NA ANTENIE: ROCKIN' ALL OVER THE WORLD/STATUS QUO
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik

Co ulokowanie Dowództwa V Korpusu Armii USA da Poznaniowi?

Publikacja: 14.09.2020 g.22:42  Aktualizacja: 14.09.2020 g.22:47 Roman Wawrzyniak
Gościem Wielkopolskiego Popołudnia był specjalista ds. bezpieczeństwa, defence24.pl dr Jacek Raubo.
jacek raubo - TT: Jacek Raubo
Fot. TT: Jacek Raubo

Roman Wawrzyniak: Dowództwo V Korpusu trafi na Bukowską w Poznaniu. Dowództwo - czyli tak naprawdę co?

Jacek Raubo: Musimy zacząć od wyjaśnienia pojęcia V Korpusu. To struktura jest istotna dla całego kierunku europejskiego, została reaktywowana. To, co znajdzie się w Polsce, a docelowo w Poznaniu, jest komponentem wysuniętym całej struktury dowodzenia, czyli V Korpusy. Warto nie używać takiej kalki pojęciowej, że cały V Korpus, czy cała struktura tego korpusu, dlatego, że kwatera główna V Korpusu znajduje się w Forcie Knox USA i stąd właśnie w trybie rotacyjnym trafi do Polski ok. 200 żołnierzy, odpowiadających za strukturę tak zwanego C2 - czyli dowodzenia i kontroli nad amerykańskimi wojskami. To olbrzymie wzmocnienie w zakresie systemu dowodzenia na kierunku flanki wschodniej. To jest pewien symboliczny sygnał, że Amerykanie pod kątem zasobów, zwiększają swoje zaangażowanie na flance wschodniej, bo za konkretnymi pojazdami czy jednostkami, które będą najczęściej w trybie rotacyjnym, musi iść komponent dowodzenia. Dziś taki układ nerwowy amerykańskich sił zbrojnych, wojsk lądowych. Mówimy o bardzo istotnej strukturze dowodzenia dla amerykańskich jednostek.

Żeby też mieć jakieś wyobrażenie w ogóle tego dowództwa - to nie jest tak, że przyjeżdża 200 żołnierzy, mają swoje pokoje w bazie przy Bukowskiej i dowodzą wojskami amerykańskimi w Polsce, tylko za tym idzie baza informatyczna, czy sprzętowa. Jak to będzie wyglądać?

Czyta pan w moich myślach, ja skupiłem się na strukturach, które w wojsku określa się jako C2, czyli dowodzenie i zarządzanie siłami, ale dzisiejsze wojska to jest tak naprawdę struktura C4 - czyli komputery i łączność. Jeżeli mówimy o szczeblu dowodzenia na poziomie amerykańskiej operacji, prowadzonej na flance wschodniej. Poza tym, patrząc na skomplikowanie systemów USA Army - idą zaawansowane systemy łączności, które wpinają to wysunięte dowodzenie w szersze spektrum amerykańskiej łączności na płaszczyźnie USA Army, czyli amerykańskich wojsk lądowych. Dodatkowo pamiętajmy, że ten komponent musi mieć bezpośrednią łączność z Polski do USA. Być może czołg jest bardziej widoczny, ale za tym wszystkim, żeby to efektywnie mogło być przeprowadzone, stoją właśnie struktury, które Amerykanie wzmacniają w Poznaniu. Powiem uczciwie, że Poznań trochę pomijano w tej debacie wcześniejszej, na temat obecności amerykańskiej. Dyskusja toczyła się o Powidzu, o kierunku suwalskim (w ramach NATO) gdzie Amerykanie są państwem ramowym, ale często pomijano bardzo istotne, jeśli nie strategicznie istotny element dowodzenia, który został ulokowany w Poznaniu. To nie jest tak łatwe do dostrzeżenia, ale bez tego typu infrastruktury (w tym podłączenia się pod systemy satelitarne) - przecież obserwacje stosowane przez Amerykanów - obserwacje m.in. z samolotów muszą wpływać w czasie rzeczywistym do dowództwa. Za tyym rzeczywiście idzie technologia, którą Amerykanie na pewno nie będą się aż tak bardzo chwalili, ale wiemy z praktyki zarządzania amerykańskimi siłami, że dzisiejsze jednostki wojsk lądowych dawno weszły w działanie cyfrowe.

Panie doktorze, mieliśmy w Poznaniu dotąd wojskowy oddział gospodarczy. W czerwcu mieliśmy zmianę z I dywizji piechoty na I dywizję kawaleryjską. Czy któreś z tych oddziałów zostają, czy to jest tak, że skoro przychodzi to dowództwo to się wszystko zmieni?

Nie powinniśmy bać się jednego pojęcia - rotacja. Amerykańskiej wojska trochę są utożsamiane z okresem Zimnej Wojny, gdzie widzimy duże bazy. Tutaj trochę pewnego dysonansu powstało wokół piarowskiego pojęcia Fort Trump, które moim zdaniem było bardzo celne na kierunku amerykańskim, ale bardzo dużo takiego zamieszania wprowadziło. Armia USA boryka się z jednym zasadniczym problemem - liczebnością. Jest znaczące ograniczenie liczebności w stosunku do Zimnej Wojny. Stąd jeśli mówimy o rotacyjności bardzo dużym spektrum wojskowych, którzy są w stanie, czy to na szczeblu dowodzenia, czy to na szczeblu wykonywania działań taktycznych, zaznajomić się ze strukturą flanki wschodniej. Na przykład bardzo ciekawa kwestia dotycząca transportu drogowego. Wielokrotnie słyszeliśmy, że dochodziło do pewnych problemów z amerykańskimi transportami na terytorium RP. Gdyby nie następowało to  w wymiarze długookresowego, ale tutaj dostosowywania się, ale np. w dobie kryzysu ten system amarykańskiego transportu też miałby problemy z polskimi drogami. Niezmiernie istotne jest to, żeby zwłaszcza młodsi oficerowie rotowali, przebywali tu jak najczęściej w Polsce i nie tylko, żeby ta pamięć mięśniowa systemu obronnego nabrała odpowiedniego dystansu i know-how względem flanki wschodniej. Dla mnie każdy sygnał o każdej rotacji, zmianie amerykańskich jednostek, to dobry sygnał. W przypadku sytuacji kryzysowej będziemy mieć całe spektrum amerykańskich dowódców, którzy znają się na specyfice współpracy z Polakami.


Najważniejsze pytanie, stawiane być może przez tysiące Wielkopolan: czy dowództwo w Poznaniu oznacza więcej korzyści czy zagrożeń? Wiemy o Amerykanach, więc wiedzą też potencjalni wrogowie.

Muszę się odwołać do płaszczyzny strategicznej: wydaje mi się, że jakiekolwiek rozstrzyganie kwestii obecności wojskowej, w tym wojsk sojuszniczych w danym regionie, z perspektywy konkretnego regionu troszkę by się mijało z celem. Potencjał militarny i potencjał obronny jest zawsze potencjałem obronnym kraju. Dzisiaj wiemy, że jest to istotne dla polskiego interesu i polskiej strategii.

Jeśli bazy są w konkretnej miejscowości, to jednak ma to jakieś znaczenie.

Z pewnymi elementami negatywnymi względem baz borykają się tacy alianci, jak Korea Południowa, czy Japonia. Ta dyskusja się tam toczy, ale bilans zysków i strat, w takim wymiarze ogólnopaństwowym, to jest inwestycja nie tylko w bezpieczeństwo Wielkopolski, ale to inwestycja w bezpieczeństwo wszystkich Polaków. Na pewno instytucje oraz struktury, które odpowiadają za bezpieczeństwo Poznania, regionu - mają kolejny jako punkt odniesienia i nie mogą tego bagatelizować, bo zdajemy sobie sprawę, że tak ważna instytucja amerykańskich wojsk lądowych - ona zostanie bardzo szybko zdekodowana, już została zdekodowana. To nie jest informacja tajna, za tym idzie działanie zainteresowanych tym państw (które nie są zainteresowane wzmocnieniem USA i NATO w tej części Europy). Może być to całe spektrum zagrożeń. Państwa takie, jak Federacja Rosyjska czy Chiny będą chciały dowiedzieć się jak najwięcej o amerykańskiej obecności. Trzeba patrzeć z perspektywy innych wyzwań - niepaństwowych - to też jest wkomponowane w myślenie o bazach amerykańskich, rozsianych po całym świecie - współpracy z państwem-gospodarzem.

Mówił pan dużo o infrastrukturze, ale w tej kwestii chyba wszyscy eksperci są zgodni, że - jakkolwiek by wyglądała przyszłość tej współpracy polsko-amerykańskiej, to te bazy, te inwestycje - to zostanie - będzie z tego korzystało polskie wojsko. Trudno nie zauważyć też takich korzyści. Chociaż z drugiej strony zastanawia mnie to, że tyle wiemy, że media się rozpisują - np., że w bazie w Poznaniu będzie 700 osób, że w Drawsku stanie centrum szkolenia bojowego, że baza w Łasku stanie się podstawową bazą dla bezzałogowych statków powietrznych. Czy to nie za dużo tych informacji?

Inne państwa dysponują szerszymi narzędziami, niż te związane ze źródłami otwartymi. To, co ma być zakamuflowane, w kwestii np łączności, to jest przez Amerykanami odpowiednio zabezpieczone. Panie redaktorze, my zwracamy uwagę na Poznań, czy Powidz, ale zwróćmy uwagę, że USA podpisując umowę z Polską - pojawiały się kwestie aktywności wojsk specjalnych. Tu mamy pewne kwestie mniej czytelne - poza tym niedawno zakończył się jeden z etapów budowy obiektów systemu obrony przeciwrakietowej. Pewne rzeczy to znaki zapytania.

W Lublińcu to ma być...

Ale stwierdzenie, że dany obiekt gdzieś będzie funkcjonował nie oznacza, że tak będzie. Amerykanie również mają swój kontrwywiad i służby, które wiedzą o możliwości penetracji ze strony środowisk terrorystycznych. Nie byłbym aż tak bardzo sceptyczny co do pewnych informacji, ale jeszcze jedna rzecz jest istotna. Stany Zjednoczone mają pewną kulturę transparentności tam, gdzie jest to wymagane, przede wszystkim w kontekście wydatków. Dużo rzeczy, jeżeli się analizuje rachunki, można znaleźć informacje o inwestycjach zagranicznych USA. Jak trzeba zachować tajemnicę to Stany potrafią to zrobić. USA były w stanie zorganizować sieć baz Centralnej Agencji Wywiadowczej i innych, a dowiadujemy się o nich post factum, w aurze nieświadomości, co do ich obecności.

https://radiopoznan.fm/n/qOXbNL
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 23:00 06:00 07:00 08:00 09:00

@TWITTER