Wybory będą inne. Dlaczego?
Krzysztof W. czekał tam na lekarza. Miał słoik ze żrącą substancją. Kiedy doktor wyszedł z pracy chlusnął mu w twarz kwasem.
Oskarżony przyznał się do winy i stwierdził, że zaatakował lekarza na zlecenie swojego kolegi ze szkoły. Wziął za to od niego 1400 złotych. Oskarżony zapewniał, że więcej wspólnika nie widział. Obrońca Krzysztofa W. złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Zaproponował trzy lata więzienia. Nie zgodził się na to ani prokurator ani oskarżyciel posiłkowy. Natomiast adwokat Oresta Sudczaka zażądał od Krzysztofa W. 420 tys. zł zadośćuczynienia.
Krzysztof W. stwierdził przed sądem, że boi się o swoją rodzinę i z tego powodu nie rozpoznał osoby wskazywanej przez policję jako zleceniodawcy. Przeprosił obecnego na rozprawie Sudczaka. "Żałuję tego co zrobiłem. Nie wiem co mi strzeliło do głowy" - mówił. "Trudno uwierzyć, że oskarżony nie wiedział co robi" - powiedział natomiast lekarz.
Wyrok w tej sprawie zapadnie w poniedziałek.