Organizator festiwalu, Szymon Wagner, przekonuje, że to lepsza lokalizacja.
Jest chętniej odwiedzana przez poznaniaków i turystów. Tak, że podjęliśmy taką decyzję w tym roku i myślę, że słuszną. Bazujemy na tym, żeby wspierać lokalność, żeby wspierać lokalnych rzemieślników. Są także spoza Wielkopolski, ale też z Włoch, Węgier, Litwy – jest międzynarodowo
- wyjaśnia organizator.
Wcześniej festiwal odbywał się na Starym Rynku, a po rozpoczęciu remontu płyty – na pobliskim placu Kolegiackim.
Uczestnicy jarmarku z Polski i zagranicy przywieźli lokalne specjały.
- Mam napoje lokalne i regionalne z całej Polski, których nie spotkamy na pewno w sklepie, tylko tu albo w wybranych punktach. Są owocowe – wszelaki wybór i Yerba mate się napijemy.
- Nasze wyroby są wędzone, naturalne. Mamy naturalny litewski chlebek.
- Produkujemy baklawę w Polsce, robią ją tureccy piekarze, natomiast chałwy produkowane są dla nas w małej prywatnej manufakturze pod Izmirem. Mają bardzo dużą zawartość sezamu. Mamy też hiszpańskie churrosy
- mówią uczestnicy jarmarku.
Obok stoisk około siedemdziesięciu wystawców stanęła scena, gdzie do wieczora będą występować zespoły muzyczne. Organizatorzy przygotowali też pokazy i warsztaty kulinarne dla rodzin.
Festiwal potrwa do końca długiego weekendu.