Miasto o prawie dwa miliony złotych planuje zmniejszyć wydatki na sport. Może także przestać dofinansowywać zawodowe kluby sportowe. Joanna Frankiewicz, przewodnicząca Komisji Kultury Fizycznej i Turystyki RMP z Poznańskiego Ruchu Obywatelskiego jest oburzona takimi założeniami. - To nie jest fanaberia. Jeśli nie będziemy inwestować w sport najmłodszych:dzieci i młodzieży to będziemy musieli inwestować w służbę zdrowia, w przychodnie. Ta pierwsza inwestycja jest bardziej korzystna dla wszystkich - mówi.
Radny Tomasz Lipiński z rządzącej Poznaniem Platformy Obywatelskiej mówi, że to dopiero wstępna propozycja urzędników. Twierdzi, że nie zgodzi się na takie cięcia. - Poznań już w poprzednich latach dosyć znacznie obciął dotacje, myślę, że nie ma już miejsca na dalsze oszczędności. Sądzę, że radni będą walczyli o nie obcinanie dotacji dla Wydziału Sportu - zapowiada.
W najbliższych tygodniach rozpocznie się dyskusja nad przyszłorocznym budżetem Poznania. Wiadomo jednak, że propozycji podobnych cięć w innych dziedzinach może być więcej.
Adam Michalkiewicz/mk/int