Adam Bielan współorganizował wyjazd śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego w 2008 roku do Gruzji. Widział wtedy, jak ważna była ta wizyta dla narodu gruzińskiego. Jak ocenia, wyjazd do Kijowa również był niezwykle istotny.
Myślę, że w warstwie symbolicznej może mieć jeszcze większe znaczenie, dlatego, że gdy Rosja zaatakowała Gruzję, to jednak skala inwazji była mniejsza, były loty samolotów cywilnych, a dzisiaj to jest oczywiście nie do wyobrażenia, dlatego delegacja musiała się udać na miejsce pociągiem. To wszystko, co robi prezydent Zełenski, podziwia go cały świat, służy temu, żeby podnieść naród na duchu, żeby skłonić go do walki i temu miała służyć wizyta krajów zaprzyjaźnionych
- mówi Bielan.
W przyszłym tygodniu na forum NATO polska delegacja ma zgłosić koncepcję misji pokojowej w Ukrainie - powiedział Adam Bielan. Zachęcał w rozmowie w Wielkopolskim Popołudniu Radia Poznań, by konsumenci bojkotowali firmy, które zdecydowały się pozostać w Rosji i dalej robić tam interesy.
Poniżej cała rozmowa w audycji Wielkopolskie Popołudnie:
Roman Wawrzyniak: Gdy Putin posyła bomby na Kijów, do tego miasta udaje się czterech premierów Europy środkowo-Wschodniej. Pada tam wyszydzana przez Leszka Millera propozycja prezesa Jarosława Kaczyńskiego, by wysłać misje pokojowe na Ukrainę. Dzisiaj okazuje się, że nawet niemieckie media zaczynają się pozytywnie wypowiadać o tej propozycji. Bild mówi o realistycznej propozycji, a nawet dodaje, że byłoby to moralnym impulsem dla Ukrainy.
Adam Bielan: Taki już niewdzięczny los prezesa Jarosława Kaczyńskiego, że jego propozycje najpierw są wyśmiewane, później są realizowane, a wyśmiewający wstydzą się. Jarosław Kaczyński jako pierwszy polityk mówił o konieczności wyprowadzenia wojsk radzieckich, był wtedy atakowany przez część obozu solidarnościowego, gdy mówił o tym jako pierwszy w 1990 roku. Za słowa o wejściu do NATO też był wyśmiewany - wtedy wejście do NATO było zdaniem wielu mało realne. Gdy mówił o konieczności uniezależnienia się od dostaw rosyjskiego gazu i zgłaszał konieczność budowy gazociągu ze złóż norweskich, to m.in. Leszek Miller blokował tę inwestycję, kiedy jeszcze był premierem. Dzisiaj wszyscy, na wyścigi proponują rozmaite pomysły, żeby jak najszybciej się od gazu rosyjskiego uwolnić.
No, nie wszyscy, bo Leszek Miller pewnie nie.
Ale tylko Polska jest gotowa z dnia na dzień zakręcić kurek z gazem rosyjskim, bo mamy już zapasy na tę zimę, a od 1 października ruszy gazociąg Baltic Pipe, w pełnym wymiarze - od 1 stycznia 2023 roku. Również decyzją Jarosława Kaczyńskiego w Świnoujściu mamy potężny gazoport, który oferuje nam możliwość dostaw gazu skroplonego z innych kierunków, m.in. z USA i Kataru. Jeśli chodzi o same słowa Jarosława Kaczyńskiego, ta wizyta czterech premierów miała wymiar symboliczny, bardzo ważny. Sam w 2008 roku miałem przyjemność współorganizować wyjazd śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Gruzji i byłem tam na miejscu, widziałem, jak wielkie miała ona znaczenie dla Gruzinów.
Był nawet pomnik Lecha Kaczyńskiego odsłaniany w ostatnich dniach.
Dokładnie tak, pomnik jest i w Tbilisi, teraz było odsłonięcie w Batumi. Gruzini są bardzo wdzięczni za tamten przyjazd, bardzo podniósł ich na duchu.
Niektórzy mówią, że ta ostatnia wizyta (w Ukrainie) może mieć też takie znaczenie, jak ta w Gruzji z 2008 roku.
Myślę, że w warstwie symbolicznej może mieć jeszcze większe znaczenie, dlatego, że gdy Rosja zaatakowała Gruzję, to jednak skala inwazji była mniejsza, były loty samolotów cywilnych, a dzisiaj to jest oczywiście nie do wyobrażenia, dlatego delegacja musiała się udać na miejsce pociągiem. To wszystko, co robi prezydent Zełenski, podziwia go cały świat, służy temu, żeby podnieść naród na duchu, żeby skłonić go do walki i temu miała służyć wizyta krajów zaprzyjaźnionych.
Z jednej strony świat podziwia Zełenskiego, a z drugiej przechodzi po jego wystąpieniu do debaty o covidzie, jak to było w Niemczech.
No właśnie, bardzo mocny zgrzyt, który nawet prasa niemiecka skrytykowała, ostatnie dni zresztą przyniosły znacznie gorsze informacje na temat tego, co się działo w Niemczech, jak czołowe państwa europejskie łamały embargo z 2014 roku na dostawy broni do Rosji.
Może Unia je ukarze za nieprzestrzeganie prawa.
Obawiam się, że w UE mamy do czynienia z podwójnymi standardami, łatwo było wielu urzędnikom, politykom krytykować Polskę, Węgry, czy inne konserwatywne rządy w naszym regionie, a gdy okazuje się, że państwa takie jak Niemcy były wspólnikami Putina, Niemcy w dużej mierze (Holendrzy w mniejszym stopniu) finansowały program zbrojeń Putina, dostarczając mu miliony euro za gaz i ropę, a jednocześnie dostarczając mu broń i odmawiały dostarczenia broni na warunkach komercyjnych Ukrainie. Argument był taki, że nie chcą się angażować w konflikt.
Była ambasador Mosbacher mówiła ostatnio, że Polsce należą się przeprosiny za to, jak Polska była w Unii Europejskiej traktowana, grillowana, ale zostawmy to. Chciałem na chwilę zatrzymać się przy tej koncepcji misji pokojowej, bo ona na początku była przyjęta ze zdziwieniem, teraz jednak i niemieckie media zaczynają o niej pisać pozytywnie, ale i na przykład minister obrony Danii, który powiedział tak: "Duński rząd jest gotowy do wysłania na Ukrainę żołnierzy w ramach misji pokojowej, jeśli może się to przyczynić do zakończenia tej wojny".
My to jako Polska zgłosimy formalnie na szczycie NATO, który odbędzie się w przyszłym tygodniu w Brukseli. Ukraińcy z Rosjanami, toczą się rozmowy, ustalili, że będą funkcjonowały korytarze humanitarne, czyli będzie z jednej strony dostarczana żywność i lekarstwa do miast obleganych przez Rosjan, a w drugą stronę będą mogli ranni z tych miast być ewakuowani. Rosjanie na coś się zgodzili, po czym te same korytarze ostrzeliwują i ta misja, o której mówił premier Kaczyński, miałaby dotyczyć ochrony korytarzy humanitarnych, żeby nie ginęli niewinni ludzie, kobiety i dzieci, widzieliśmy skutki bestialskich czynów Putina i jego żołnierzy.
To jest niewątpliwe, że coś trzeba z tą sprawą zrobić, właśnie na forum NATO. Czy prowadzona przez nasz rząd i prezydenta Andrzeja Dudę ofensywa dyplomatyczna, której nie sposób nie zauważyć w sprawie Ukrainy, zacznie przynosić jeszcze lepsze efekty?
Myślę, że gdyby nie ta ofensywa, nie mielibyśmy połowy tych sankcji, które dzisiaj są, wystarczy porównać, jak słabe sankcje, przy bierności ówczesnego polskiego rządu w 2014 roku wprowadzono. To właśnie wyjazdy, rozmowy prezydenta Dudy, premiera Morawieckiego, bardzo ważna wizyta w przeddzień debaty w Bundestagu, w której Olaf Scholz ogłosił ten zwrot o 180 stopni, przynajmniej teoretycznie, w polityce wschodniej. Konferencja prasowa, którą pan premier odbył w Berlinie, zawstydzając Niemców, podając przykład zamówienia na hełmy, zresztą to nie dotarło na czas na Ukrainę. To było efektywne, to przyniosło skutek, ale my musimy cały czas napierać.
Ale słyszał pan Macrona, który zwracał się do właścicieli firm francuskich, by nie rezygnowali z kontraktów w Rosji.
Niestety, właściciel koncernu z takimi markami jak Auchan, czy Leroy Merlin, Decathlon. Mówię to wszystkim, którzy oglądają te sceny na Ukrainie, nie chcą finansować rosyjskiej armii, żeby rozłożyli bojkot konsumencki. Francuzi dalej chcą robić pieniądze w kraju, który łamie wszystkie prawa, łamie prawo międzynarodowe i który już oficjalnie, zdaniem Senatu USA, jest rządzony przez zbrodniarza wojennego. Putin został uznany za zbrodniarza wojennego.
A myśli pan, że dojdzie do refleksji na poziomie tych firm i pozostałych, które na razie zostają w Rosji?
Te główne kraje europejskie, już po inwazji na Gruzję finansowały i przekazywały sprzęt, więc potrzebna jest presja opinii publicznej ze strony prezydenta, premiera. Cieszę się, jestem dumny z tego, że mamy u władzy ludzi, którzy są na tyle odważni, że potrafią krytykować również najbardziej wpływowych polityków Europy.
Dziś o godzinie 13:00 prezydent Andrzej Duda podpisał, zatwierdzoną wczoraj przez Senat, jednogłośnie zresztą, 97 głosami, ustawę o obronności państwa. To chyba pierwsze takie zgodne głosowanie.
Tak, chciałoby się, żeby takich głosowań było więcej. Bardzo ważna ustawa, która wzmacnia, reformuje ustawę, której źródła są jeszcze w czasach komunistycznych, najstarsze artykuły są z lat 50. Ustawa rozpoczyna proces jeszcze szybszego modernizowania naszych sił zbrojnych. Widać wyraźnie, że to nasz obóz polityczny miał rację, kiedy przekonywaliśmy Polaków, że zagrożenie militarne w naszej części Europy jest realne, to nie jest czyjś wymysł. Pamiętam, że gdy Jarosław Kaczyński mówił o tym w październiku ubiegłego roku, na sali sejmowej, to później media, jeden z największych portali, chyba największy w Polsce, krzyczał tytułem, że Jarosław Kaczyński straszy posłów inwazją rosyjską. Generał Różański, kiedyś odpowiadał za naszą armię, a dziś jest ekspertem Szymona Hołowni, przekonywał nas, że nigdy nie będzie już takich konfliktów XX-wiecznych.
Bardzo potrzebna jest ta ustawa.
Oczywiście i trzeba wyciągać wnioski z tego, co dzieje się na Ukrainie, to jest też materiał do przemyśleń dla naszej armii, dla naszych strategów. Polska jest w NATO, poziom bezpieczeństwa jest znacznie wyższy, niż Ukrainy, która w Sojuszu Północnoatlantyckim nie jest. W pełni bezpieczne są tylko te kraje, które mogą przez dłuższy czas się obronić.
Rząd dzisiaj ogłosił pierwszą odsłonę tarczy antyputinowskiej. Czego można się po nie spodziewać?
Nazwa jest związana z działaniami Putina, które zaczęły się jeszcze przed wojną na Ukrainie, kiedy Putin zaczął ograniczać dostawy gazu, żeby zwiększyć ceny tego surowca. Jak zwykle Rosja zaczęła wykorzystywać do celów politycznych surowce energetyczne i to się odbiło na cenach gazu, na kosztach dla klientów w Polsce. I odbiło się na kosztach nawozów wykorzystywanych w rolnictwie, a one są bardzo gazochłonne.
Ale też cenotwórcze.
Ceny nawozów przekładały się potem na ceny żywności w sklepach. Stąd pakiet pomocowy, który będzie obowiązywać do 2027 roku, działa wstecz, bo w przypadku rolników pomoc będzie dotyczyć nawozów zakupionych między 1 września ubiegłego roku, a 15 maja tego roku. Te dopłaty będą do hektara - 500 zł z hektar. 250 zł za hektar łąk. Olbrzymia myślę pomoc dla rolników, którzy rzeczywiście bardzo boleśnie odczuli wzrost kosztów produkcji, ale myślę, że to ważna informacja nie tylko dla rolników, ale też dla konsumentów, którzy widzieli w ostatnich miesiącach bardzo duży skok inflacji w tej dziedzinie.