Samorządy narzekają na to, że muszą działać po omacku. Przepisy w sprawie monitoringu są porozrzucane w różnych ustawach. Każde miasto działa w tej sprawie na własną rękę. Warto więc ustalić, kto ma decydować o tym, czy kamera ma być w danym miejscu czy nie, przyznaje Marek Wroński z Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa w Poznaniu. Przydałoby się też - zdaniem Marka Wrońskiego - uregulować monitoring prywatny. Żeby nie było tak, że osoba prywatna nagrywa to, co się dzieje w przestrzeni publicznej np. na pasie drogowym czy w parku.
W założeniach do ustawy, o kamerach prywatnych czytamy tylko wtedy, gdy swoim zasięgiem rejestrują też przestrzeń publiczną. - To mały, pierwszy krok w dobrym kierunku - mówi Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon. - Każdy obywatel musi być poinformowany, że jest nagrywany. Według Fundacji dobrą zmianą jest zakaz jednoczesnego nagrywania dźwięku i obrazu.
W Poznaniu jest około 400 miejskich kamer i drugie tyle prywatnych lub zainstalowanych przez spółdzielnie mieszkaniowe. Na kamery miejskie, nie licząc wynagrodzenia dla obsługi, Poznań wydaje około 150 tysięcy złotych rocznie. Zdarzają się straty, gdy dochodzi do ataków na kamery.
Prace nad założeniami do ustawy trwały dwa lata. MSW chce by Sejm zajął się ustawą w tym roku. - Projekt ma braki, ale na pytanie: czy szklanka jest do połowy pełna czy pusta, ja odpowiadam, że jest do połowy pełna - tak mówi Generalny Inspektor Danych Osobowych, Wojciech Wiewiórowski. Wiewiórowski przyznaje, że prace nad ustawą mogą być trudne - bo to starcie dwóch przeciwstawnych interesów.
Prawnicy zwracają uwagę na to, że trzeba znaleźć złoty środek między ochroną prywatności a bezpieczeństwem obywateli. Dlatego bardzo ważne jest dopracowanie szczegółów w ramach społecznych konsultacji i prac w Sejmie. Profesor Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa w Poznaniu i wieloletni prezes firmy ochroniarskiej, Marian Kryłowicz, zwraca uwagę na francuskie rozwiązanie, które mogłoby pogodzić obrońców prywatności i tych, którym zależy na bezpieczeństwie. Profesor dość krytycznie odnosi się do proponowanych zmian i podaje statystyki - tam, gdzie są kamery jest o 40% mniej bójek, mniej aktów wandalizmu i mniej kieszonkowych złodziei.
Jak mówi Krzysztof Skrzypiński, przewodniczący Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego Rady Miasta Poznania - poznaniacy wolą być obserwowani, ale za to bezpieczni. Według niego system, w którym straż miejska jest operatorem kamer działa bez zarzutów. Straż miejska ogląda nagrania na komisariatach policji, dzięki temu służby mogą natychmiast reagować, gdy się coś stanie - mówi radny.
O uregulowanie monitoringu w drodze ustawowej apelował
między innymi Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Unia Europejska. Prace są jeszcze
na wczesnym etapie, szczegóły można jeszcze dopracować, dlatego warto rozmawiać. Co Państwo sądzą o tych oczach, które na nas patrzą, nie wiadomo, do kogo należą, nie
wiadomo czemu i komu służą? Co powinno się zmienić w monitoringu: co
ograniczyć, czego zakazać?