Minister Motyka w Miejskiej Górce: "Bardzo ważne miejsce na energetycznej mapie Polski”
W zakładzie o powierzchni około 500 metrów produkowano kotły stalowe. W środku znajdowały się maszyny, a także kilkaset litrów łatwopalnych substancji: farb oraz rozpuszczalników.
"Na miejsce przyjechał nadzór budowlany, lecz dziś decyzja o przyszłości obiektu nie zapadnie" - powiedział Radiu Poznań inspektor nadzoru budowlanego Tadeusz Lisiecki.
Cały czas trwa dogaszanie pożaru. Dopiero po uporządkowaniu całego obiektu przeprowadzimy dodatkowe czynności i wówczas ocenimy, czy jest potrzebna ekspertyza i ewentualnie w jakim zakresie oraz czy obiekt należy rozebrać, czy będzie mógł być przywrócony stan pierwotny
- przyznał Tadeusz Lisiecki.
Inspektor Lisiecki dodaje, że straty są duże. Spaliła się całkowicie drewniana konstrukcja dachu, która częściowo była pokryta blachą, a częściowo eternitem.
Ponowna kontrola odbędzie się najprawdopodobniej po weekendzie. Trwa ustalanie przyczyn pożaru.