NA ANTENIE: Mała czarna
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Urok współczesnego bluesa - recenzja Ryszarda Glogera

Publikacja: 03.10.2025 g.13:01  Aktualizacja: 03.10.2025 g.11:22 Ryszard Gloger
Poznań
Jeden z gigantów bluesa Willie Dixon wykonywał utwór zatytułowany „I Am The Blues” („Jestem bluesem”). Nie była to tania przechwałka czy chwyt marketingowy. To czego dokonał na bluesowej niwie Willie Dixon, potwierdziło tak sformułowane stwierdzenie. Jestem pewien, że wspomniany utwór mógłby zaśpiewać również Christone Kingfish Ingram i mimo młodego wieku byłby wiarygodny.
Christone Kingfish Ingram „Hard Road” - okładka płyty
Fot. okładka płyty

Spis treści:

    Urodził się w Clarksdale w Delcie Mississippi, w kolebce bluesa, miejscu w którym zaczynały się kariery wielu bluesmanów. Kingfish ma 26 lat i jest od kilku lat jednym z najbardziej podziwianych i aktywnych gitarzystów. To wręcz niesamowite, że chłopak dorastający w czasach hip hopu i r’n’b, poczuł siłę bluesa, muzykę swoich przodków. Już jako nastolatek zachwycił bardzo stylową grą na gitarze i dojrzałym śpiewem. W wieku 18 lat był główną gwiazdą jubileuszowego festiwalu bluesa w Saint Louis. Wkrótce trafił do telewizji i na sesję nagrań, zaproszony przez gitarowego giganta Erica Galesa. Mając 20 lat Christone Ingram zadebiutował płytą „Kingfish”. Później jego kariera nabrała przyspieszenia, były nominacje do nagrody Grammy, pierwsza statuetka laureata, koncerty z zespołem The Rolling Stones i Buddym Guy’em.

    Jest rok 2025, Kingfish nagrał czwartą z kolei płytę i jednocześnie pierwszą we własnym wydawnictwie Red Zero Records. Zanim napiszę parę zdań o nowej płycie, warto zauważyć jak szybko muzyk postanowił kontrolować karierę i zdobyć niezależność. Wielki show biznes nie lubi artystów, na których nie można zarobić. Tytuł płyty „Hard Road” (Ciężka droga) sugeruje, że wyznaczanie własnej ścieżki artystycznej nie jest usłane różami. Już sam proces nagrywania 11 utworów, to podróż po wielu studiach nagrań w trzech stanach, Mississippi, Tennesse i Kalifornii.

    Od strony twórczej płyta jest zestawem utworów skomponowanych przez samego Kingfisha, wspólnie z perkusistą i znanym producentem Tomem Hambridge’m. Ponieważ płyta powstawała etapami, część nagrań wyprodukowali także Patrick Hayes, Nick Goldstoni i sam Christone Kingfish Ingram. Gitarzysta opowiada w kolejnych utworach swoją historię, dokonuje wiwisekcji, próbuje zdefiniować najważniejsze wartości w życiu oraz spojrzeć z większą empatią na ludzi z otoczenia. Pod wieloma względami płyta jest dużą polaryzacją. Utwory brzmią bardzo nowocześnie, dynamicznie, z dużym ładunkiem rytmiki funky. Z drugiej strony króluje melodyka, delikatność i klimat tradycyjnego bluesa. Słychać także większą różnorodność, jakby muzyk chciał udowodnić, że nie podąża bezwiednie w głębokich koleinach bluesa.

    Na płycie są utwory blues-rockowe, soulowe, r’n’b, jazzujące. Kingfish przechodzi z elegancją i łatwością z jednej stylistyki w drugą. W nowych nagraniach łatwo usłyszeć bardzo dojrzałego muzyka, który wie kiedy utwór powinien być zwarty i konkretny, a kiedy może pozwolić sobie na dłuższe solo i wyszumieć się instrumentalnie. Nie ma wątpliwości, że Kingfish penetruje nowe obszary muzyki.

    Rewelacyjny jest blues-rockowy utwór „Crosses” z solem gitary z wykorzystaniem efektu wwal wah. Czasem słychać efekty lekcji wyniesionych ze współpracy z mistrzami gitary, takimi jak Joe Bonamassa, Eric Gales i Buddy Guy. W nagraniu „Voodo Charm” Kingfish sięga po język muzyki Jimiego Hendrixa. Bardzo ekscytujący jest utwór „Back To LA” z agresywną linią gitary i soulowymi chórkami żeńskich głosów. Z kolei blues „Clearly” utrzymany jest w konwencji soulowo-bluesowej, podobnej do nagrań Steviego Wondera. Wielki potencjał komercyjny ma ballada r’n’b „Nothin’ But Your Love”.

    Brzmienie gitary dominuje na płycie, wsparte tłem instrumentów klawiszowych. Na trzeciej płycie studyjnej Kingfisha łatwo zauważyć zmianę w koncepcji reżyserii dźwięku. Nagrania mają więcej przestrzeni i dynamiki. Dla słuchaczy, którzy podchodzą z dystansem do otwartej formuły bluesa z wyraźnym oddechem współczesności, zamykający płytę akustyczny blues „Memphis”, będzie dowodem, że gitarzysta zawsze wraca do rodzinnych stron.

    https://radiopoznan.fm/n/8yAoHS