Autorka, znana m.in. z takich tytułów jak „Tamarynd”, „Światło po zmierzchu” czy „Za zasłoną milczenia”, porusza w swoich książkach tematy trudne, często pomijane - samotność, brak akceptacji, utratę sensu, lęk przed zmianą. Jej bohaterowie to zwyczajni ludzie, zmagający się z losem, z samymi sobą i z tym, co niewidoczne na pierwszy rzut oka.
Książka „Popielate słońca”, wydana przez Zysk i S-ka, to historia o stracie, która nie przekreśla życia – lecz otwiera je na nowo. Jej bohater, Leszek, trzydzieści lat temu stracił wzrok. Nową dla siebie rzeczywistość próbuje okiełznąć poprzez rytuały, jak np. odkładanie przedmiotów zawsze w to samo miejsce, zachowanie porządku, powtarzalność codziennych czynności. To jego sposób na zachowanie potrzeby bezpieczeństwa i kontroli nad światem, którego już nie widzi.
Autorka subtelnie oddaje to, w jaki sposób osoba niewidoma funkcjonuje i jak bardzo inne zmysły mogą zastąpić wzrok, a jednocześnie jak trudno jest pogodzić się z brakiem obrazu. Leszek coraz bardziej zamyka się emocjonalnie w sobie, a w jego związku z partnerką Ewą pojawiają się rutyna, rozdrażnienie i pretensje. W ich relacji nie ma już miejsca na czułość, rozmowy i miłość.
Życie z Leszkiem nie jest łatwe. Ewa coraz częściej czuje się osaczona niepełnosprawnością, która – jak przyznaje – „zatruwa i ją samą”. Ona pragnie normalności, on – spokoju i zrozumienia.
Wtedy w życiu Leszka pojawia się Joanna – kobieta, która również nosi w sobie ból. Spotkanie z nią staje się momentem przełomowym, próbą odnalezienia światła w tytułowych „popielatych słońcach”.
Powieść Żanety Pawlik to głęboka, psychologiczna opowieść między innymi o tym, jak bardzo potrzebujemy drugiego człowieka, by się odbudować. „Popielate słońca” dowodzą, że życie nie kończy się wraz z utratą wzroku – ani żadnego innego zmysłu. Bo największy dramat zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje wierzyć w siebie.
W naszym cyklu „Tytuł tygodnia” od poniedziałku do piątku prezentować będziemy fragmenty książki „Popielate słońca” Żanety Pawlik.