NA ANTENIE: Wielkopolskie popołudnie

Bufoneria w służbie prawdzie

Publikacja: 21.05.2019 g.07:55  Aktualizacja: 20.05.2019 g.15:28 Maciej Mazurek
Recenzja Macieja Mazurka.
teologia polityczna tomczyk - teologiapolityczna.pl
/ Fot. teologiapolityczna.pl

Jak zauważył w jednym z wywiadów Antoni Libera, żyjemy w epoce wielkiej gry pozorów. Wszystko zdaje się uległo odwróceniu. Świat stanął na głowie. Notoryczni kłamcy jawią się jako moraliści. Żyjemy w świecie po katastrofie, albo w katastrofie semantycznej, efekcie totalitaryzmów, szczególności sowieckiego z jego perwersyjnym kłamstwem jako zasadą organizującą całe społeczne życie, które pozwala byłym emerytowanym esbekom ze „spokojnym sumieniem” bronić demokracji w Polsce na spędach KOD-u.

Jak pozostać moralistą w takim świecie, gdyż każdy wybitny artysta jest moralistą, czy tego chce czy nie chce, ponieważ poszukuje prawdy i brzydzi się sofistyką i kazuistyką. Prawda jest piękna, tak piękna, że Dostojewski miał rzecz, że „piękno zbawi świat”. Inny wielki Rosjanin Josif Brodski zauważył, że estetyka jest matką etyki. Mówimy tu o głębszych związkach, a nie o estetyce pojmowanej jako pozór, jako symulacja piękna.

Dziwne, ale takie patetyczne myśli opanowały mnie podczas lektury zbioru felietonów Wojciecha Tomczyka. Felieton to był onegdaj w dobie potęgi papierowej prasy i większej niż dziś liczby wykształconych ludzi, bardzo istotny gatunek literacki, związany z funkcjonowaniem dojrzałych demokracji. Ale to się skończyło i papierową prasę wykańcza stopniowo Internet demokracja. Wiadomo, odchodzi do lamusa historii, albo jest w jakiejś fazie przekształceń, których nie potrafimy jeszcze opisać.

A wracając do pytania, co spowodowało, że po lekturze tak niewinnej lekkiej formy jakim jest felieton, zacząłem jak nieuleczalny romantyk wzdychać, do dawno umarłych, miar najwyższych? Otóż Tomczyk potrafi je przywołać nie tylko swoim jako dramatopisarz. Przypomnę, że Wojciech Tomczyk to dramaturg, scenarzysta i producent filmowy. Jego dramaty doczekały się wielu realizacji, także poza granicami Polski i były tłumaczone na wiele języków. Tomczyk świadomość, że najwyższe miary jednak istnieją, żyją, przywołuje uprawiając, szczególnie intensywnie w felietonach, coś co romantycy nazywali „transcendentalną bufonerią”. Po prostu, widząc tę współczesną grę pozorów, trudno zachować powagę. Trzeba wejść w tę grę, w ten sabat czarownic i czarowników, ale w taki sposób, aby kłamców i hipokrytów ośmieszyć ich własną metodą doprowadzoną do perfekcji.

To wymaga intelektu najwyższej miary i zdolności do postrzegania paradoksów, absurdów, ale nade wszystko wewnętrznej suwerenności. I tymi cechami Tomczyk jest obdarzony. Kojąca funkcja tych felietonów sprawa, że po ich lekturze człowiek zaczyna oddychać lżej, bo jakoś poszerza się jego percepcja świata o tę zdolność, którą ma Tomczyk. Śmiech, cierpka ironia, czasami sarkazm są narzędziami w uprawie tej „transcendentalnej bufonerii”. W swoich felietonach, i to jest ich wyróżniająca cecha, Tomczyk jest bardziej artystą niż publicystą.

Jakie tematy stają się przedmiotem obróbki? Na przykład dzieje Hansa Klossa. Czytelnik ma szansę dowiedzieć się w końcu dla jakiego wywiadu dzielny Hans pracuje? Nie wiem czy narracja Tomczyka została uwzględniona w Muzeum Hansa Klossa, które mieści się w Katowicach? To bardzo ważny głos jeśli chodzi o rozstrzygnięcie tej wątpliwości. Dalej: dlaczego Maryla Rodowicz nie powinna śpiewać „Kolorowych jarmarków”. Za co kochamy ślepo i bez powodu Janka, z serialu „Czterej pancerni i pies”? Obróbce w maszynie o nazwie „transcedentalna bufoneria” Tomczyka, podlegają nasze wspaniałe współczesne czasy, z ich ciągłością z komunizmem i jego podstawowym dziedzictwem: wszechogarniającym chamstwem.

Wojciech Tomczyk: „Felietony”, Teologia Polityczna, PIW, Warszawa 2019

Maciej Mazurek
https://radiopoznan.fm/n/uxRxmO
KOMENTARZE 1
Pozhoga 21.05.2019 godz. 10:03
No dobrze, zachęcony tą recenzją udam się do księgarni. Pozdrawiam,

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 10:00 12:00 13:00 15:00 16:00

@TWITTER