Jest odpalany w Grocie Betlejemskiej krótko przed świętami, przelatuje z Ziemi Świętej do Wiednia i stamtąd jest rozwożony do poszczególnych krajów. Polscy harcerze odbierają światło na przejściu granicznym ze Słowacją.
Betlejemskie Światło Pokoju dotarło do Polski po raz 23. Wszystko zaczęło się w 1986 roku w Linz, w Austrii. Co roku skaut lub skautka odpala Światło z Groty Narodzenia Pańskiego w Betlejem. W zmieniających się warunkach politycznych, nigdy nie zdarzyło się by Światło nie wyruszyło z Betlejem w swoją drogę.
Związek Harcerstwa Polskiego uczestniczy w betlejemskiej sztafecie od 1991 r. CO roku wędrówce ognia towarzyszy przesłanie. W tym roku "Wyjdź z cienia. Pokaż dobro!" - mówi harcmistrz Tomasz Kujaczyński z Wielkopolskiej Chorągwi ZHP. - To hasło to pochodna z Ewangelii Św. Marka. Wszyscy mają podjąć wyzwanie by stać się kimś lepszym, wyjść z domu, rozejrzeć się komu trzeba pomóc i ciepłem świąt się podzielić - wyjaśnia.
Utrzymanie palącego się ognia do wieczoru wigilijnego jest trudne - przyznają harcerze, ale poznaniacy mają różne metody. Kupują np. długo płonące znicze, a do pilnowania ognia wyznaczają babcie i dziadków, którzy nie chodzą do pracy i zostają w domach.
Polska jest jednym z ogniw betlejemskiej sztafety. Harcerki i harcerze przekazują Światło dalej na wschód: do Rosji, Litwy, Ukrainy i Białorusi, na zachód do Niemiec, a także na północ do Danii, na Bornholm, gdzie ogień płynie na pokładzie harcerskiego żaglowca "Zawisza Czarny".