NA ANTENIE: Mała czarna
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

W. Czarnecki: Ograniczenia związane z wprowadzeniem stanu wyjątkowego mają powstrzymać zachowania nieodpowiedzialne i antypolskie

Publikacja: 31.08.2021 g.22:02  Aktualizacja: 01.09.2021 g.06:08
Poznań
"To nie jest zabawa, ale prawdziwa, ciężka polityka w sytuacji autentycznego zagrożenia" - to opinia Witolda Czarneckiego o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej.
witold czarnecki - Wojtek Wardejn
Fot. Wojtek Wardejn

Spis treści:

    Szef wielkopolskich struktur PiS powiedział w Wielkopolskim Popołudniu z Radiem Poznań, że wniosek rządu do prezydenta o wprowadzenie stanu wyjątkowego przy granicy z Białorusią może mieć związek z działaniami w tym miejscu polityków opozycji i środowisk z nią związanych.

    "Ograniczenia związane z wprowadzeniem stanu wyjątkowego mają powstrzymać zachowania nieodpowiedzialne i antypolskie" - mówił Witold Czarnecki.

    Myślę, że zachowują się skrajnie nieodpowiedzialnie, bo jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. Jest wycofanie się wojsk z Afganistanu, jest prezydent Biden, który zachowuje się dosyć niestabilnie. Mamy sytuację na granicy podminowaną. Powinniśmy wtedy stanowić jedność. Trzeba zagrożeń unikać i być przygotowanym na zdarzenia, które mogą się pojawić

    - uważa szef wielkopolskich struktur PiS.

    Witold Czarnecki podkreślił, że niszczenie umocnień polskiej granicy w sytuacji, kiedy za naszą wschodnią miedzą odbędą się rosyjsko-białoruskie manewry wojskowe, mogłoby sprowokować rosyjską armię do niepożądanych przez Polskę działań.

    Stan wyjątkowy na wniosek rządu wprowadza prezydent, którego decyzja musi być potwierdzona przez Sejm. Premier Mateusz Morawiecki poprosił prezydenta Andrzeja Dudę o wprowadzenie stanu wyjątkowego na 30 dni w trzykilometrowym pasie przy granicy z Białorusią.

    Poniżej cała rozmowa w Wielkopolskim Popołudniu: 

    Roman Wawrzyniak: Informacja sprzed chwili, którą podało Polskie Radio 24. Prezydent Duda mówi, że „Próba stworzenia niestabilnej sytuacji jest działaniem antypolskim. Będziemy realizować swój obowiązek. Proszę spodziewać się aktów prawnych, które będą wzmacniały bezpieczeństwo RP”. To jest chyba wstępna odpowiedź na wniosek premiera. Czy Pan doradzał na Radzie Politycznej premierowi, aby wnioskować o wprowadzenie stanu wyjątkowego na granicy z Białorusią? To dobra decyzja?

    Witold Czarnecki: Nie doradzałem, bo nie było ostatnio spotkania u Pana Prezydenta. Jeszcze nie było wtedy tych wydarzeń, które zdarzyły się na granicy polsko-białoruskiej, czy na granicy z Litwą i Łotwą, także nie doradzałem. Trzeba powiedzieć, że jeżeli sytuacja jest poważna, to trzeba podjąć właściwe kroki. Nie można działać połowicznie i nieskutecznie. Działania muszą być przede wszystkim skuteczne. Jeżeli przyjmiemy, założymy i się z tym zgadzamy, że to nie jest przypadkowe, że gromadzenie tych ludzi przy granicy trzech państw nie jest przypadkowe, to trzeba właściwie reagować. To nie jest zabawa, ale prawdziwa, ciężka polityka w sytuacji autentycznego zagrożenia. Jeżeli ktoś dobrze obserwuje zachowania Rosjan, to powinien widzieć i zauważyć, że Rosjanie lubią mieć na granicy sytuację niestabilną. Osetia Południowa, Naddniestrze... Zawsze chcą mieć sytuację niestabilną, bo to sprzyja prowadzeniu ich polityki. Teraz byśmy mieli taką sytuację na granicy Litwy, Łotwy i Polski. To byłoby bardzo groźne dla wszystkich. Zwłaszcza, jeżeli zauważymy, że w tym czasie odbywają się manewry wojskowe Zapad 2021, gdzie jest zgromadzona znaczna ilość wojska.

    Mówi się nawet o 200 tys.

    Może dojść do jakiegoś incydentu i lepiej być zabezpieczonym na wszelki wypadek. Obawiam się, że takie nieodpowiedzialne zachowania ze strony opozycji mogą do czegoś takiego niepożądanego doprowadzić. Wprowadzenie stanu wyjątkowego zawsze wiąże się z pewnym ograniczeniem swobód obywatelskich.

    Czy Pana zdaniem na ten wniosek miały wpływ happeningi i imprezy organizowane przez posłów opozycji, czy związanych z nimi działaczy na wschodniej granicy?

    Myślę, że tak, bo nie wiadomo, co w ich głowach powstanie, jakie pomysły. Być może wjechaliby jakimiś ciągnikami, czy przyczepami wielkimi i rozwaliliby te płoty. Wtedy reakcja Rosjan byłaby bardzo mocna, bo mogliby naruszyć granicę. Nie wiemy, do czego taka opozycja by się posunęła. Nie mówię, że wszyscy się tak zachowują, ale ci, którzy się tam znajdują.

    Czy ci wszyscy ludzie, którzy próbują doprowadzić do tej prowokacji, to czy oni nie pracują w jakiś sposób na rzecz reżimu Łukaszenki?

    Ale oczywiście, że tak. Możemy założyć, że robią to albo świadomie, wtedy to zdrajcy, albo nieświadomie, wtedy to głupcy. Przypuszczam, że to jednak są głupcy. Nie przypuszczam, żeby Pani Jachira była tak wyrachowana, że ona tak kombinuje. Ona nie rozumie polityki, czy ci inni politycy, nawet z naszego okręgu. Myślę, że zachowują się skrajnie nieodpowiedzialnie, bo jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. Jest wycofanie się wojsk z Afganistanu, jest Prezydent Biden, który zachowuje się dosyć niestabilnie. Mamy sytuację na granicy podminowaną. Powinniśmy wtedy stanowić jedność. Trzeba zagrożeń unikać i być przygotowanym na zdarzenia, które mogą się pojawić. Myślę, że silna armia i wprowadzenie ograniczeń swobód obywatelskich, bo przecież obywatel ma prawo protestować, ale to ograniczenie swobód obywatelskich nie w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej, czy rolniczej. Te ograniczenia nie będą godziły w interesy rolników, czy przedsiębiorców, tylko będą ograniczenia dla takich wybryków nieodpowiedzialnych i antypolskich.

    Pan się spodziewa, że Prezydent ten wniosek przyjmie?

    Myślę, że w ostateczności parlament to poprze. Możemy się spodziewać teraz zebrania parlamentu w piątek lub poniedziałek w przyszłym tygodniu, żeby zatwierdzić tę sytuację. Przypuszczam, że Prezydent się zgodzi, ale to musi jeszcze zatwierdzić parlament.

    Ta zapowiedź, którą przed chwilą przeczytałem, wskazuje na to, że podpisze.

    Tak, że przychyli się do tej prośby i wprowadzi stan wyjątkowy, a my to wtedy rozpatrzymy. Przypuszczam, że mamy większość parlamentarną, bo Konfederacja zapowiedziała, że poprze. Widać, że nie będzie problemu z uzyskaniem większości. Myślę, że większość opozycji jednak się do tego przychyli, że jednak zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, zwłaszcza w obliczu działań w ramach Zapad 2021.

    To jest sprawa, którą wszyscy się interesujemy, o której dyskutujemy, którą wszyscy Polacy się martwią. Czekamy na te decyzje.

    To nie są żarty. Jeżeli zobaczymy, że mają Naddniestrze, i w Mołdawii, i na Ukrainie. Rosjanie lubią mieć wszędzie taki niestabilny stan przy granicy, bo to im bardzo pomaga w prowadzeniu polityki zagranicznej, bo są w tym bardzo dobrzy. Nie możemy dopuścić do tego, żeby w Polsce też tak było. To nie jest jeden wielki akt, że nagle 100 tys. ludzi przejdzie przez granicę. Jeżeli byśmy zrobili jeden otwór, to uruchamiamy pewien proces i rusza to, jak tama. Wtedy pojawi się na granicy nie 50, czy 100 osób, ale 15, 20, 30 tys. ludzi. Wtedy będzie problem niesamowity nie tylko dla państwa polskiego, ale dla Unii Europejskiej, bo to będzie kolejny kanał przerzutowy.

    Ci imigranci chcą być przerzucani do Niemiec, więc może trzeba by jakiś korytarz udostępnić, ale zostawmy już ten wątek. Mieliśmy ostatnio taką szczerą wypowiedź Marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, który ujawnił, że PO po dojściu do władzy chce pozamykać szpitale w małych miejscowościach. Jak Pan się do tego odniesie? To dobry pomysł?

    Niestety, ale rozum by nakazywał, że tego się można spodziewać, bo PO już o tym mówiła, że będzie kręcenie lodów. Oni chyba rozumują w ten sposób, choć mogę się mylić, że skoro my tyle inwestujemy w szpitale powiatowe, a będziemy w nie inwestować jeszcze więcej, bo w ramach Polskiego Ładu są duże naciski samorządowców, żeby te szpitale wzmacniać, to wy to zbudujcie, a my to sprywatyzujemy. Szpitale nie będą państwowe, czyli nie będzie kosztów, tylko będą pewno służyły ludziom, jako prywatne szpitale. Skoro tak wielkie pieniądze zainwestowano, to chyba są świadomi, że szkoda by to było marnować. W prawie każdym szpitalu powiatowym powstawały nowe oddziały.

    Rozmawialiśmy ze słuchaczami z regionu, którzy byli oburzeni tym pomysłem.

    Ja też. Na to nigdy nie będzie zgody ze strony naszego rządu. Myślę, że wyborcy też się na to nie zgodzą, bo trudno zgodzić się na to, że mając szpital powiatowy, gdzie można rodzić, trzeba będzie jechać na Polną w Poznaniu, czy do szpitala w Koninie, a nie w Słupcy, Turku, czy Kole. Na to nie ma zgody. Poza tym transport do tego szpitala znacznie obniża szanse chorego, który uległ wypadkowi. Szpital blisko, to jest blisko ratunek. Marszałek Senatu, Pan profesor, nie mówił o tym, że w Niemczech liczba łózek na milion mieszkańców jest znacznie wyższa niż w Polsce. Jak byśmy zlikwidowali łóżka w szpitalach powiatowych, to byśmy doszli do poziomu liczby łóżek, przypadających na milion mieszkańców, niespotykanego w Europie. Nie ograniczajmy. Idźmy w drugim kierunku i rozwijajmy. Nie mówię, żeby rozszerzać to na każdą gminę, tylko to, co jest, utrzymajmy i poprawiajmy. Chyba, że gdzieś sobie nie dają rady. Nie taki straszny ruch, godzący we wszystkich.

    Rząd ostatnio przyjął rozwiązania stypendialne dla młodych lekarzy, ale to jest temat na inną rozmowę.

    Nie mogą narzekać młodzi lekarze. Mam syna, który jest młodym lekarzem i wiem ile zarabia, jako rezydent. Jeżeli na trzecim roku rezydentury przebił swojego ojca, który jest 20, czy 15 lat po tym, więc niech nie narzekają lekarze. Mam szwagra lekarza i wiem, jak zarabiają dobrzy lekarze i wiem, jaka jest sytuacja lekarzy naprawdę. Przeznaczyliśmy niedawno 7 miliardów złotych na zasilenie szpitali powiatowych. To jest potężna kwota właśnie po to, żeby poprawić ich sytuację, która nie jest doskonała. Ta ilość środków, która już była w dyspozycji, ulegnie zwiększeniu, bo nam zależy, żeby nie likwidować szpitali tak, jak to było zawsze w koncepcji Platformy Obywatelskiej. To, co można to poprawiajmy i inwestujmy, a nie likwidujmy. Likwidacja przystanków, posterunków, to były działania, na które my się nie zgadzamy i działamy odwrotnie. Uważamy, że kraj się powinien równomiernie rozwijać i szanse powinny być takie same, albo porównywalne niezależnie, czy w dużym mieście, czy małym miasteczku. To jest idea zrównoważonego rozwoju. Likwidacja szpitali to będzie uderzenie w zdrowotne bezpieczeństwo Polaków. Polacy sobie to cenią i nie będzie na to zgody naszej, ale i narodu. Wierzę w to, że się Polacy nie zgodzą, żeby likwidować szpitale powiatowe.

    Mieliśmy też bulwersującą znaczną część opinii publicznej wypowiedź posła PO, że katolików należy opiłować z pewnych przywilejów. Czy powrót na scenę polityczną Donalda Tuska pomaga Platformie, czy ją osłabia? Komentatorzy zauważają, że różnica sondażowa między PiS a PO, sięga już 11 punktów procentowych na rzecz partii rządzącej.

    Chwilowo notowania PO wzrosły, oskubali partię Hołowni, która jest dzisiaj szczątkową partią. Był przepływ elektoratu w kierunku PO, jednak nietrafne wypowiedzi ze strony Tuska i złośliwości nietrafione nie służą Platformie. Ludzie, którzy mogli łączyć jakieś nadzieje z powrotem Tuska, jednak porzucili to. Tam nie ma z czym łączyć, nie ma żadnego pozytywnego programu, tylko to, co jest, to dodatkowa wojna z elementami, które mogą zagrozić bezpieczeństwu. Nie zrozumienie sytuacji nadgranicznej, jak i próba likwidacji szpitali powiatowych, to jest strzał w kolano ze strony PO. A jeszcze jakie my, jako katolicy, mamy przywileje? Na czym to piłowanie ma polegać? Z piłowaniem mieliśmy do czynienia, jak była okupacja. Wiemy, że kościoły były wtedy w Wielkopolsce pozamykane. To jest ta partia tolerancyjna? Tak ma wyglądać tolerancja?

    Mamy kolejne słowa Prezydenta, który powiedział, że w szczegółach analizuje uchwałę przyjętą przez Radę Ministrów. Zapowiedział, że w najbliższym czasie możemy się spodziewać decyzji. Bardzo dziękuję za rozmowę.

    Dziękuję.

    https://radiopoznan.fm/n/HpBRjd
    KOMENTARZE 0