NA ANTENIE: Rozmowy po zachodzie
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Prosi o sprawiedliwy wyrok. Koniec procesu ws. wypadku karetki w Puszczykowie

Publikacja: 13.05.2021 g.10:21  Aktualizacja: 13.05.2021 g.18:18 Magdalena Konieczna
Poznań
Spowodował śmierć Bogu ducha winnych ludzi - mówiła prokurator i żądała dla oskarżonego czterech lat więzienia.
proces wypadek w puszczykowie karetka  - Magdalena Konieczna
Fot. Magdalena Konieczna

Spis treści:

    Jest finał procesu w sprawie wypadku karetki w podpoznańskim Puszczykowie. Ratownik Sebastian Stachowiak wjechał na przejazd kolejowy i utknął między szlabanami. W ambulans uderzył rozpędzony pociąg. Zginęli: drugi, 42-letni ratownik i 30-letni lekarz.

    To oskarżony doprowadził do wypadku - mówiła dziś w poznańskim Sądzie Okręgowym prokurator Marcelina Roszkiewicz.

    To oskarżony, mimo że przejazd już był zamknięty, zapory wjazdowe opuszczone i widząc zamykające się zapory wyjazdowe oraz sygnalizatory świetlne zabraniające wjazdu na oznakowany przejazd kolejowy, zignorował obowiązujące przepisy, kontynuował jazdę, co spowodowało jego uwięzienia i niemożność swobodnego, bezpiecznego opuszczenia przejazdu. Zginęły dwie osoby.

    Prokurator złożyła też wniosek, by po wydaniu wyroku, oskarżony trafił od razu do aresztu, jeszcze przed uprawomocnieniem się decyzji sądu. Prokurator domaga się również dla oskarżonego 6-letniego zakazu prowadzenia samochodu i zapłaty nawiązek po 50 tysięcy złotych dla obu wdów.

    Wnioski pełnomocników poszkodowanych rodzin są jeszcze surowsze. Chcą 8 lat więzienia i dłuższego zakazu prowadzenia samochodu - jeden 10-letniego, a drugi nawet 15-letniego. Pełnomocnik rodziny lekarza złożył też wniosek, by oskarżony został skazany za umyślnie, a nie za nieumyślne spowodowanie katastrofy. Zasugerował nawet, że oskarżony tak manewrował samochodem na przejeździe, by sam najmniej ucierpiał.

    Obrońca oskarżonego adwokat Andrzej Jarosław Reichelt mówił, że wnioski prokuratora i pełnomocników są bardzo surowe.

    Oczywiście, że zostały naruszone przepisy ruchu drogowego, ponieważ w inny sposób nie mogłoby nigdy dojść do katastrofy drogowej. Jednak są też elementy niezwykle łagodzące dla mojego mandanta. Po pierwsze osoby, które straciły tam życie, to byli też jego wieloletni koledzy z pracy. Jest to dla niego również ogromna tragedia. Jechali na tak zwanej jedynce, czyli na najwyższym poziomie ratowania życia na karetce. Tylko i wyłącznie wnoszę o uczciwy i sprawiedliwy wyrok.

    Obrońca mówił też, że jego klient nigdy nie będzie sprawny, a w przypadku, gdy doszło do dużego uszczerbku na zdrowiu u samego sprawcy, można zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.

    Oskarżony poparł wniosek obrońcy i powiedział tylko, że prosi o sprawiedliwy wyrok. Poznamy go 25 maja.

    Do wypadku doszło w kwietniu 2019 roku. Oskarżony na początku procesu powiedział, że karetki wielokrotnie wjeżdżały na przejazdy przy opuszczających się rogatkach. W dniu wypadku ambulans jechał do szpitala w Puszczykowie po chorego.

    https://radiopoznan.fm/n/Y8zsjC