Poseł nie wierzy w wersję, według której były dyrektor ZDM-u Krzysztof Olejniczak zawiadomił policję, ale nie wiceprezydenta Wiśniewskiego.
Trudno wyjaśnić inaczej tę sytuację, bo proszę zwrócić uwagę, jak można mówić o lojalnym pracowniku Krzysztofie Olejniczaku i jak można mówić o transparentnych procedurach, jeśli ten, przez osiem miesięcy w zależności, kiedy była pierwsza informacja, nie poinformował Wiśniewskiego o korupcji
- mówi Wróblewski.
Dopytywany o dowody na ukrywanie przez władze miasta afery korupcyjnej, poseł Wróblewski stwierdził, że to nieprawdopodobne, by zwolniony wiceprezydent Wiśniewski chwalił współpracę z byłym szefem Zarządu Dróg Miejskich, gdyby ten w rzeczywistości nie powiedział mu o sprawie.
Poseł Wróblewski uważa, że gdyby sprawa wyszła na jaw w momencie gdy władze ZDM dowiedziały się o korupcji, a nie dopiero rok później po zatrzymaniu podejrzanego naczelnika, być może Jacek Jaśkowiak w ogóle nie wystartowałby w wyborach samorządowych w 2024 roku.