Branża handlowa posługuje się pojęciem ubytku magazynowego, na który składają się kradzieże klientów, nieuczciwość pracowników, błędy administracyjne oraz straty w łańcuchu dostaw. Według raportów ECR Retail Loss oraz Global Retail Theft Barometer wskaźnik ten utrzymuje się zazwyczaj między 1% a 2% obrotu sklepu, a w segmentach o szczególnie podatnym asortymencie może nawet przekroczyć 3%. Dla sklepu z rocznym obrotem 5 mln zł to niekiedy strata rzędu 50–150 tys. zł rocznie. Warto podkreślić, że to kwota większa niż całkowity koszt wdrożenia systemu zabezpieczeń!
Najbardziej narażone na kradzież są drogie kosmetyki, alkohole wysokoprocentowe, akcesoria elektroniczne, markowa odzież oraz suplementy diety. Produkty te mają niewielkie rozmiary, mieszczą się w niewielkich torbach i często ich kradzież pozostaje niezauważona.
Punktem wyjścia jest rzetelna inwentaryzacja koncentrująca się na porównaniu stanu księgowego z faktycznym towarem na półce. Różnica między tymi wartościami może być punktem odniesienia, choć nie cała strata wynika z samej kradzieży. Często występują błędy w przyjęciu dostaw, niewłaściwym skanowaniu na kasie czy upływie terminów ważności. Po zbiorczym wyliczeniu warto przeprowadzić segmentację według kategorii produktowych oraz godzin największych rozbieżności.
Pomocnicza może się okazać analiza ruchu klientów w zestawieniu z liczbą paragonów, ujawniająca godziny szczytowego ryzyka. Dopiero taki audyt pozwala określić, jaki budżet na zabezpieczenia jest uzasadniony.
Najszerzej stosowanym mechanizmem ochrony są systemy EAS w retail (Electronic Article Surveillance). Towar oznacza się zazwyczaj etykietą lub klipsem, które reagują na pole wytwarzane przez bramki przy wyjściu, a próba wyniesienia nieopłaconego produktu uruchamia alarm. Na rynku dostępne są zazwyczaj trzy technologie różniące się częstotliwością pracy i zasięgiem detekcji.
Bramki radiowe RF (8,2 MHz) są ekonomiczne w eksploatacji oraz dobrze sprawdzają się w sklepach odzieżowych, drogeriach i aptekach. Bramki akustomagnetyczne AM (58 kHz) oferują większy zasięg detekcji oraz lepszą odporność na zakłócenia, dzięki czemu radzą sobie przy szerokich wejściach. Bramki elektromagnetyczne EM są wybierane głównie w bibliotekach, aptekach i marketach budowlanych, gdzie etykiety są wielokrotnie aktywowane i dezaktywowane. Coraz popularniejsze są też rozwiązania hybrydowe, łączące pole EM z RF. Szczegółowe katalogi technologii oraz konkretnych modeli można znaleźć u wyspecjalizowanych dostawców, czego przykładem są kompletne systemy antykradzieżowe do sklepów dostępne na stronie nova.com.pl
Zazwyczaj profesjonalny montaż systemu EAS zaczyna się od wizji lokalnej, podczas której technik mierzy poziom zakłóceń elektromagnetycznych. Sprawdza także, czy bliskość transformatorów, oświetlenia LED, drzwi automatycznych lub stalowych regałów może destabilizować pracę bramek, a w skrajnych przypadkach wymusza zmianę technologii lub zastosowanie ekranowania bocznego. Po uruchomieniu trzeba przeprowadzić testy detekcji oraz skalibrować czułość, ponieważ ustawienia zbyt wysokie generują fałszywe alarmy, prowadzące z czasem do tzw. zmęczenia alarmowego, gdy personel przestaje reagować na sygnały.
Sama bramka przy wyjściu nie zapewni pełnej ochrony, dlatego zapobieganie kradzieżom w sklepach powinno być projektowane jako układ kilku współpracujących warstw. Pierwsza obejmuje oznaczenie towaru: etykiety dla produktów małogabarytowych, klipsy dla tekstyliów, klipsy butelkowe dla alkoholi oraz safery i zabezpieczenia kabelkowe dla elektroniki. Druga to system bramkowy z detektorami toreb aluminiowych. Trzecim elementem jest monitoring CCTV pozwalający odtworzyć i udokumentować zdarzenia. Czwartą warstwą jest organizacja przestrzeni sprzedażowej, czyli eliminacja martwych punktów oraz ustawienie regałów z najbardziej kradzionym towarem w polu widzenia kasy.
Na końcu warto także uwzględnić obecność przeszkolonego personelu rozpoznającego podejrzane zachowania i asertywnie reagującego na alarm. Dopiero zsumowanie tych warstw daje efekt odstraszający, ponieważ doświadczeni sprawcy oceniają ryzyko po kilku sekundach obserwacji.