Przerabialiśmy to wiele razy. Wokalista znanego zespołu nagrywa płytę solową. To moment niepewności, kiedy mówimy: na dwoje babka wróżyła. Czasem to tylko skok w bok muzyka, który chce zrobić coś absolutnie własnego. W 1985 roku Mick Jagger, związany na stałe z zespołem The Rolling Stones zadebiutował jako solista na płycie: "She’s The Boss". Potem wszystko wróciło na stare tory i Mick Jagger szalał jak zawsze z kumplami z zespołu. Drugi wariant jest mniej optymistyczny. Gdy na rynku muzycznym pojawił się wspomniany album solowy Micka Jaggera, na wielkie wody wypłynęła również angielska grupa Marillion. Po kilku znakomitych płytach, wokalista i lider grupy Fish, jednak odszedł. Po krótkim czasie nagrał album „Vigil Of The Wilderness Mirrors”. Odtąd drogi muzyków Marillion i Fisha rozeszły się bezpowrotnie.
Jay Buchanan, wokalista amerykańskiej grupy Rival Sons, nagrał płytę solową „Weapons And Beauty”. Zespół jest dobrze znany w Polsce, koncertował u nas wielokrotnie i pewnie sympatycy Rival Sons pieszczą przynajmniej 8 podstawowych płyt w dyskografii kapeli. A teraz ta solowa płyta, która od pierwszych taktów muzyki przekonuje, że wchodzimy w zupełnie inny krąg muzyki. Jay Buchanan ma ciekawy głos, śpiewa intensywnie, z wielkim zaangażowaniem, lecz muzyka niewiele ma wspólnego z rockiem. 10 piosenek autorstwa Buchanana wprowadza słuchacza w rejony country, gospel i poetyckiej ballady. Od piosenki „Caroline” do końca płyty czujemy, że to bardzo osobisty przekaz, pełen emocji, czułości i wrażliwości. W kilku miejscach piosenki Buchanana przypominają te z płyt Chrisa Stapletona lub solowe propozycje Roberta Planta. Pierwsze nagrania mają klimat budowany głównie przez śpiew Buchanana i skromną instrumentację. Szybkie tempo i większy ładunek energii niesie dopiero utwór „Deep Swimming”. Wokalista wraca z nostalgią do dzieciństwa, do czasów beztroski. Prawdziwym majstersztykiem jest następna kompozycja „Sway”. Na początku wokaliście towarzyszy tylko akompaniament gitary akustycznej a dalej rozwija się długa fraza i ballada przeobraża się niemal w hymn. Jay Buchanan odkrywa w tym nagraniu siłę i bogactwo swojej wokalistki. To już nie jest tylko frontman popularnej grupy rockowej, lecz artysta wysokich lotów. Podobnie silnym punktem płyty, jest piosenka tytułowa na zakończenie. W tym przypadku Jay Buchanan śpiewa z akompaniamentem fortepianu i znowu jest to silny, przejmujący przekaz.
Płytę wyprodukował Dave Cobb, specjalista od czystych, naturalnych brzmień, autentycznej szorstkości i specjalnej aury dźwiękowej. Na albumie „Weapons And Beauty”, ta szczerość przekazu została znakomicie ujęta. Nie wiem jak potoczy kariera Jay’a Buchanana. Kilka piosenek z pewnością trafi na listy przebojów, np. „Great Divide”. Dla mnie Jay Buchanan paradoksalnie właśnie wyszedł z cienia swojego zespołu. Wielu sympatyków Rival Sons, może uznać to wydawnictwo za zawód lub zdradę. Moim zdaniem Jay Buchanan dopiero teraz pokazał na co go stać. Płyta „Weapons And Beauty” jest dowodem z jak znaczącą osobowością mamy do czynienia.