NA ANTENIE: TA DZIEWCZYNA/LESZCZE
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Stara szkoła bluesa

Publikacja: 25.09.2026 g.11:27  Aktualizacja: 25.09.2026 g.11:35 Ryszard Gloger
Świat
Recenzja Ryszarda Glogera.
GA-20 - Okładka płyty
Fot. (Okładka płyty)

Spis treści:

    W sztuce zderzenie artystów dwóch pokoleń daje zwykle dobre efekty. W muzyce szczególnie to można usłyszeć, kiedy doświadczenie i dojrzałość zyskuje nowej energii z dodatkiem bezkompromisowości. Wystarczy przywołać zwroty akcji w muzyce Milesa Davisa czy Joe Zawinula w obrębie jazzu a Muddy’ego Watersa czy Johna Mayalla w kręgu bluesa. Najnowszym dowodem połączenia kreatywności międzypokoleniowej jest album „Blues Now”.

    To rezultat spotkania zespołu z Bostonu nazywającego się GA-20 i legendy bluesowej harmonijki Charliego Musselwhite’a. Gitarzysta GA-20 Matthews Stubbs, już w przeszłości grał na koncertach i nagrywał z ikoną harmonijki Charliem Musselwhitem. Tym razem role się odwróciły i harmonijkarz jest gościem specjalnym zespołu GA-20. Na tej płycie wszystko pasuje idealnie jak replika muzyki z przełomu lat 50. i 60. ubiegłego wieku. Płyta jest krótka, ledwie przekracza 30 minut, lecz elektryzuje od początku do końca. Zebrane 10 kompozycji pasują do formatu obowiązującego 70 lat temu. Coraz częściej mamy do czynienia z takimi kompaktowymi wydawnictwami. Dostateczna ilość utworów, zrealizowanych w prosty sposób, bez długich wstępów instrumentalnych, za to z krótkimi, błyskotliwymi partiami solowymi. Forma kompozycji przypomina schemat piosenek, dominuje zwięzłość i ładunek emocji.

    W przypadku utworu „The Blues Never Die” dokonano wyciszenia akcji instrumentalnej rozpędzonych muzyków. Zestaw utworów składa się z mniej znanych kompozycji klasycznych autorów Elmore’a Jamesa, Eddie’go Taylora, Juniora Wellsa, Otisa Spanna itd. Charakter płyty bardzo wyraźnie nawiązuje do debiutu płytowego Charlie’go Musselwhite’a „Stand Back!”, płyty z połowy lat 60., bardzo obiecującego, wówczas młodego harmonijkarza, który zachłysnął się chicagowskim bluesem. Brzmienie muzyki wkomponowano w tamtą przestrzeń, w której czuć studio nagrań i naturalny elektryzujący dźwięk instrumentów.

    Muzycy grają w studiu na żywo, jest energia i autentyczna żywiołowość. Ekipa studia Rare Signals w Cambridge, zrezygnowała zupełnie z współczesnej technologii. Można usłyszeć naturalne zabrudzenia dźwięku, przydźwięk wzmacniaczy i niemal rozmieszczenie sprzętu w studiu. To garażowe brzmienie uderza silnie już w pierwszym utworze „Crazy Love”. W następnym kawałku „I’ll Can’t Hold Out” Elmore’a Jamesa, inicjatywę przejmuje Charlie Musselwhite. Śpiewa i gra solidne solo na harmonijce, w tle slide gitara Cody’ego Nilsena dopełnia nastrój bluesa. Są jeszcze dwa wolne bluesy o podobnej sile oddziaływania „Big Stars Falling” oraz „The Blues Never Die”.

    Ciekawe brzmienie uzyskują Musselwhite i Stubbs, gdy śpiewają w duecie. Z kolei nagrania „Strange Land” i „Stroll Out West” zarażają uporczywym, jednostajnym rytmem na modłę Hill country bluea. Kawałek „Short Dress Woman” muzycy wykonują z zadziornością rockandrolowej kapeli. Repertuar płyty zawiera również dwa utwory instrumentalne: bardzo żwawy z wiodącą gitarą „Universal Rock” oraz „Cristo Redentor” z dialogującymi harmonijką i gitarą. Z płyty emanuje zaraźliwa chemia muzyków, zanurzonych w pierwotny klimat surowego bluesa. Można być pewnym, że to co słychać na płycie, będzie można doświadczyć na koncercie. A do tego unoszący się cały czas klimat retro, zwykle już nieosiągalny w tak pociągającej formie.

    https://radiopoznan.fm/n/XWeGCQ
    KOMENTARZE 0