NA ANTENIE: Wielkopolskie popołudnie
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Pieszy ma najgorzej. Uważaj!

Publikacja: 04.12.2013 g.11:50  Aktualizacja: 04.12.2013 g.12:24
Poznań
Komu jest najtrudniej w ruchu drogowym? Oczywiście najsłabszym ogniwem jest pieszy i w teorii to on powinien być pod szczególną ochroną wszystkich innych uczestników ruchu.
Przejście dla pieszych - św. Marcin - Adam Michalkiewicz
/ Fot. Adam Michalkiewicz

Niestety tak się jakoś składa, że pieszym nikt życia nie chce ułatwiać. Wprost przeciwnie - ze świecą szukać w miastach prostych rozwiązań dla nich. W Poznaniu droga przez miasto, to droga przez mękę. Może skoro nie dbają o to drogowcy i inżynierowie ruchu to chociaż kierowcy samochodów, motocykli, rowerów mają szacunek do pieszych? Czy wobec nich zachowują się z klasą? W ramach akcji "jeździmy z klasą" rozmawiamy o relacjach pieszy - kontra reszta świata.

Niestety na polskich drogach, zwłaszcza w miastach, stosunki piesi-kierowcy do dobrych nie należą. Kierowcy traktują pieszych jako wrogów, intruzów na jezdni. Także rowerzyści zapominają, że na chodnikach jednak pieszy "ma pierwszeństwo". Porównując to, jak traktowani są piesi w Niemczech, czy nawet w Hiszpanii, trzeba powiedzieć "niestety" - bo polscy kierowcy samochodów zatrzymują się przed przejściami niechętnie, parkują na chodnikach nie zostawiając miejsca na przejście, potrafią nawet zaparkować na pasach. Zmotoryzowanych denerwuje gdy piesi przechodzą w miejscach, gdzie pasów nie ma i że starsze osoby tak wolno przechodzą przez ulicę na przejściach bez sygnalizacji.

Każdy kto był na zachodzie Europy czy w USA wie, że tam, gdy pieszy zbliża się do skrzyżowania, to 99 procent kierowców się zatrzymuje, by pieszy mógł przejść na drugą stronę. U nas kierowcy śpieszą się bardziej i - niechętnie wpuszczają pieszych na jezdnię. Czy uda się zmienić mentalność? Zdaniem Michała Beima, eksperta do spraw transportu Instytutu Sobieskiego, piesi są dyskryminowani - np. w Poznaniu.

Tymczasem pieszy to najsłabsze ogniwo ruchu drogowego. Jak jest traktowany przez kierowców, motocyklistów, rowerzystów i urzędników? Czy kierowcy wobec nich potrafią zachować się z klasą? O ile w przypadku stosunków między samymi kierowcami możemy mówić o dość porównywalnej sytuacji o tyle z pieszymi te relacje są nierówne. Bo pieszy w kolizji albo wypadku zawsze przegrywa.

Niestety często dochodzi do niebezpiecznych sytuacji, z których niektórzy kierowcy nie zdają sobie sprawy - mówi Paweł Guzik - zastępca dyrektora poznańskiego Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Na przykład - na dwupasmowej drodze jest przejście. Samochód na prawym pasie się zatrzymuje, a ten na lewym nie - piesi mimo ewidentnego pierwszeństwa są narażeni na ogromne niebezpieczeństwo.

Skąd się bierze agresja między uczestnikami ruchu , a w miastach - te konflikty między jeżdżącymi a pieszymi? Zdaniem Michała Bejma konflikty między kierowcami a pieszymi wynikają ze złej organizacji ruchu. Od lat w mieście pojawiają się dzikie parkingi, a piesi mają problem z przejściem po chodnikach. Kierowcy szukają darmowych miejsc, kosztem pieszych, którzy muszą lawirować między samochodami. Ogromne problemy z przejściem mają osoby z wózkami dziecięcymi. W Poznaniu Ostrów Tumski jest takim miejscem, gdzie kierowcy parkują, ciągle dużo samochodów w rejonie Starego Miasta, które powinno przecież być miejscem do zwiedzania, spacerowania, robienia zdjęć, niekoniecznie na tle samochodów.

Zdaniem Michała Beima, nie będzie lepiej, jeśli zarządcy dróg nie zdecydują się na promowanie ruchu pieszego, rowerowego i transportu publicznego w miastach. Chodzi z jednej strony promowanie tego co sprawia, że poruszanie po mieście jest korzystne dla wszystkich, a z drugiej promowanie tego, żebyśmy nawzajem siebie szanowali - pospiech na drodze nigdy nie jest dobrym doradcą.

Policja od roku prowadzi w Poznaniu akcję karania pieszych na przejściach. Czy przyniosła ona efekty, czy tylko zasiliła budżet państwa i poprawiła statystyki funkcjonariuszy za biurkami? Nie da się ukryć, piesi też nie są bez winy - chodzić też trzeba z klasą - przeskakiwanie na czerwonym świetle na pasach, nagłe wchodzenie na jezdnię, bez zwracania uwagio, co się na ulicy dzieje (np. rozmawiając przez telefon), wbieganie między tramwaje, bo się spieszę - to najczęstsze niebezpieczne sytuacje powodowane przez pieszych.

Piesi muszą dbać o swoje bezpieczeństwo i jednocześnie pomagać kierowcom, czyli dać im szansę na zobaczenie pieszego - to bardzo ważne, zwłaszcza gdy jest ciemno, a pieszy idzie poboczem np. leśnej drogi, poza miastem. Co jeszcze można zrobić by kierowcy JEŹDZILI Z KLASĄ i szanowali innych - jak mówią policjanci - niechronionych uczestników ruchu drogowego? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.

Brak zainstalowanej wtyczki Flash
http://radiopoznan.fm/n/
KOMENTARZE 7
BIMOTA 04.12.2013 godz. 15:05
Dajcie juz spokoj z tymi "ekspertami"... Tym razem przedmowcy w wiekszosci maja racje. Glownym problemem tego kraju jest infrastruktura, bo tworza ja wlasnie tacy "eksperci", a najgorzej w tym wzgledzie maja rowerzysci.
wałseelb 04.12.2013 godz. 13:28
Bleesław - niestety takie poglądy dochodzą do mediów (w szczególności do jednej z ogólnopolskich gazet, z dodatkami lokalnymi). Po prostu jest to lobby antymotoryzacyjne.

A swoją drogą - czy ktoś wie, jakie są wyniki ustaleń prokuratury dotyczące wypadku śmiertelnego kuriera rowerowego na skrzyżowaniu Al. Niepodległości i Św. Marcina?
Jakoś cicho się zrobiło - pewnie po analizie monitoringu stwierdzono, że przyczyna ewidentnie leży po stronie rowerzysty. Bo gdyby było odwrotnie, czy sytuacja była wątpliwa, to byśmy mieli w jednej z gazet cykl artykułów na ten temat.
Janek 04.12.2013 godz. 13:24
Obecnie pojawiło się też dużo "ekspertów" od organizacji ruchu, którzy mają skrajne poglądy i najchętniej zakazaliby jazdy samochodami, a przejścia dla pieszych wyznaczyli co 50m.
Niektórzy z tych ekspertów nie posiadają samochodów, nie mają nawet prawa jazdy ale za to kreują się na autorytety, a reprezentują tzw. stowrzyszenia obywatelskie.
Nie można negować ich głosu, ale nie można przyjmować, że mają 100% racji w swoich poglądach, bo nie mają. Za to postulują rowzwiązania, które trochę polepszają sytuację pieszym przy jednoczesnym pogorszeniu i to znacznym pogorszeniu sytuacji kierowców.
mietek 04.12.2013 godz. 13:18
Im jest więcej "udogodnień" dla pieszych, tym jest więcej wypadków.
Pisząc o "udogodnieniach" myślę o przepisach dających więcej praw pieszym. Sprawia to, że piesi przestają uważać przy przechodzeniu przez jezdnię, niejednokrotnie wchodzą wprost pod nadjeżdżający samochód, czy przechodzą przez jezdnię w miejscach, gdzie nie powinni jej przekraczać.

Inna rzecz, że niektórzy kierowcy nie są aniołkami, ale to, co można zauważyć, to kierowcy jeżdżą coraz ostrożniej a piesi są coraz mniej ostrożni i do tego coraz bardziej roszczeniowi.

Kolejna sprawa, to infrastruktura, która często jest niewłaściwie projektowana, ale najgorsze, to jest dostosowywania infrastruktury pod wygodę pieszych. Myślę tutaj o kolejnych przejściach dla pieszych, w sytuacji, gdy do już istniejącego jest 100-200m, o kolejnych sygnalizacjach świetlnych, które utrudniają płynność jazdy, czy też o niefortunnych lokalizacjach przejść dla pieszych - np. na Moście Bolesława Chrobrego - przejście praktycznie niewidoczne, tuż za zakrętem. Ale też w innych miejscach, gdzie kierowca jest w stanie zobaczyć pieszego w ostatniej chwili, a czasem jest już za późno. Potem przed takim przejściem źle zaprojektowanym ustawiane są ograniczenia prędkości, które nie są respektowane, bo wydają się głupie. A czasem wystarczy takie przejście przesunąć o kilkanaście, czy kilkadziesiąt metrów i wówczas jest i widoczność i jest bezpiecznie.
Kasia 04.12.2013 godz. 12:53
Uczenie kultury kierowcy powinno zaczynać się na kursach przygotowujących. Pamiętam sytuacje na egzaminie zdając prawo jazdy, (jakieś 3-4 lata temu) zatrzymałam się przed przejściem dla pieszych bo czekała pewna Pani już dłuższy czas. Na mój wyczyn Pan Egzaminator tak się wystraszył, że zaczął oglądać się we wszystkie strony, i z przerażeniem spytał się mnie "co Pani robi?" ;)
Niestety piesi są nie przyzwyczajeni do tego, że ktoś ich przepuszcza na pasach. Staram się jak najwięcej zatrzymywać przed przejściem dla pieszych jednakże często irytuje mnie sytuacja, gdzie Piesi są w takim szoku, że zanim się zdecydują przejść przejechałabym przez skrzyżowanie kilka razy.
Bleesław 04.12.2013 godz. 12:46
Dlaczego kiedy pieszy przechodzi na czerwonym świetle,mówi się że sie spieszy ,ale samochód na czerwonym to jedzie morderca.
zapomniał wół? 04.12.2013 godz. 12:33
Jak szybko kierowcy przesiadający się z tramwaju na samochód zatrzymają "jak to było". Studenci kończą studia, kupują brykę i stają się królami ulicy. Nie zostawią miejsca dla tramwaju na moście Królowej Jadwigi, a dwa lata temu przeklinali takich kierowców jadąc na uczelnię. Nie wpuszczą pieszego na jezdnię mimo że przytupuje nerwowo na chodniku, nie zwolnią i ochlapią go gdy leje deszcz. Do tego wszyscy muszą teraz jechać samochodem na zakupy, do kawiarni czy nawet na spacer. Nie muszą iść, bo mają brykę. Zasadne byłoby chyba wprowadzenie pozwolenia na jazdę samochodem w dni parzyste i nieparzyste. Żeby kierowcy przypomnieli sobie jak to jest być pieszym i czekać przy krawężniku na zielone będąc ochlapywanym brązową, brudną wodą i jak to jest czekać w tramwaju, bo jeden de***l stoi na torach, bo chce skręcić w boczną.

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 13:00 14:00 15:00 16:00 17:00

@TWITTER