W Kosowie niepełnosprawne dzieci zostają w swoich domach, bo nie mają wózków inwalidzkich. - Pomagamy wyjątkowo biednym ludziom - mówi Justyna Janiec-Palczewska z Fundacji Redemptoris Missio. Dary od poznaniaków wyjechały do Bydgoszczy, skąd za tydzień ruszy konwój do Kosowa.
Do tej pory dzięki hojności Poznaniaków udało się do Kosowa wysłać już osiem ton pomocy. Były to głównie przybory szkolne, odzież, ale także materiały medyczne dla kosowskich szpitali. Do akcji dołączyli również Włóczkersi i podarowali tamtejszym dzieciom wełniane czapeczki.
Kosowo to młode państwo, które po wojnie boryka się z wieloma problemami ekonomicznymi. Bezrobocie sięga 45%. Polscy żołnierze patrolują tam tereny przygraniczne, rozmawiają z liderami poszczególnych wiosek, odwiedzają szkoły i poszczególne rodziny, i widzą, że ludzie w Kosowie żyją czasami w skrajnym ubóstwie.
W ostatnich latach Fundacja Redemptoris Missio - poza Kosowem - wysyłała dary m.in. do Afganistanu, Bośni i krajów afrykańskich. Co ciekawe, tym razem w pakowaniu paczek dla Kosowa pomagali niepełnosprawni z poznańskich warsztatów "Ognik"