PiS zarzuca władzom Poznania ukrywanie afery korupcyjnej w ZDM przed wyborami samorządowymi
Za bilet PKP Intercity nasz reporter zapłacił 82 zł. Bez ulgi, w drugiej klasie i kupiony pięć dni przed odjazdem. Podobnie jak pan Krzysztof.
Pan Krzysztof: Intercity są okej, ale faktycznie są coraz droższe. Taka konkurencja na torach ma szansę, to jest potrzebne i powinno prowadzić do tego, że ceny będą niższe.
Radio Poznań: To ile musiałby zaproponować RegioJet, żeby pan się przesiadł?
Pan Krzysztof: Jeśli zaproponowałby każdą niższą cenę, prawdopodobnie zyskałby wielu klientów.
Bilet na podróż pociągiem RegioJet nasz reporter kupował tego samego dnia. Najtańszy bilet w wagonie bezprzedziałowym kosztował 68 zł. Wybrał trzecią z czterech dostępnych klas. Była trochę droższa niż w Intercity – 88 zł. Niektórzy pasażerowie zapłacili jeszcze więcej, ale w zamian otrzymali miejsce w klasie, której PKP nie oferuje.
"Skusiła mnie ta biznes klasa" – przyznaje jeden z podróżnych. "Te wygodne siedzenia, więcej miejsca. Widzę, że to jest starsze, ale jeszcze ma klasę. Zapłaciłem 119 zł" - dodawał pasażer.
Jadąc do stolicy pociągiem PKP Intercity, nie było problemu z miejscem. Niektórzy siedzieli w przedziałach sami. "To jednak rzadki widok" – przyznała już w Warszawie jedna pasażerek.
Trzeba kupować z tygodniowym wyprzedzaniem. Na ostatnią chwilę już nie ma szans, chyba, że się chce stać na korytarzu
- dodawała.
Nic dziwnego. Liczba pasażerów jeżdżących z Poznania do Warszawy i z powrotem w ciągu ostatnich dwóch lat zwiększyła się o 42 proc. W tym wzroście, swoich szans upatruje RegioJet. Trudno oszacować, jaki odsetek miejsc w pociągu PKP Intercity był zajęty. Od obsługi składu RegioJet dowiedzieliśmy się natomiast, że sprzedano nieco ponad 170 biletów na około 220 dostępnych.
Pociągi ruszyły punktualnie. Od każdego z przewoźników za darmo nasz reporter dostał wodę. W PKP był WARS, natomiast w RegioJet trzeba zamówić jedzenie do stolika. Ciasta, zupy, dania główne i przekąski kosztują od 2 do 12 zł. Przy zamawianiu przyszło jednak rozczarowanie. Zostały tylko nieliczne dania główne i pojedyncze przekąski. Pół godziny przed przyjazdem nasz reporter poprosił też o darmową kawę. Dowiedział się, że kuchnia jest wyłączana 40 minut przed dotarciem do celu.
- Podobało mi się to, że są stewardzi i można zamawiać jedzenie. Nie trzeba jeść w Warsie i iść do specjalnego wagonu, tylko przez aplikację i potem to jedzenie jest dostarczane na wybrane miejsce.
- Ceny są niskie tak, że aż nie wierzę w to. Sernik 6,50. Tak, to jest niewiarygodne
- mówili pasażerowie.
Pociąg PKP Intercity dotarł do celu punktualnie. Podróż trwała 2 godziny i 24 minuty. Skład RegioJet teoretycznie powinien jechać o 7 minut krócej, bo nie zatrzymuje się w Kutnie i Koninie. Nic z tego. Przed stacją Gułtowy spadło napięcie w sieci. Lokomotywa się zatrzymała i doszło do usterki. Pociąg stał blisko 60 minut. Od obsługi pociągu nasz reporter dowiedział się, że gdyby awaria była poważniejsza, musiałby czekać, aż z Warszawy przyjedzie nowa lokomotywa. RegioJet – w przeciwieństwie do PKP Intercity – nie ma swojej bazy w Poznaniu. Do celu pociąg dojechał z godzinnym opóźnieniem.
No ta usterka jeszcze się może zdarzyć, ale to żeby nie działały te kontakty, no to już mogliby poprawić, no bo to jednak zakładam, że już jest od jakiegoś czasu
- podsumowuje jeden z pasażerów. "I mogliby jeszcze umyć te pociągi, bo nasze polskie są czystsze. Czy z zewnątrz, czy z wewnątrz można by tutaj też coś poprawić. Daje 3 na szynach jako ocenę za te mało estetyczne wnętrza" - dodaje.