NA ANTENIE: WONDERFUL LIFE/HURTS
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Pieszy w centrum ma pod górkę?

Publikacja: 28.02.2013 g.12:28  Aktualizacja: 28.02.2013 g.15:45
Poznań
Zielone światło na przejściach dla pieszych w centrum Poznania nie będzie świecić się dłużej. Chciał tego radny miejski Tomasz Lipiński. Wysłał interpelację. Urzędnicy odpisali, że pieszych nie można faworyzować.
Przejście dla pieszych - św. Marcin - Adam Michalkiewicz
/ Fot. Adam Michalkiewicz

Spis treści:

    Większość osób poruszających się po Poznaniu pieszo narzeka na działanie świateł. Radny Lipiński mówi wprost: piesi są dyskryminowani, zwłaszcza w centrum.

    Ale urzędnicy twierdzą, że obowiązuje zasada "zrównoważonego systemu transportu", którą zapisano w polityce transportowej miasta. - Nie faworyzujemy żadnego uczestnika ruchu - ani pieszych, ani kierowców, ani pasażerów komunikacji miejskiej - mówi rzecznik prezydenta Paweł Marciniak.

    Tyle, że zdaniem radnego Lipińskiego zrównoważonej polityki nie ma, bo piesi są dyskryminowani, czyli mają gorzej niż kierowcy. Dlatego radny chce wysłać pytania dotyczącego każdego ze skrzyżowań i każdej ze sygnalizacji. Urzędnicy będą musieli konkretnie odpowiedzieć, dlaczego piesi czekają tak długo na zielone.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 2
    Dariusz 01.03.2013 godz. 09:47
    Oczywiście w Poznaniu kierowcy są królami,a pieszy to wróg -kilka razy byłbym sam lub żoną przejechany przechodząc na kończącym się zielonym,albo samochód przejechał prawie po mnie(kiedy np mają zieloną strzałkę)To już jest kultura jazdy,nie tylko w Poznaniu,ale w całej Polsce...
    skrócić czerwone 28.02.2013 godz. 15:07
    Radny Lipiński nie rozumie problemu.

    Nie chodzi o dłużej świecące się zielone, tylko skrócenie oczekiwania na zapalenie się zielonego światła.
    Zielone powinno się świecić przez kilka sekund, następnie mrugać tak długo, aby zdążyć dojść na drugą stronę jezdni przed zapaleniem się czerwonego, które też powinno się świecić krócej.
    Problemem jest to, że czerwone światło potrafi się świecić nawet ponad minutę.

    A dyskryminowani są kierowcy, którzy na zielone jeszcze dłużej czekają, a następnie na kolejnym skrzyżowaniu dojeżdżają na czerwone, mimo, że z sąsiednich ulic nie wjeżdża żaden samochód.
    Czyżby zrównoważony system polega na tym, że czas oczekiwania na zielone powinien być 2-3 krotnie dłuższy od czasu poświęconego na jazdę?
    A może w ten sposób chce się udowodnić, że komunikacja publiczna wcale nie jest wolniejsza od samochodu?

    Ciężko to wszystko pojąć, że odpowiedzialni za ruch w mieście działają przeciwko mieszkańcom, zarówno pieszym, jak i kierowcom, w imię nadużywania czerwonego światła - dla wszystkich czerwonego.

    PS: W miastach europejskich i nie tylko w Europie nie dość, że nie czeka się na zielone dłużej niż 1 minutę (zazwyczaj 20-40 sekund), to jeszcze na sygnalizatorach pojawiają się sekundniki odliczające czas do zmiany świateł.