu wierzącym wydaje, ale to też nie jest tak, jak pisał pan Terlikowski, że w każdej parafii i w każdym klasztorze itd.

Uznaję tę odpowiedź.

I tego dotyczył mój wpis.

Tylko czy Szymon Hołownia uznaje?

Mam nadzieję, że pan przewodniczący Hołownia - po raz kolejny to mówię, mówiłem to już u Bogdana Rymanowskiego w Polsacie, mam nadzieję, że przyjmuje to tłumaczenie, a jeśli będzie okazja do rozmowy...

No właśnie nie było okazji do rozmowy?

Niech pan pamięta o tym, że jesteśmy trochę - Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz - chodzi mi o to, że to się odbywa, te wszystkie rozmowy odbywają się na poziomie poselskim. Myślę, że jakaś rozmowa się odbyła między Szymonem Hołownią a Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, skoro Władysław Kosiniak-Kamysz W RMF na pytanie Roberta Mazurka, stanowczo oświadczył, że Jan Filip Libicki jest kandydatem. Mogę z tego domniemywać, że to tłumaczenie zostało przyjęte przez pana przewodniczącego Hołownię, a jeśli nie, to je powtórzę.

Bardziej się zastanawiam nad spoiwem, które was łączy, bo anty-Pis i anty-PO, tak to nazwę, bo skrótowo to jest ta Trzecia droga, czy to wystarczy? Bo widzę np. podejście do spraw ekologicznych w UE, jest ono zupełnie różne. Szymon Hołownia akceptuje każde rozwiązanie, które jest teraz na forum PE czy Komisji Europejskiej forsowane, chociażby bezwzględny zakaz produkcji nowych samochodów spalinowych po 2036 roku. Wy mówicie coś zupełnie innego. Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział: UE idzie na manowce, idzie w system nakazowo-zakazowy, że to dąży do konkretnego "rozwalenia" tego projektu. To są diametralnie różne podejścia.

Przecież my nie twierdzimy, że w każdej sprawie to samo zdanie.

To jest fundamentalna sprawa.

Zresztą ten zapis z umowy między oboma partiami, która została ujawniona, że po wyborach to mają być dwa odrębne kluby parlamentarne pokazuje, że tych różnic jest całkiem sporo, ale do pewnych zasadniczych kwestii żeśmy się dogadali. To jest pierwsza kwestia, druga kwestia jest taka, że to jest porozumienie wyborcze. Czy ono się po udanych dla obu formacji wyborach przekształci w dłuższą współpracę, to zobaczymy, ale na dziś bardzo jasno sobie mówimy. Gdyby było tak, że rzeczy nas nie dzieliły, to byśmy powiedzieli: robimy wspólny klub parlamentarny, a jednak ta świadomość kazała nam umieścić ten zapis, że po wyborach będziemy współpracować ze sobą, ale w dwóch odrębnych klubach parlamentarnych.

Pańskie kandydowanie do Senatu - pan już rozmawiał na ten temat? Bo żeby ono się spełniło, to musi się to dziać w ramach paktu senackiego, ponieważ cała idea paktu senackiego polega na tym, że opozycja dogaduje się co do kandydata, którego wystawia. To jest jeden jedyny kandydat, ta opozycja, która jest wokół paktu skupiona. Czy pan rozmawiał o tym z Donaldem Tuskiem? Czy pan wie, że jest pan tym kandydatem? Czy może to wyglądać inaczej niż w Poznaniu?

Po pierwsze, chciałem przypomnieć, że nie jestem kandydatem z Poznania.

Ja mówię o Poznaniu, dlatego, że tu akurat chętnych zgłosiło się bardzo dużo i trwa cały czas zastanawianie się, kto ostatecznie będzie i pytam, czy podobnie jest u pana w pilskim?

Ja jestem południową częścią okręgu pilskiego, to też warto powiedzieć. To jest północna Wielkopolska, okręg 89. Po pierwsze, ja nie rozmawiałem z Donaldem Tuskiem, bo moim rozmówcą jest pan marszałek Piotr Zgorzelski, który odpowiada za pakt senacki, on negocjuje ten pakt i dla mnie jako prostego senatora rozmówcą jest ten, kto ze strony PSL negocjuje pakt senacki i wiem od marszałka Zgorzelskiego, że wszystkie formacje, które chcą tworzyć pakt senacki, mnie zaakceptowały i mnie to na dziś wystarczy.

Czyli mamy newsa, możemy to podać - Jan Filip Libicki wspólnym kandydatem opozycji do Senatu.

Ja panu mówię o pewnej rozmowie, którą odbyłem z marszałkiem Zgorzelskim, natomiast nie chciałbym, żebyście państwo to ogłaszali, bo rozumiem, że ogłoszenie jest w momencie, kiedy wszyscy kandydaci wychodzą i mówią - tak, to jest ta drużyna.

Żadnych pocałunków śmierci nie będzie?

Gdybym nie uważał, że chcę to powiedzieć, to bym tego nie powiedział, a pan sobie z tym zrobi, co z punktu widzenie rzemiosła dziennikarskiego uważa. Natomiast, żeby wrócić do tych kandydatów - pan się zdradził przed programem, że pan ogląda mojego Facebooka. To jeśli pan ogląda mojego Facebooka i Twittera, to pan widzi, że jestem w moim okręgu wyborczym dość aktywnym senatorem. Mogę powiedzieć, że w poprzedniej kadencji, jestem już trzecią kadencję senatorem, miałem ponad 550 wydarzeń, które w ciągu kadencji odwiedziłem i spotkałem się z wyborcami. W tej kadencji jest ich trochę mniej, bo były dwa lata pandemii, jest ich 240, więc myślę, że ta moja aktywność powoduje, że tych chętnych do startu jest też trochę mniej.

To pewnie jest racja, ale polityka rządzi się swoimi prawami. Zostawmy ten temat. Bogusław Sonik - mówi się, że ostatni konserwatysta, odszedł z PO. Ma pan deja vu patrząc na okoliczności, na powód odejścia tak zasłużonego opozycjonisty?

Ja już któryś raz opowiadam na to pytanie. Jaką miałem pierwszą myśl, kiedy się dowiedziałem, że Bogusław Sonik odchodzi? Ta pierwsza myśli mi się narodziła, kiedy Donald Tusk powiedział, że ci, którzy nie są za tym, by aborcja była dopuszczalna do 12 tygodnia, to ci nie mogą się znaleźć na listach PO, to było to, że to była dobra decyzja, że w 2018 roku opuściłem PO, z całą sympatią dla kolegów i koleżanek, których tam zostawiłem, lubię, cenię, od których doznałem bardzo wiele życzliwości. Taka myśl przyszła mi do głowy. Myślę, że ludzie o konserwatywnej wrażliwości, którzy są w PO, to każdy z nich na innym etapie podejmuje, bądź podejmował taką decyzję, na innym etapie podjąłem ją ja, na innym etapie Ireneusz Raś, który jest dziś jednym z ważnych posłów tego bytu, który będzie reprezentowała lista - Trzecia droga. Na innym etapie podejmuje ją Bogusław Sonik. Każda z tych osób o konserwatywnej wrażliwości w swoim sercu podejmuje własną decyzję, kiedy jest ta granica, za którą nie może się już decydować na to.

Tak się zastanawiam, czy tylko chodzi o kwestie aborcji, bo jeśli tę definicję Bogusława Sonika, jak on mówił o powodach odejścia, to rzeczywiście to jest pewna diagnoza polityki w naszym kraju, ale też takiej, którą uosabia dziś PO. On mówił o tym, że jemu nie wystarcza bycie tylko korporacją zarządzającą ciepłą wodą z kranu i w tym kierunku to idzie, czyli partii, która przyciąga ludzi, żeby mieć święty spokój i być zadowolonymi z tego, co było. Nie ma ambicji kreowania rzeczywistości. Może to też jest powód?

Po pięciu latach poza PO, trochę trudno mi się wypowiadać o sytuacji wewnętrznej w PO. Pan Sonik to robi, ma taką opinię, ja jej nie będę tutaj komentował. Natomiast ja bym powiedział tak: pan Bogusław Sonik, którego niezwykle cenię, myślę, że tęskni i ja tę tęsknotę rozumiem za trochę inną formułą partii, ale trzeba też sobie zdawać sprawę z tego, że polityka, jak wszystko w naszym życiu, się profesjonalizuje, podlega nowym trendom. Ja wiem, że można mieć sentyment i ja go też mam.

Politycy starej daty.

Do polityki, która się wykuwała w niekończących się dyskusjach, debatach itd., ale pan wprowadził tu element Twittera, ja wprowadziłem element Facebooka, wtedy w tamtej rzeczywistości tego nie było, a więc ta rzeczywistość wygenerowała coś takiego, co jest jednolitością przekazu.

To się ładnie nazywa przekaz dnia.

I można się zżymać. Jeżeli siebie zaliczę do polityków starej daty, to można się zżymać na przekazy dnia na przykład, ale to jest trochę pochodna takiej cyber-rzeczywistości, w której funkcjonujemy. Mnie też jest tego żal, ale rozumiem, że rzeczywistość się zmienia.

Na koniec sprowokuję pana troszeczkę, bo nie wiadomo, jak będzie wyglądała rzeczywistość po wyborach. Mówi się coraz częściej, że nie da się stworzyć rządu bez Konfederacji, być może każda z partii będzie tego próbowała uniknąć, wyobrażałby sobie pan u nas taką koalicję w stylu Ampel, gdzie zupełnie różne byty polityczne, często sobie przeciwstawne utworzą koalicję? Np. Rafał Ziemkiewicz sugeruje coś takiego, może koalicja PiS - Hołownia - PSL po wyborach?

Ja sobie tego nie wyobrażam. To jest jednak tak, jak się udziela kilku wywiadów, to te tematy wracają.

Nie jestem oryginalny.

Więc ja w jednym z wywiadów powiedziałem, że z panem Braunem łączą mnie dwie rzeczy: "Szczęść Boże" - to jest raz i druga to jest przywiązanie do mszy trydenckiej. Ja jeśli chodzi o mszę trydencką, to jestem bardziej wierzący, niepraktykujący. Pan Braun pewnie praktykuje częściej, jeśli chodzi o mszę w klasycznym, rzymskim rycie. Natomiast poza tymi dwoma elementami nic nas nie łączy.

To więcej pana z PiS łączy.

Ja np. uważam, że występowanie z banerami: stop ukrainizacji Polski jest czymś niedopuszczalnym w tej sytuacji, w jakiej jesteśmy.

Ale były takie pomysły: PO i Konfederacja, też się taki pomysł pojawił, nieźli fantaści.

Siedząc sobie na fotelu można budować różne teoretyczne modele, a potem jest życie. Ja sobie w tym życiu nie wyobrażam współpracy między Trzecią drogą czy też PSL i Polska 2050 a Konfederacją.

A PiS?

Też nie. Rozmawialiśmy na początku tej rozmowy, co sądzimy o podejściu PiS do Trybunału Konstytucyjnego, do praworządności, to jest po prostu niemożliwe.

Tu ma pan praworządność, a z drugiej strony liberalizację aborcji do 12 tygodnia, nie zazdroszczę wyboru.

Czasem wiele ludzi mówi, że mam za sobą już bogate życie partyjne. To bogate jest zdeterminowane także tym, że próbuję jako konserwatysta, znaleźć sobie jakieś miejsce, gdzie będę mógł normalnie funkcjonować. Cieszę się, że znalazłem je w PSL i jeśli nie poróżnią nas sprawy światopoglądowe, a sądzę, że nas nie poróżnią, to PSL ma tu rozwiązanie, jak te sprawy rozwiązywać nawet dając wolną rękę. Władysław Kosiniak Kamysz powiedział: Jan Filip Libicki ma do tego prawo i że umrę jako członek PSL, bardzo bym tego chciał i żeby na moim pogrzebie byli koledzy ze sztandarami PSL, bo to jest piękna tradycja.

http://radiopoznan.fm/n/9PWJlr
KOMENTARZE 0