Zapamiętano go przede wszystkim jako charyzmatycznego organizatora spotkań modlitewnych na Polach Lednickich, dokąd w najlepszych latach przybywało nawet sto tysięcy uczestników. Miał niezwykły talent mówienia do ludzi - barwnie, przekonująco, z pasją. Dzięki temu zarówno młodzi, jak i starsi angażowali się w jego przedsięwzięcia, a dla nas, radiowców, był rozmówcą, do którego zawsze chętnie się wracało.
Autorzy książki podkreślają jednak, że duchowa strona jego posługi była równie ważna, jak ta organizacyjna. Do Zakonu Kaznodziejskiego wstąpił już w latach 70., długo przed słynnymi spotkaniami lednickimi. Pracował z młodzieżą szkół średnich, później ze studentami. Był kaznodzieją, pisarzem, publicystą - człowiekiem ogromnej erudycji, zaczynającym i kończącym dzień z książką w ręku. Punktem przełomowym jego biografii stało się pierwsze spotkanie lednickie 2 czerwca 1997 roku.
Jedna z autorek, Joanna Kubaszczyk, zwraca uwagę, że życie ojca Jana było darem: dla młodych, starszych, no i dla Kościoła.
Z kart książki wyłania się również obraz prozaika, myśliciela czerpiącego z Norwida, człowieka zanurzonego w Biblii i w literaturze. Jednocześnie, w czasach lednickich pochłonięty był tyloma obowiązkami, że rozmowa z nim bez dzwoniącego telefonu była prawie niemożliwa.
Ci, którzy go znali, z pewnością odnajdą w książce wiele faktów i epizodów, o których nie mieli pojęcia. Jego życiorys był bowiem niezwykle bogaty, pełen energii, pomysłów i nieustannego ruchu.
Na koniec osobista refleksja: w 2004 roku, jadąc jako młody reporter na odpust w Tulcach, wiedziałem, że będzie tam ojciec Jan. Bardzo chciałem z nim porozmawiać, choć jednocześnie bałem się podejść do kogoś tak znanego. Okazało się, że zupełnie niesłusznie. Ojciec Jan był otwarty, serdeczny i zawsze gotów do rozmowy. Później przekonywałem się o tym wielokrotnie.