Tym razem twórcy skupili się na symbolice ostatniej wieczerzy. To widowisko wymyślone, napisane i zagrane przez amatorów. Sceną corocznych misteriów są malownicze okolice Przyłęku, a scenografią okoliczny las. Tym razem akcja osadzona została na leśnej wydmie, która ukształtowana jest jak naturalny amfiteatr.
Zasiedli w nim mieszkańcy Przyłęku. Wielu z nich przez te pięć lat bywało zarówno aktorami, jak i widzami.
- Przez cztery lata występowałam z drugiej strony, jednak powiem, że z tej strony całkiem inaczej się to przeżywa. Z tamtej strony czuje się to bardziej, głębiej.
- Wspaniała rzecz, wspaniałe przeżycia, duchowe, uświadomienie nam jak mogło to wyglądać kiedyś i myślę, że to trafia do serc wszystkich i zmienia i nasze serca i myślę, że nasze życie też. Największe wrażenie wydaje mi się, że robi po prostu sama historia, to, że możemy rok do roku przypominać sobie, że to nasze życie, to wszystko co tutaj jest dookoła jest częścią czegoś większego.
- mówili mieszkańcy.
Widzowie, z którymi rozmawiał nasz reporter przyznawali że dzięki misterium łatwiej wchodzą w mistykę wielkiego tygodnia, a potem wspomnienia śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.