NA ANTENIE: DZIEŃ DOBRY WIELKOPOLSKO
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Mocno zakręceni Stonesi

Publikacja: 24.07.2026 g.08:12  Aktualizacja: 24.07.2026 g.08:18 Ryszard Gloger
Świat
Recenzja Ryszarda Glogera.
TheRollingStonesForeign - Okładka płyty
Fot. (Okładka płyty)

Spis treści:

    Może ktoś pamięta jak 20 lat temu wrzucano do internetu karykatury zdjęć zespołu The Rolling Stones? Muzycy po zejściu ze sceny, korzystali z kroplówek, siedząc na wózkach dla niepełnosprawnych. Żartowano sobie w ten sposób z wieku Micka Jaggera, Keitha Richardsa, jako ledwo zipiących staruszków rock and rolla. Puszczano nawet fałszywe plotki, że kiedy Stonesi udają grę na estradzie, za kulisami grają młodzi, sprawni muzycy. Dzisiaj bardziej sugestywnie tego typu rolki zrobi AI.

    Tymczasem angielski zespół pokazuje wszystkim prześmiewcom znowu „gest Kozakiewicza”. Po trzech latach od premiery płyty „Hackney Diamonds”, Stonesi wskakują na rynek muzyczny z albumem „Foreign Tonques”. Okładka płyty autorstwa Nathaniela Mary Quinna nawiązuje do legendy kapeli, w formie kolażu twarzy Micka Jaggera. Podobnie jak z poprzednią płytą, zespół przedstawia głównie premierowe utwory. W znacznym stopniu to kontynuacja sesji nagrań z czasów „Hackney Diamonds”. 14 nagrań na nowej płycie nie są jednak odrzutami, lecz świetnym zbiorem, bardziej jednorodnego materiału muzycznego. Stonesolodzy będą porównywać nową płytę do klasycznych pozycji z w dorobku angielskiej super grupy, czyli płyt z przełomu lat 70. i 80., takich jak „Some Girls”, „Tattoo You”. Wtedy można było zauważyć, że muzycy próbowali znaleźć się w środowisku, w którym bunt punk rockowej fali konkurował z rozlewającą się kulturą disco.

    Po trzech kwadransach przesłuchania, śmiało stwierdzam, że nagrania z krążka „Foreign Tongues” są syntezą najbardziej charakterystycznych cech muzyki zespołu The Rolling Stones. W kilku piosenkach wszystko zaczyna się od gitarowego riffu, w kilku odsłania się bluesowy fundament kompozycji lub powraca rock and rollowy drive, towarzyszący zdecydowanej większości repertuaru stworzonego przez kapelę przez 60 dekad. Pierwsze takty otwierającego utworu „Rough And Twisted” z bitem w stylu Status Quo, dojrzewa szybko do kapitalnego bluesa z harmonijką, jęczącą gitarą i fortepianem boogie. Jak dawniej na płycie dominuje szorstkie, brutalne i hałaśliwe brzmienie, z mocną sekcją rytmiczną i zniekształconymi dźwiękami gitar elektrycznych. Tu wyraża się bezkompromisowość weteranów rocka, którzy odcinają się od komputerowej technologii produkującej bezduszną muzykę dla młodego słuchacza. Kapitalnym przykładem zwariowanej jazdy a la Stonesi jest rock and rollowy numer „Hit Me In The Head”.

    Płyta jest niewątpliwym sukcesem produkcyjnym. Po raz drugi producentem płyty jest Andrew Watt, 35-letni fachowiec z ogromnym wyczuciem. Potrafił zachować estetykę klasycznego rocka i subtelnie scalić to z detalami z współczesnego popu i rapu. Co prawda Mick Jagger nie rapuje, lecz w kilku miejscach bardziej mówi niż śpiewa. Brzmienie gitarowe dominuje, lecz ograniczono partie instrumentalne, ładne i odmienne solówki gitary prezentują utwory „Ringing Hollow” „Back In Your Life”. W kilku piosenkach wyeksponowana jest harmonijka ustna a w „Divine Intervention” brzmienie nagrania wypełnia sekcja dęta. Świetnie są męskie chórki w kilku kawałkach. Pierwszy moment odprężenia daje piosenka „Ringing Hollow” trochę trącąca stylistyką country. W drugiej części płyty bardzo odświeżająco wypadają piosenka „Some Of Us” zaśpiewana przez Keitha Richardsa i wolna ballada „Back In Your Life” z subtelnym wokalem Micka Jaggera. Jest na płycie ciekawy utwór soulowy „In The Stars”, który Jagger śpiewa falsetem. Ciekawa jest wersja piosenki z repertuaru wokalistki Amy Winehouse „You Know I’m No Good”. Bez trudu Stonesi zachowali „czarny” charakter kompozycji. Na koniec akustyczny jump blues „Beautiful Delilah” przypomina o niewyczerpanej fascynacji źródłami afro amerykańskiej muzyki.  Płyta jest bardzo wyrównana, nie ma monumentalnych form jak na płycie „Hackney Diamonds” z udziałem Lady Gagi, chociaż są też goście specjalni jak Paul Mccartney, Stevie Winwood i Benmont Tench. Bardzo udana płyta, dużo energii i blues-rockowych barw. Stonesi górą!

    https://radiopoznan.fm/n/6638N1
    KOMENTARZE 0