Związki rocka z klasyką, folkiem i jazzem spowodowały zróżnicowanie oferty muzycznej, z jednej strony Jethro Tull, z drugiej Emerson, Lake And Palmer, a dalej Soft Machine i Gentle Giant. Mijały lata, dochodziły kolejne formacje z oryginalnymi propozycjami. Nurt płynął wartko i dzisiaj korzystamy z jego bogactwa i żywotności.
Koncert szwedzkiego zespołu The Flower Kings w Poznaniu przed wielu laty, pozostawił niezatarte wspomnienia i emocje. Odtąd każdą nową płytę zespołu i te w których brał udział lider zespołu Roine Stolt, musiałem mieć w zbiorach. Tegoroczna płyta The Flower Kings nosi tytuł „Love”. To długa muzyczna podróż, która trwa ponad 70 minut. Już na wstępie nie polecam wszystkim niecierpliwym, łatwo nudzącym się bogatszymi formami, gdzie na ładną melodię trzeba trochę poczekać, gdzie muzyka raz cichnie lub gwałtownie wzbiera, gdzie wreszcie poziom gry instrumentalnej dowodzi, że słuchamy mistrzów. Akcja rozgrywa się pod dyktando solowej gitary Stolta i instrumentów klawiszowych Lalle Larssona. Prawdę mówiąc cała piątka muzyków wnosi wiele do ostatecznej formy płyty. Partie wokalne dzielą dwaj muzycy Hans Froberg i Roine Stolt. W tak dużej przestrzeni czasowej zadziwia mnogość wątków melodycznych, które jak paciorki spinają w całość płytę.
Zespołowi udało się połączyć typowe elementy własnej muzyki z nowoczesnymi rozwiązaniami, chociaż nie jest ich zbyt wiele. Muzyka jest rozlewna i często prowadzona w wolnym tempie. Nawet bardziej dynamiczne, szybsze utwory nigdy nie osiągają gwałtownego poziomu ekspresji. Wśród krótszych utworów wyróżnia się instrumentalny „Kaiser Razor”, pełen akcentów rytmicznych. Z kolei impresjonistyczny na początku numer „Burning Both Edges” (z pozoru spokojny) prowadzi do wspaniałej solowej partii gitary. Zwieńczeniem płyty jest 10-cio minutowa kompozycja „Considerations”.
Atmosfera muzyki na tej bardzo długiej płycie utrzymuje się na średnim poziomie z dominantą harmonii struktur dźwiękowych. Elementem wprowadzającym łagodny ton jest wyważona strona wokalna. Bardziej osłuchani odbiorcy znajdą w tym przypadku asocjacje z twórczością zespołu The Beatles, a szczególnie z kompozycjami i śpiewem Paula McCartney’a. Charakter muzyki ściśle wiąże się z warstwą literacką. Teksty dotykają filozoficznej i religijnej natury miłości.
Nawet jeśli nie znajdziemy na tej płycie niczego zaskakująco odkrywczego, to kompleksowość muzyki zespołu, aranżacje i perfekcja wykonania sprawiają, że płyty „Love” słucha się z dużą przyjemnością.