To Robert E. Howard, który kochał książki od dzieciństwa, był nazywany molem książkowym i to było powodem naśmiewania się z niego przez rówieśników. Czytał, ale i pisał bardzo dobrze. Żył niestety bardzo krótko, zmarł w 1936 roku w wieku zaledwie 30 lat. I chociaż jego najbardziej znanym bohaterem jest właśnie wspomniany Conan, to był też autorem licznych opowiadań, nierzadko mrocznych.
"Dławiący horror" to zbiór jego opowieści, z których chyba najbardziej znane to "Gołębie z piekła rodem". Czytając właśnie tę historię chyba najbardziej "wszedłem" do tego świata. Czułem niepokój, kiedy dwaj bohaterowie wchodzą do opuszczonego, zakurzonego domu, kiedy nie zdecydowali się rozpalić w kominku, bo zbieranie drewna na opał w pobliskim lesie było zbyt niebezpieczne. No i późniejsza mroczna historia, której nie chcę zdradzać, związana z dziejami tego domu, jej mieszkańcami i morderstwem. A zło czai się, gdy bohaterowie zapadają w sen...
Potrafię sobie wyobrazić Alfreda Hitchcocka wędrującego autobusem dalekobieżnym przez Kalifornię, czytającego właśnie tę opowieść. Bo w czasie lektury towarzyszyły mi podobne emocje do tych, jakie miałem oglądając najlepsze filmy mistrza. A inna wielka postać, Stephen King miał określić "Gołębie z piekła rodem" jako jedno z najlepszych opowiadań grozy XX wieku.
Ale w tym zbiorze jest jeszcze więcej ciekawych historii, szczególnie polecam "Grozę na kurhanie" i "Czarny Kamień". Książkę klasyka amerykańskiej grozy zaprezentowało Wydawnictwo ZYSK i S-KA.