Operację przeprowadził zespół kardiochirurgiczny kierowany przez dr. Marcina Gładkiego ze Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera UM w Poznaniu. Skala trudności była ogromna – nie tylko ze względu na mikroskopijne rozmiary pacjenta, ale także złożoność anatomiczną i dynamiczny charakter zagrożenia. Zabieg zakończył się sukcesem, ale nie był to koniec zmagań.
W kolejnych dniach pojawiły się powikłania – rzadkie, trudne do opanowania, złożone. Do akcji wkroczył zespół neonatologiczny pod kierownictwem prof. Jana Mazeli z Kliniki Neonatologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Lekarze i personel medyczny prowadzili wieloetapowe działania, opierając się nie tylko na doświadczeniu, ale również na szybkim reagowaniu i ścisłej współpracy między oddziałami. Każda decyzja była konsultowana, a każdy moment – kluczowy.
Sukces tej historii nie byłby możliwy bez zaangażowania kilkudziesięciu osób – kardiochirurgów, neonatologów, anestezjologów, pielęgniarek, techników medycznych, diagnostów i wielu innych. Ich praca złożyła się na wielogodzinny wysiłek, którego efektem było uratowanie życia chłopca.
Cała sytuacja była wyjątkowa – nie tylko ze względu na dramatyzm i pilność działań, ale również dlatego, że z takim przypadkiem lekarze nie zetknęli się wcześniej w całej swojej karierze zawodowej. Przypadek Miłosza nie był dotąd opisywany w literaturze medycznej – lekarze podkreślają, że sytuacja ta była unikatowa w skali co najmniej kraju.
Dziś Miłosz przebywa nadal w szpitalu przy ulicy Polnej, gdzie powoli dochodzi do zdrowia. Jest już kangurowany przez rodziców, co stanowi ważny etap w leczeniu i budowaniu bliskości. Rokowania są coraz bardziej optymistyczne.
Goście audycji opowiedzieli o całym przebiegu leczenia oraz udowodnili, że to historia, która pokazuje, jak wiele może zdziałać współczesna medycyna – nie tylko dzięki technologii i postępowi, ale także dzięki ludzkiej solidarności, odwadze i zespołowemu działaniu w sytuacjach granicznych.
Franciszek Walerych