Parlamentarzyści będą zarabiać o jedną piątą mniej, a członkowie rządu mają przekazać otrzymane wcześniej nagrody na cele charytatywne. Prawo i Sprawiedliwość chce także obniżyć pensje wójtom, burmistrzom i marszałkom województw.
Poseł Rafał Grupiński z Platformy Obywatelskiej uważa, że to zemsta Jarosława Kaczyńskiego. - Kaczyński postanowił zemścić się na całym otoczeniu politycznym za pazerność i chciwość swoich ministrów. W jakimś sensie odpowiedzialność za wysokie nagrody i sposób przenoszenia się polityków PiS-u do spółek skarbu państwa chce przerzucić na całą klasę polityczną. Myślę, że dla młodszych posłów wszelkich klubów, którzy mają kredyty, na pewno będzie to dotkliwe - tłumaczy.
Poseł Bartłomiej Wróblewski z Prawa i Sprawiedliwości pytany, czy to reakcja partii na niekorzystne sondaże, odpowiada ostrożnie.
- Na pewno jest to odpowiedź na oczekiwanie społeczne, które widzimy w ostatnich dniach. Społeczeństwo oczekuje, żeby władza była skromna. To jest zgodne z wieloletnim, rdzeniowym elementem programu PiS, że władza ma mieć charakter służebny i wszystkie kwestie powinny być temu podporządkowane - mówi Wróblewski.
Zapowiedzią obniżenia limitów wynagrodzeń dla władz samorządowych (prezydentów, burmistrzów, wójtów i ich zastępców) jest zaskoczony prezydent Leszna. Łukasz Borowiak nie kryje, że trudno mu komentować tę informację, bo na razie nie wiadomo, jak duża byłaby ta redukcja zarobków. Nie ma jednak wątpliwości, że jest to efekt dyskusji o nagrodach dla ministrów rządu Beaty Szydło.
- Za chwilę ktoś może mi wypomnieć, że jestem pazerny na wynagrodzenia, choć i tak są mniejsze niż wójtów czy burmistrzów. Moi podwładni także zarabiają więcej od prezydenta. Skala zadań miasta na prawie powiatu jest bardzo duża. Cztery lata byłem posłem. W porównaniu z pracą prezydenta miasta byłem na wakacjach. Widzę, jak ciężka jest praca na poziomie lokalnym i ponosi się większą odpowiedzialność, niż gdy zasiada się w ławach poselskich - podkreśla Borowiak.
Co miesiąc na konto prezydenta Leszna trafia około 9,5 tysiąca złotych.
Posłowie oprócz uposażenia otrzymują diety, które są prawie w całości zwolnione z podatku dochodowego. Uposażenie poselskie wynosi prawie 10 tysięcy złotych, a dieta ponad 2400 złotych. Do tego dochodzą środki na prowadzenie biura w wysokości przeszło 12 tysięcy złotych.
Piotr Jaśkowiak/Jacek Marciniak