- Można się zakopać samochodem, a wtedy muszę budzić sąsiadów, żeby pomogli mi wyciągnąć auto. Nie chodzi nam o drogi asfaltowe, tylko chodzi o to, żebyśmy mogli się wydostać do pracy, szkoły czy na zakupy. Mamy pretensje do burmistrza, że nic w tej sprawie nie robi - mówią mieszkańcy.
Burmistrz Goliny Tadeusz Nowicki przyznaje, że jest bezradny. Mówi, że nie może rozpocząć żadnych prac, dopóki nie zrobi się sucho. - Musimy poczekać aż sytuacja się poprawi. Nie możemy wyrzucać pieniędzy w błoto. Krytyczne odcinki będą musiały zostać poprawione - mówi burmistrz.
Mieszkańcy z niepokojem śledzą prognozy pogody. Obawiają się, że zanim zrobi się sucho, przyjdzie kolejna powódź. W styczniu niektórym gospodarstwom groziła ewakuacja. Na szczęście udało się zażegnać niebezpieczeństwo. Ale nieprzejezdne drogi pozostały.