NA ANTENIE: 14:05 GODZ Z REPORTAZEM zgr/
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Agresja i awantury w kolejce do lekarza

Publikacja: 09.06.2015 g.12:20  Aktualizacja: 09.06.2015 g.13:28
Poznań
Czy zdarzyło się Państwu zdenerwować podczas wizyty u lekarza? Czy to prawda, że w poczekalniach i na oddziałach ratunkowych dochodzi do awantur, a nawet rękoczynów?
w poczekalni lekarskiej, przychodnia, poradnia - Radio Merkury - Fotolia.pl
/ Fot. Radio Merkury (Fotolia.pl)

Spis treści:

    Lekarze się skarżą, ale pacjenci też mają do nich żal - za brak empatii. Czy byli Państwo świadkami nerwowych zachowań w szpitalu albo w przychodni? Co doprowadza do takich sytuacji? Komu bardziej brakuje wrażliwości? Co najbardziej denerwuje w czasie takich wizyt? Czy lekarze i pacjenci mogliby sobie nawzajem pomóc, by w placówkach służby zdrowia było spokojnie? Komu szybciej puszczają nerwy? Co takiego irytującego dzieje się w przychodniach?

    Skąd się bierze nadmierna nerwowość w czasie wizyt u lekarzy? Okazuje się, że to co kiedyś bywało rzadkim przypadkiem, dziś staje się codziennością i w czasie spotkania pacjenta z lekarzem coraz częściej dochodzi do nieprzyjemnych sytuacji. Z badań przeprowadzonych w przychodniach wynika, że prawie 70 procent lekarzy skarży się na niemiłych pacjentów i doświadcza z ich strony agresji, przede wszystkim słownej. Z drugiej strony do biura rzecznika praw pacjenta dociera coraz więcej skarg pacjentów na mało troskliwe, nieżyczliwe zachowanie personelu lekarskiego. Dlaczego tak się dzieje? Co powoduje takie sytuacje? Czy Państwo też się ostatnio zdenerwowali u lekarza? Może byliście świadkami takiego zdarzenia?

    Sytuacja jest szczególna bo mówimy przecież o chorych, zmęczonych ludziach, którzy szukają pomocy u specjalistów, do takich zadań powołanych. Komu bardziej brakuje wrażliwości? Jak lekarze i pacjenci mogliby sobie nawzajem pomóc? Do awantur i nerwowych sytuacji dochodzi przede wszystkim na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych, gdzie pacjenci często wiele godzin czekają na pomoc. Jak mówi ordynator SOR-u w szpitalu przy ul. Szwajcarskiej w Poznaniu dr Jacek Górny, złość okazują nie tylko pacjenci, ale też członkowie ich rodzin.

    Z drugiej strony to pacjenci skarżą się na personel. Piszą i dzwonią do Warszawy do Rzecznik Prawa Pacjenta Barbary Kozłowskiej. Z roku na rok liczba skarg, które wpływają do tego biura, rośnie. Skąd bierze się nadmierna nerwowość w lekarskich przychodniach i gabinetach? Podobno coraz częściej można być świadkiem tzw. pyskówki miedzy personelem a pacjentami? Dochodzi też do rękoczynów. Coraz więcej lekarzy skarży się na pacjentów, coraz więcej skarg spływa na lekarzy. Przypadków jest mnóstwo.

    Rzecznik Praw Pacjenta podkreśla, że nieprzyjemne, nerwowe sytuacje w przychodniach czy szpitalu mogą być wynikiem złej organizacji pracy. Brak wrażliwości, empatii to nasza bolączka. Lekarze muszą być bardziej troskliwi i życzliwi - uważa prezes Stowarzyszenia Primum Non Nocere, Adam Sandauer.

    Jacy pacjenci sprawiają największy kłopot? Dr Eryk Matuszkiewicz pracuje w szpitalu Raszei w Poznaniu. Trafiają do niego ludzie, którzy są pod wpływem różnych środków odurzających. Ale jak mówi, ostatnio nie tylko ci pacjenci potrafią wyładować na nim swoją złość.

    Najczęściej na ataki pacjentów są narażeni ratownicy pogotowia i pielęgniarki. To oni są na tym pierwszym froncie. Jak mówią, pacjenci często nie rozumieją, że np na oddziale ratunkowym pierwszeństwo mają ci, którym rzeczywiście ratuje się życie. I dlatego zdarza się, że lekarze wzywają policję.

    Mamy kiepską opiekę zdrowotną, za mało jest lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników służby zdrowia. Co więc można zrobić, by poprawić relacje lekarz - pielęgniarka - pacjent? Dr Krzysztof Kordel przez trzy lata był Rzecznikiem Praw Lekarzy. Jego zdaniem można poprawić na pewno sytuację na oddziałach ratunkowych, gdzie do nieprzyjemnych sytuacji dochodzi często.

    Pacjenci wysyłają skargi, a lekarze, którzy zostali brutalnie zaatakowani, idą do sądu. W tym czasie w całym kraju prawomocnymi wyrokami zakończyło się 12 spraw przeciwko pacjentom czy członkom ich rodzin. Serwis konsylium24.pl przeprowadził ankietę dotyczącą agresji pacjentów w stosunku do lekarzy. Wyniki są szokujące: 69% lekarzy w Polsce doświadczyło w ciągu ostatniego roku agresji ze strony pacjentów, 6% lekarzy padło ofiarami zarówno agresji słownej jak i fizycznej, 61% lekarzy było ofiarami agresji słownej, 2 % lekarzy było ofiarami agresji fizycznej. Sondaż przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 1002 lekarzy.

    Co najbardziej denerwuje pacjentów w przychodniach? Czego boją się lekarze? Czy rzeczywiście coraz częściej dochodzi do awantur w przychodniach lekarskich? Jakie są przyczyny tej nerwowości? Czy byli Państwo świadkami jakiejś nieprzyjemnej sytuacji? Komu bardziej brakuje wrażliwości - pacjentom czy personelowi? Jak lekarze i pacjenci mogliby sobie nawzajem pomóc?

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 7
    pacjent 15.11.2015 godz. 13:12
    A co ma zrobić bezsilny pacjent, którego lekarz bezceremonialnie oszukuje na lekach wpisując najdroższe na rynku? Gdzie się po skarżyć?
    Taka sytuacja ma miejsce np. w Tychach w przychodni na Sikorskiego 101.
    Grzegorz 09.06.2015 godz. 12:46
    Lekarze, pielęgniarki, czy osoby pracujące w rejestracji nie szanują swojej pracy, więc dlatego są tacy opryskliwi i nieuprzejmi. Oni są dla pacjentów, ale oni też chcą mieć święty spokój a nie kolejki ludzi!
    zenek 09.06.2015 godz. 12:43
    Ale co za głupoty mówił ten facet co dzwonił? Ja płacę za ubezpieczenie więc należy mi się pomoc i opieka. Tak samo jak mam gwoździem przebitą stopę. Co mam z takim urazem zrobić np. w sobotę? Czekać na domowego w poniedziałek? Sam się leczyć? A za zakażenie i zwolnienie z pracy kto mi zapłaci? Skoro jestem ubezpieczony należy mi się opieka, najwyżej - jeśli trafiłem do złego lekarza - lekarz może mnie odesłać i powiedzieć - pan z przebitą stopą gwoździem - do dermatologa, pani z zawałem - do kardiologa, pani z widelcem w głowie - do gastrologa. Potem zajmie się nim prokurator. I oczywiście sąd, który go uniewinni po zapoznaniu się z opinią biegłych-lekarzy.
    ja 09.06.2015 godz. 12:43
    Mieszkam w małym, powiatowym mieście. I nawet w takiej mikrospołeczności zdarzają się wybitni lekarze (przykład pediatry dra Ryszarda Surmy, o którym rodzice małych pacjentów piszą tylko dobre komentarze! Ponadto był On nominowany na Wielkopolanina roku – to o czymś świadczy!) ale i tacy, przy których człowiekowi nerwy puszczają. Wiadomo, że choroba sama w sobie jest dyskomfortem i pacjent oczekuje, że służba zdrowia ulży mu w cierpieniu. Czekanie w gigantycznych kolejkach na lekarza, który spóźnia się do pracy 2 godziny, przyjmowanie w godzinach służby w ramach NFZ w pierwszej kolejności „prywatnych” pacjentów, może rodzić frustrację! A wystarczyłaby dobra organizacja, jak to ma miejsce w większości prywatnych gabinetów – rezerwowanie wizyt na godziny, przysyłanie sms-ów w razie opóźnień itd. Ponadto pracy lekarza nie można traktować jako zwykłego zajęcia. To praca z ludźmi, która wymaga empatii, cierpliwości i czasu, którego niestety lekarze nie mają zbyt wiele dla pacjenta:(
    Paweł 09.06.2015 godz. 12:35
    Dodam, że lekarze są niezadowoleni, bowiem przychodzi do nich dużo ludzi a lekarz nie chce aby pacjenci "zawracali mu gitarę". Lekarz (czy urzędnik, kasjer, sprzedawca, kelner...) chce odbębnić swój czas pracy, skasować pieniążki i iść do domu.
    Co my pacjenci zawracamy gitarę lekarzom w czasie ich dyżuru, skoro jaśnie pan lekarz chce odpocząć (lub wyspać się w nocy podczas nocnego dyżuru).
    Lekarze w naszym kraju są roszczeniowi, czują się o wiele wyżej niż pionek pacjent. Lekarz może wszystko w Polsce, a chory pacjent musi się prosić o wizytę aby jaśnie pan go przyjął.
    unikający lekarza 09.06.2015 godz. 12:29
    Za mało lekarzy i ciągle ich nie kształcimy. Lata mijają a my ciągle nie kształcimy ich, a zapotrzebowanie jest ogromne. Żadnego wolnego rynku usług (prywatnych) i żadnej konkurencji nie ma, bo brak lekarzy. I oni nie czują się służbą, tylko czują się królami, bossami, patrzą na pacjentów (klientów) z góry, traktują ich jako zło konieczne. Lekarze z misją to wyjątki, wielu ma o sobie zbyt wysokie mniemanie, a jakości ich usług nikt nie weryfikuje. Mówią o lekarzach przyjmujących prywatnie. Owszem w szpitalach są lekarze w porządku. A prywatnej przychodni wizyta kosztuje 100 zł - za 5 minutowe zajrzenie do ucha! Czy urząd skarbowy o tym wie?
    Paweł 09.06.2015 godz. 12:28
    NFZ jak i cała służba zdrowia to jeszcze pachnie głębokim PRL-em i póki co w najbliższych 10 latach nic się nie zmieni, póki nie zostanie rozwiązany problem z kolejkami w przychodniach.
    Po drugiej stronie barykady są pacjenci, którzy de facto cierpią także na niedobór lekarzy i na zbyt małe ilości godzin wizyt lekarzy w przychodniach. Kolejki wtedy tworzą się dość spore, szczególnie w przypadku jakiś epidemii.
    A co do irytacji pacjentów i lekarzy to jest to prosta sprawa. Człowiek jest zwierzęciem, a jak zwierzęta zachowują się gdy jest ich nadmiar w jednym miejscu? Stresem, agresją, brakiem zaufania Ponadto jesteśmy jeszcze jesteśmy osłabieni chorobą i chcemy jak najszybciej załatwić sprawę u lekarza i wszystko się razem nakłada w jedną całość. Podobnie zachowujemy się przed świętami na zakupach w zatłoczonych centrach handlowych, w korkach, w kolejkach do kas biletowych i tak samo jest na całym świecie.
    Póki nie zmieni się system działania w NFZ to będzie cały czas tak samo. A że ludzie są nieżyczliwi, to tak samo lekarze czy pielęgniarki również są nieżyczliwi.