NA ANTENIE: LIVING AFTER MIDNIGHT/JUDAS PRIEST
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Strzał w dziesiątkę - recenzja Ryszarda Glogera

Publikacja: 06.10.2023 g.13:01  Aktualizacja: 06.10.2023 g.11:55 Ryszard Gloger
Poznań
Przez wiele lat zespół Dave Matthews Band znaliśmy z rewelacyjnych płyt. Formacja powstała na początku lat 90. w stanie Wirginia z inicjatywy wokalisty, autora piosenek i gitarzysty Dave’a Matthewsa.
Dave Matthews Band „Walk Around The Moon” - okładka płyty
Fot. okładka płyty

Począwszy od pierwszych koncertów w kampusach uniwersyteckich, grupa zdobyła uznanie wśród bardziej wyrobionych kręgów odbiorców. Dość wcześni stało się jasne, że tej kapeli nie chodzi o tani poklask i szybkie zarabianie kasy na komercyjnej muzyce. Kiedy wielkie wytwórnie płytowe zwietrzyły interes, Dave Matthews Band podpisał kontrakt z dużym wydawnictwem RCA Victor. Nagrany już dla nowego wydawcy album „Under The Table And Dreaming”, osiągnął status wielokrotnie Platynowej Płyty z nakładem ponad 5 milionów egzemplarzy tylko w USA.

Po paru latach funkcjonowania na rynku, muzycy wypowiedzieli wojnę piratom fonograficznym, którzy wypuszczali nielegalnie koncertowe nagrania kapeli. A to właśnie żywe koncerty okazały się prawdziwym magnesem w przypadku Dave Matthews Band. Mało było zespołów, które wypadałyby tak fantastycznie na trasach koncertowych jak oni. Każdy występ był inny, dzięki spontaniczności muzyków i ich umiejętnościom instrumentalnym – te same utwory nabierały różnej formy.

Po raz pierwszy Dave Matthews Band zagrał w Polsce w październiku 2015 roku w Ergo Arenie w Gdańsku. Magazyn Jazz Forum nie krył wówczas entuzjazmu tytułując artykuł „Dave Matthews Band nareszcie w Polsce!”. Trzy lata później w marcu 2019 roku amerykańska kapela znowu wystąpiła u nas, w Warszawie na Torwarze.

Właśnie ukazał się album zespołu zatytułowany „Walk Around The Moon”, a 17 kwietnia 2024 roku Dave Matthews i jego koledzy, przyciągną tysiące fanów, którzy nie przegapią takiej okazji koncertowej. Nowa płyta jest doskonałą zachętą do uczestnictwa w tym wydarzeniu. Kapela proponuje świetną muzykę, jak zawsze o rockowych fundamentach, daleką od szablonów i epatowania prostackimi chwytami. Już same kompozycje odkrywają bardziej skomplikowane formy, w których jeśli pojawiają się refreny lub powroty tych samych wątków, nigdy nie są natrętnie powtarzane i nie mają za zadanie wpadać łatwo w ucho odbiorcy. Jak zwykle uderza obszerne brzmienie muzyki, wynikające z dużego nasycenia instrumentami. Są to zarówno instrumenty dęte, instrumenty klawiszowe, jak i ofensywnie wykorzystywane gitary.

W muzyce Dave Matthews Band jest ciągle obecny rytmiczny puls, często określany jako groove. W połączeniu z wewnętrznym napięciem piosenek, generowanym przez skoki dynamiczne, zwroty melodyczne i tworzenie różnych nastrojów, poddajemy się wielorakim bodźcom dźwięków i nastrojów. W śpiewie Dave’a Matthewsa jest ta niepowtarzalna nutka melancholii i łagodność, a z drugiej strony gwałtowna wybuchowa ekspresja. Żadna z 12-tu piosenek na płycie nie przebiega liniowo, w tym samym tempie, rytmie i nastroju. Odbiorca nie wie czego może się spodziewać za kilka następnych taktów. Nie sposób nie ulec wdziękowi tak intrygująco konstruowanej muzyki. Jak zwykle duże wrażenie robi śpiew Dave’a Matthewsa, te zwodnicze linie melodyczne i skoki interwałowe, z ulubionym przez wokalistę wykorzystywaniem falsetu.

Na płycie „Walk Around The Moon” nie ma słabych utworów, wciśniętych na siłę. Natomiast jest wiele, które skłaniają do ponownego odsłuchania. Na początek pojawia się tytułowy kawałek, lekko rozkołysany rytmicznie, w bluesowym klimacie i w kilku momentach o big bandowym wymiarze. Łagodną stronę muzyki podkreśla zastosowany flet. Tony orientalnej muzyki wypełniają nagranie „Madman’s Eye”, co kończy się dynamicznym spiętrzeniem instrumentalnym. Dalej jest jeszcze ciekawiej, bo kiedy wydaje się, że piosenki „Looking For A Vein” i „The Ocean And The Butterfly”, wprowadzą błogi spokój przy akompaniamencie miękkiej gitary akustycznej i lirycznych wejść saksofonu, te jazzowe klimaty wypiera bardziej ofensywny utwór „It Could Happen”. Z kolei „Something To Tell My Baby” cechuje intymny śpiew, po czym dla kontrastu nagranie „After Everything” ożywia płytę klimatem zabawy i luzu. Utwór „The Only Thing” bogactwem brzmienia, szczególnie sekcji dętej, przypomina najlepsze czasy jazz-rockowych eksperymentów grupy Blood, Sweat And Tears.

Recenzowana płyta jest rodzajem huśtawki nastrojów i emanuje ładunkiem emocji, od tych najbardziej delikatnych po te spontaniczne i wybuchowe. Dave Matthews Band przygotował następną porcję wyrafinowanej muzyki, z wysublimowanymi brzmieniami i aranżacjami, na które stać tylko tak wytrawnych muzyków jak ta amerykańska kapela. Pod tym względem ta płyta jest inna w stosunku do poprzednich. Czuć dojrzałość, namysł, harmonię wykorzystanych środków. To już nie są naładowani energią muzycy, którzy idą na żywioł i chcą chojrakować na scenie. Ta 10-ta studyjna płyta Dave Matthews Band jest rzeczywiście artystycznym strzałem w dziesiątkę.

https://radiopoznan.fm/n/ULiPGF
KOMENTARZE 0