Pątnicy wyruszyli do Częstochowy
Manu Chao udowodnił podczas poznańskiego koncertu, że jest nie tylko bardem alterglobalistów, ale także, a może przede wszystkim bardem wykluczonych, co znakomicie wpisuje się w temat przewodni tegorocznej Malty. Jak można się było tego spodziewać, artysta oprócz dobrej zabawy zaprezentował poznańskiej publiczności cały zestaw swoich poglądów wynikających z jego zaangażowania w walkę z globalizacją, nierównością społeczną i osamotnieniem współczesnego człowieka. Śpiewał po hiszpańsku, francusku, portugalsku i angielsku, a publiczność zrobiła, co się tylko dało, aby bisy trwały tyle samo, co zasadnicza część koncertu, który zakończył się już po północy.
Trzy samochody spłonęły wczoraj w nocy w pożarze, jaki wybuchł na parkingu przy Malcie. Stały tam samochody uczestników wieczornego koncertu Manu Chao, jednej z głównych gwiazd tegorocznego Malta Festiwalu. Ogień wybuchł kilkanaście minut po 23.00. Dwa auta spłonęły całkowicie, trzecie częściowo. W akcji gaszenia uczestniczyły 2 jednostki straży pożarnej. Przyczyny pożaru jeszcze nie są znane.
Kilkuset uczestników wczorajszego koncertu nad Maltą nie miało jak wrócić do centrum. Ostatnie tramwaje wyjechały z Miłostowa jeszcze podczas występu Manu Chao. Powodem były... bisy artysty. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami MPK uruchomiło wczoraj dodatkowe kursy tramwajów linii 6 i 8. Ostatnia bimba wyjechała z Miłostowa 20 minut po północy. Szef Zarządu Transportu Miejskiego - Rafał Kupś - powiedział, że właśnie takie było zamówienie organizatora imprezy. "Możemy działać elastycznie, ale wszystko kosztuje" - dodał Kupś.
Zapewnił jednocześnie, że jest już po rozmowach z organizatorem festiwalu i z przewoźnikiem i w środę - podczas kolejnego koncertu - taka sytuacja na pewno się nie powtórzy. Iwona Gajdzińska - rzecznik MPK dodaje, że na miejscu będą pracownicy nadzoru ruch i w razie potrzeby uruchomione zostaną dodatkowe tramwaje.