NA ANTENIE: SWEATER WEATHER/THE NEIGHBOURHOOD
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Jest to język, który nie przystoi nauczycielowi akademickiemu - prof. G. Musiał o wpisie profesora Wydziału Prawa

Publikacja: 22.09.2022 g.13:22  Aktualizacja: 22.09.2022 g.15:59 Roman Wawrzyniak
Poznań
O autorefleksję zaapelował dziś do profesora Maksymiliana Stanulewicza z Wydziału Prawa prof. Grzegorz Musiał z Wydziału Fizyki. Chodzi o wypowiedź, jaką prawnik zamieścił na ogólnodostępnym profilu w mediach społecznościowych.

Napisał tam, że PiS to zorganizowana grupa przestępcza stojąca na czele państwa mafijnego. Gość porannej rozmowy Radia Poznań mówił, że to wulgarny i knajacki język.

Co my obserwujemy? Kompletny brak szacunku. Wydaje się, że pan profesor chyba trochę się rozpędził w grupie osób takich nastawionych wulgarnie, operujących wulgarnym językiem, nastawionych krytycznie do wobec władzy i po prostu użył takiego samego języka, moim zdaniem bezrefleksyjnie. Ja chciałbym taką refleksję po jego stronie zobaczyć

- mówi prof. Grzegorz Musiał.

Gość porannej rozmowy, który jest rzecznikiem dyscyplinarnym przy Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego oczekuje reakcji władz Wydziału Prawa i o nią apeluje. Jeżeli to nie odniesie skutku, to dalej zostaje droga służbowa, czyli komisja dyscyplinarna - mówił prof. Grzegorz Musiał.

Poniżej cała rozmowa:

Roman Wawrzyniak: Dziś w programie pytamy o kondycję moralną pracowników Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza, dokładnie wydziału prawa tego uniwersytetu, a jeszcze dokładniej jednego z profesorów tego wydziału dr hab. Maksymiliana Stanulewicza, ale stawiamy pytania o jego przełożonych i trójkę rzeczników dyscyplinarnych nauczycieli akademickich UAM, czyli w skrócie mówiąc rozmowa o etosie wykładowcy akademickiego. Dziś gościem programu jest prof. UAM dr hab. Grzegorz Musiał będący także rzecznikiem dyscyplinarnym przy Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Prawnik prof. Maksymilian Stanulewicz z Wydziału Prawa UAM na ogólnodostępnym profilu w mediach społecznościowych chwali się swoimi przemyśleniami i pisze o wybranym przez 8 mln Polaków w wyborach wolnych, demokratycznych obozie Zjednoczonej Prawicy w ten sposób - PiS to zorganizowana grupa przestępcza stojąca na czele państwa mafijnego. Z całym szacunkiem do wolności słowa, ale czy pracownik naukowy utrzymywany z pieniędzy wszystkich podatników, ma prawo do takiego języka panie profesorze, do takich oskarżeń?

Prof. Grzegorz Musiał: Jest to język, który moim zdaniem nie przystoi nauczycielowi akademickiemu, który po prostu powinien w sposób wyważony zwracać uwagę na szacunek dla oponenta, a przede wszystkim przywoływać argumenty, które mieszczą się na gruncie państwa prawa.

Zwłaszcza, że sam jest prawnikiem.

No właśnie i w jego kompetencjach widzimy właśnie i historia prawa i myśl polityczna prawna i prawo konstytucyjne, teoria prawa, tradycje prawne i ustrój państwa i jeżeli pan profesor, co on ma do zarzucenia - tak to ujmę - to to, że PiS czy Zjednoczona Prawica, ale tu wywołane z nazwy PiS, nie realizuje demokracji liberalnej. Ja się pytam panie profesorze - takie otwarte pytanie zadaję wobec słuchaczy - gdzie jest w polskim prawie wpisana demokracja liberalna? Ja czytam konstytucję, jestem fizykiem, ja myślę modelowo i staram się rozumieć procesy, które mnie otaczają. Ja nie dostrzegam czegoś takiego, jak złamanie przez państwo prawa. Widzę demokracje we wszystkim tym, natomiast nie widzę demokracji liberalnej, którą pan profesor przytacza, jako jeden z koronnych argumentów.

Ale słowa: grupa przestępcza czy państwo mafijne tu w kontekście wolnych, demokratycznych wyborów - przecież nikt mu nie odbiera prawa do krytyki obozu rządzącego, nawet uważam, że w ramach uczciwej dyskusji akademickiej, taka krytyka jest potrzebna, ale czy akademików nie obowiązują żadne zasady? Czy nie powinni świecić przykładem również albo zwłaszcza, jeśli chodzi o język debaty publicznej? Bo wypowiedź w mediach społecznościowych jest jednak debatą publiczną.

I tu ubolewamy, bo widzimy nasze koleżanki i kolegów profesorów i młodszych naukowo pracowników, którzy po prostu pojawiają się w przestrzeni publicznej i operują językiem takim knajackim, językiem wulgarnym i ja pytam - jest to oczywiście pytanie otwarte, bo nie jest w moich kompetencjach to oceniać, ale widzę te zalecenia, które są i u nas itd., Jakaś etyka nas obowiązuje. Ona jest nawet spisana i to daleko odbiega od wymogów, które ja wobec pracownika oczekuję i sam staram się tych standardów dotrzymywać.

Myślę, że wszyscy mamy prawo oczekiwać od akademików, by byli dla nas wzorem i przykładem. Zaraz do tych spraw etycznych i do tego, co na ten temat mówią przepisy UAM przejdę, ale jeszcze nad jedną kwestią się zastanawiam, jak po takich słowach mogą się czuć studenci pana profesora - "eksperta od mafii", którzy mają odwagę mieć poglądy konserwatywne albo nawet być zwolennikami Zjednoczonej Prawicy? Jak oni mogą się czuć na jego wykładach po takim jednoznacznych, knajackich, wulgarnych wypowiedziach ich profesora?

Współczuje studentom, bo oni mają prawo mieć różne poglądy. Sam pan profesor tutaj na swojej stronie internetowej podaje cele zrównoważonego rozwoju itd., równość, mniej nierówności, pokój, sprawiedliwość, szacunek, a co my obserwujemy? Kompletny brak szacunku. Wydaje się, że pan profesor chyba trochę się rozpędził w grupie osób takich nastawionych wulgarnie, operujących wulgarnym językiem, nastawionych krytycznie wobec władzy i po prostu użył takiego samego języka, moim zdaniem bezrefleksyjnie. Ja chciałbym taką refleksję po jego stronie zobaczyć.

Ja chciałbym z kolei pana profesora zapytać, czy ja i mi podobni podatnicy, pracodawcy pana profesora Stanulewicza, który pensję otrzymuje - jakby nie patrzeć - także z podatków Polaków o poglądach konserwatywnych, mamy prawo żądać od jego pracodawców, władz UAM, by zostały wobec niego wyciągnięte jakiejś konsekwencje za taki "przykład"?

Trudno mi się wypowiadać, bo nie zostałem upoważniony i nie mam takiej funkcji, która by mnie upoważniała do wyrażania tego typu ocen. Jeżeli mogę wyrazić swoje własne, osobiste zdanie, to moje zdanie jest takie, że to jest już poza jakąkolwiek tolerancją i jakaś forma autorefleksji wyrażona publicznie byłaby wręcz niezbędna.

No dobrze panie profesorze, ale przecież mamy na UAM chyba nawet trzech pracowników piastujących funkcję rzeczników dyscyplinarnych do spraw nauczycieli akademickich. Czym ci państwo się zajmują, jeśli nie reagują w takich przypadkach? Przynajmniej nie widzę na razie takie reakcji, może przeoczyłem coś.

Niech to będzie pytanie retoryczne. Ja też to pytanie zadaję.

Chciałem zwrócić uwagę na taki dokument. Jest strategia UAM na lata 2020-2030 i tam w dziale o wartościach możemy przeczytać: pod hasłem wolność - kształcenie kształtowania postaw młodzieży akademickiej odpowiedzialnego wyrażania poglądów i przekonań, albo pod hasłem etyczność - możemy przeczytać dbałość o dochowanie najwyższych standardów etycznych i norm akademickich. Czy pan profesora dostrzega cokolwiek z tego, o czym przeczytałem w tej wypowiedzi, o zorganizowanej grupie przestępczej stojącej na czele państwa mafijnego?

Przykro mi, ale to jest poniżej poziomu i to się ewidentnie kłóci - w moich ocenach, tak, jak ja to oceniam, z tym dokumentem.

Jest jeszcze inny dokument, do którego dotarłem, który pozwoliłem sobie przejrzeć, to jest tzw. kodeks etyki pracownika naukowego. Punkt trzeci preambuły tego kodeksu brzmi tak: wartości etyczne, standardy rzetelności naukowej oraz dobre praktyki w nauce uwydatniają etyczną i społeczną odpowiedzialność naukowców. Naukowcy muszą - świadomi swoje szczególnej odpowiedzialności wobec społeczeństwa, ogółu ludzkości, muszą być świadomi tej szczególnej odpowiedzialności itd.

No właśnie, czyli nie zachowywać się tak, jak się zachowują ludzie na ulicy czy w zgromadzeniach, które epatują wulgarnością, prof. nie powinien z mocy tego, co pan przytoczył, w to się włączać.

W punkcie 4.4. kodeksu etyki pracownika naukowego znalazłem takie słowa: główną odpowiedzialność za postępowanie z ujawnionymi przypadkami nadużyć ponoszą pracodawcy zatrudniający naukowców, a więc uczelnie. Dlatego pytałem o to, czym zajmują się rzecznicy dyscyplinarni do spraw nauczycieli akademickich. Pytanie, czy to nie jest jednak jakieś zadanie dla tych państwa?

No jest, tylko, że moja rola jest trochę inna. Ja jestem rzecznikiem dyscyplinarnym, ale my jesteśmy powołani do oceny władz, zarządzających, natomiast do takich spraw jest komisja dyscyplinarna.

Idąc tą drogą, mógłbym zapytać, czy władze wypełniają swoją rolę w ocenie swojego podwładnego? Jeżeli czytamy te przepisy, które sami oni tworzą dla swoich pracowników, rozumiem, że są jakimś wzorcem etosu akademickiego, chcielibyśmy, by coś takiego, jak etos akademicki miał miejsce cały czas, to pytanie, co tu z pracodawcami pana profesora?

Z mojego punktu widzenia takim pierwszym - z doświadczenia akademickiego, takim pierwszym elementem tego powinna być jakaś rozmowa kogoś, przynajmniej na tym najniższym stopniu władz na wydziale, w instytucie i prośba o jakąś krytyczną refleksję. Potem jeżeli to wszystko nie odnosi skutku, to dalej idziemy drogą służbową. Pytanie, czy taka autorefleksja pojawia się u władz wydziału. Zostawmy to jako kwestię otwartą, jako apel, po prostu.

Na razie niech to będzie apel, bo wypowiedzi o grupie przestępczej wybranej - przypomnę - w wolnych wyborach i też wypowiedzi o państwie mafijnym, to są te najwyższe standardy, o których pisze pan prof. Stanulewicz, ale to jest gradacja i wstyd dla etosu akademickiego, moim zdaniem. Zastanawiam się nad tym, o czym pan profesor wspomniał, czy brak reakcji, nie jest jakąś akceptacją ze strony kolegów pana profesora z wydziału czy przełożonych?

Tak, jak mówię, są pewne obyczaje akademickie. Staramy się w społeczności innego wydziału nie narzucać pewnych reguł. Powinni najpierw sami rozwiązać problem. Jeżeli ten problem nie jest rozwiązywany, to zgłaszamy, że problem jest i ten problem powinien zostać podjęty. Poczekajmy.

Ja jako pracodawca w jakimś sensie też pana profesora Stanulewicza, bym się tego domagał od władz uczelni, przełożonych. Przypomnę, że mieliśmy też w Polsce przypadki naukowców, którzy za krytykę ideologii LGBT, byli wyrzucani z uczelni. Chodzi o przypadek prof. Nalaskowskiego z Uniwersytetu imienia Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Niestety widać tę asymetrię, my tę asymetrię widzimy również w przestrzeni publicznej i widzimy tę asymetrię w dostępie do mediów. Jednak zdecydowana większość mediów jest po stronie opozycji i to może rodzi taką śmiałość. Znakomicie się tu wpisuje Radio Poznań, jest radio publiczne, jest telewizja publiczna, gdzie człowiek może zobaczyć tę drugą stronę medalu i jakby bardziej obiektywne podejście do problemu. Widzimy tę asymetrię.

Ja na koniec naszej rozmowy chcę zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz, otóż w tym wpisie pana profesora, ogólnodostępnym - nie wiem w jakim stanie pan profesor pisał te słowa, bo pisze już takie ewidentne bzdury, że ręce opadają. Pisze tak: partia rządząca od dawna nie ma już większości parlamentarnej, jednak nie ma zamiaru poddać się weryfikacji wyborców.

Zastanawiałem się nad tym, ponieważ głosowania w Sejmie przechodzą i ja właściwie nie wiem, o co chodzi. W tym wpisie jest sporo takich rzeczy, że narodowe, polskie, nasze, suwerenne, niepodległe - to jest "złe", natomiast przestało być: wspólne, obywatelskie i wolne. My się nazywamy Akademicki Klub Obywatelski i nie ma PO żadnego monopolu na to słowo, my również mówimy cały czas o polskim, o wspólnym i cały czas mówimy o wolności, niepodległości, suwerenności, która jest naruszana w Polsce i właśnie mówimy o naruszaniu tej wolności. Jedna strona próbuje uzurpować sobie prawo do narzucania poglądów drugiej stronie.

To nie znaczy, że nie ma pan profesor uprawnień do krytyki, bo tak, jak mówiliśmy, cały ten wpis byłby uzasadniony, gdyby nie wulgarność tych zdań, które przytaczałem. Mam nadzieję, że jeśli nie rzecznicy dyscyplinarni, jeśli nie przełożeni, to może właśnie rzecznicy dyscyplinarni przy ministerstwie zajmą się tym tematem.

Tu raczej mamy na myśli komisję dyscyplinarną.

Formalnie to komisję dyscyplinarną.

http://radiopoznan.fm/n/lWEsNb
KOMENTARZE 1
Jerzy Ochocki
Jerzy Ochocki 23.09.2022 godz. 22:47
Kiedyś wydawało mi się, że Pan Wawrzyniak może być dobrym dziennikarzem. Od lat nie oglądam TV a tu trafiłem szukając info o audycji muzycznej. Jestem zażenowany bezstronnością - ale czego wymagać od takich mediów. Niestety trafiłem na tę rozmowę. Bolą prawdziwe obserwacje, oj bolą... Mam nadzieję, że ta rządząca elita, która ma w .... zwykłych ludzi poniesie tego konsekwencje.

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 11:00 12:00 13:00 14:00 16:00

@TWITTER