To oczywiście fake news. Rzecznik Aresztu Śledczego w Poznaniu Hubert Urbański powiedział Radiu Poznań, że taka sytuacja nie miała miejsca, podobnie, jak pojawiające się informacje, że na terenie zakładu karnego w Koziegłowach miało rzekomo dojść do masowego zatrucia narkotykami.
Rzecznik aresztu powiedział nam, w okresie od 25 stycznia do 6 lutego na teren zakładu w Koziegłowach, który jest oddziałem zewnętrznym Aresztu Śledczego w Poznaniu, 5 razy przyjechały karetki pogotowania, ale nie było to w tym samym czasie, tylko w kilku różnych dniach. Karetki były wzywane: 27 stycznia, 1 lutego, 2 lutego i 4 lutego. Drugiego lutego karetka dwa razy przyjeżdżała do tego samego osadzonego.
Wszystkie interwencje były związane z koniecznością zapewnienia osobom pozbawionym wolności pomocy medycznej, jednak żadna z interwencji nie dotyczyła podejrzenia zażycia przez któregokolwiek z osadzonych narkotyków lub innych środków o działaniu odurzającym
- tłumaczy rzecznik aresztu.
Dodaje, że niedaleko terenu zakładu karnego w Koziegłowach została otworzona stacja Pogotowania Ratunkowego. Rzecznik aresztu przypuszcza, że ten fakt mógł spowodować odnotowanie częstszego ruchu karetek w okolicy oddziału zewnętrznego poznańskiego aresztu w Koziegłowach.