Wraca kino Malta! W wielkim stylu...
Skrzypkowie wykonują (z towarzyszeniem fortepianu) wybraną sonatę, najczęściej Sergiusza Prokofiewa oraz utwory
Henryka Wieniawskiego i Karola Szymanowskiego. Aż 17 razy zabrzmi
"Źródło Aretuzy" z Mitów Karola Szymanowskiego.
Sobotnie przesłuchania były wyzwaniem nie tylko
dla wykonawców, ale także dla jurorów i słuchaczy. Dziś bowiem zaprezentowało
się aż 9 skrzypków, każdy z niemal godzinnym programem. Po piątkowych recitalach świetnego A.Pritchina i fenomenalnej S.Yoon,
młodzi muzycy mieli nie lada trudne wyzwanie, żeby oczarować publikę. I choć w
ogólnym rozrachunku sobota wypada nieco słabiej niż piątek, to z całą pewnością
można dziś było usłyszeć kilka dobrych i interesujących wykonań.
Niemiec Stefan Tarara, znany poznańskim melomanom z poprzedniej edycji Konkursu, spodobał się w utworze Henryka Wieniawskiego: Fantazji na tematy z opery „Faust” Gounoda. Jako jedyny z wykonawców potraktował tematy wokalnie, pozwalając skrzypcom „śpiewać”.
Joanna Kreft z Polski dała się poznać jako rzetelny muzyk, grający przyjemnym dźwiękiem i ładnie prowadzący frazy. W jej wykonaniach brakowało jednak szczypty namiętności, która porwałaby słuchaczy.
Miki Kobayashi z Japonii, którą większość publiczności dobrze zapamiętała z I etapu, okazała się skrzypaczką solidną i dokładną, ale przy tym nieco zachowawczą i przez to bezbarwną. W jej interpretacjach brakowało niuansów dynamicznych czy zabawy barwą.
Polak Maciej Strzelecki materię muzyczną traktował muzykalnie i z dużym wyczuciem. Zapewne pozostawiłby po sobie bardzo dobre wrażenie, gdyby nie spore problemy warsztatowe i stopniowy spadek formy. Problemy ze zdrowiem (podobno zapalenie płuc) to być może główna przyczyna popełnianych błędów.
Wysoko publiczność oceniła występ Rosjanki Marianny Vasilyevy, która potrafiła zgrabnie operować dynamiką aż do skrajnie cichych rejestrów i wykorzystywać różnorodne barwy swych skrzypiec, mimo nieszczególnie urodziwego dźwięku. Gra Vasilyevy w wielu momentach była wciągająca za sprawą ogromnego temperamentu i sporej charyzmy skrzypaczki. Mimo że nie wszystkie fragmenty można uznać za jednakowo przekonujące, to docenić należy duże zdecydowanie w interpretowanych utworach.
Oganesowi Girunyanowi, również z Rosji, nie wystarczyło niestety energii na cały program, ale w pamięć zapadło piękne wykonanie utworu Karola Szymanowskiego, fragmentu z cyklu „Mity” zatytułowanego „Driady i Pan”. Rosjanin znakomicie potrafił oddać różnorakie nastroje, silnie oddziaływał przy tym na wyobraźnię słuchaczy, posługując się skrzypcami jak paletą malarską, z której wydobywały się dziesiątki barw.
Już jutro kolejne emocje muzyczne oraz zakończenie II etapu. Do następnego etapu Konkursu zakwalifikuje się dwunastu uczestników. Już teraz wiemy, że nie będzie wśród nich Hiszpanki Letici Muñoz Moreno, która miała wystąpić jutro, a która z powodów zdrowotnych zmuszona była wycofać się z Konkursu.
Na jednym ze zdjęć laureatka zeszłorocznego konkursu Agada Szymczewska (na balkonie) słuchająca występu Stephana Tarary, rozpoczynającego sobotni koncert. A także występująca po nim, związana z Poznaniem, Joanna Kreft.