Na razie Jacek Jaśkowiak nie mówi o ile więcej trzeba będzie zapłacić za jazdę autobusem lub tramwajem.
Chciałbym, aby podwyżka dla osób, które korzystają z komunikacji miejskiej w sposób pełen, czyli z biletów okresowych, była trochę niższa, natomiast wyższa dla osób, które korzystają z biletów w sposób okazjonalny.
Prezydent Poznania nie boi się, że część pasażerów zrezygnuje z komunikacji miejskiej i przesiądzie się do własnych samochodów.
Podwyższymy też ceny za parkowanie, to będzie pytanie co się komu bardziej opłaci.
Prezydent Poznania twierdzi, że podwyżki są konieczne, jednocześnie obwinia za nie rząd. Według Jacka Jaśkowiaka miasto musi zaciskać pasa, bo w przyszłym roku Poznań dostanie o 175 milionów złotych mniej. Wpływ ma to na obniżenie przez PiS podatków. Polacy płacą niższy PIT, a z tego powodu samorządy dostaną mniej pieniędzy.
Dziś Jacek Jaśkowiak wystawił Kancelarii Prezesa Rady Ministrów rachunek na 276 milionów złotych (na kwotę składają się utracone wpływy z PIT oraz dopłata do oświaty).
Poznański radny Mateusz Rozmiarek z PiS nie zgadza się z zarzutem Jacka Jaśkowiaka.
Wszystko co dzieje się na niekorzyść mieszkańców Poznania, za każdym razem przez prezydenta miasta Poznania jest zwalane na rząd, to jest całkowicie niewiarygodne. My wielokrotnie na konferencjach prasowych przedstawialiśmy swoje dane, które pokazywały, że wpływy z PIT i CIT wzrosły w stosunku do 2015 roku.
Większość w poznańskiej radzie miasta ma Koalicja Obywatelska. Radny Rozmiarek ma nadzieję, że radni KO postarają się zatrzymywać te podwyżki.